Archiwa kategorii: Bez kategorii

      Aura w weekend nie pozwoliła rozegrać wszystkich meczów ligowych ,a to za sprawą silnie padającego deszczu ,który pozostawił kałuże wody na boiskach .Tam gdzie można było  stanąć do rywalizacji   ,nasi podopieczni dzielnie walczyli i starali się o jak najlepsze wyniki dla Championa .Jak wypadły mecze?

 Zapraszamy do śledzenia relacji                                                       

 

 

 

 

 

 

 

                                                            2011A

 

W sobotę mierzyliśmy się z wiceliderem ligi MKS Piaseczno. Mając w pamięci poprzednie potyczki z tym zespołem spodziewaliśmy się ciężkiego meczu i tak tez było.

 

Pierwsza kwarta ze wskazaniem na nasz zespół ,co potwierdzamy bramka na 1:0. Niestety tylko jedna mimo wielu sytuacji.

 

W drugiej kwarcie te niewykorzystane sytuacje się zemściły. Było to słabe 15 minut w naszym wykonaniu, tracimy trzy bramki nie strzelając żadnej. To co straciliśmy w drugiej kwarcie musieliśmy nadrobić w trzeciej. Tak tez się stało, bardzo dobry początek naszych Championów , strzelamy dwie szybkie bramki i doprowadzamy do remisu 3:3.Ostatnia kwarta to obraz dużej walki na boisku. Oba zespoły dążyły do zdobycia zwycięskiego gola  lecz brakowało skuteczności lub szczęścia. Gdy wydawało się ze mecz skończy się sprawiedliwym z przebiegu meczu remisem , Piaseczno na 2 minuty przed końcem zdobywa bramkę. Niestety to podcięło skrzydła naszym zawodnikom i nie zdołaliśmy wyrównać. Odnosimy pierwsza porażkę w tym sezonie. Mimo naprawdę dobrych fragmentów naszej gry ,mamy świadomość iż nie zrobiliśmy dziś wystarczająco dużo aby cieszyć się ze zwycięstwa. Brakowało kolejny raz skuteczności, odpowiednich decyzji pod bramka rywala oraz koncentracji w obronie.

Majewski Olkowski (asysta) Kaczkowski Fejcher ( 2 bramki, asysta) Wiśniewski ( bramka, asysta) Michalak Szymański Turniak Ogorzałek Stefaniak

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

                                                                        2010 A

S.T.F. Champion – Wicher Kobyłka 5 :3

 

W sobotę 18.05.2019 rozpoczęliśmy rundę rewanżową w Lidze Mazowieckiej ,a naszym przeciwnikiem była silna ekipa Wichra Kobyłki  .W pierwszym meczu po zaciętym pojedynku wygraliśmy 2:1 ,ale pamiętaliśmy dobrze ,że było to najtrudniejsze spotkanie do tej pory w rozgrywkach .Młodzi Championi bardzo skoncentrowani i pełni zaangażowania zaczęli pierwsze 15 minut ,gdzie zarysowała się przewaga S.T.F-u  pod każdym względem piłkarskiego rzemiosła ,którą udokumentowaliśmy bramkami .Najpierw ładna asysta Kuby Dworaka do Mikołaja Rymarczyka i wygrywamy 1:0 . Jeszcze przed zakończeniem tej kwarty na ładną ,indywidualną akcję zdecydował się Wiktor Serafin i piłka zatrzepotała w siatce gości .

Druga kwarta również należała do gospodarzy tego widowiska ,a gole  Karola Głowackiego i Griszy Wolniewicza zwiększyły naszą przewagę bramkową i prowadziliśmy 4:0 .Jak to często bywa w takich sytuacjach u młodych adeptów futbolu wkrada się rozluźnienie i pozwalamy rywalom na strzelenie dwóch goli . Końcówka należała jednak do nas i Mikołaj Rek delikatną podcinką wyprowadza Championa na trzy bramkowe prowadzenie .Jeszcze w ostatnich sekundach spotkania przeciwnik strzela gola ,ale zwycięstwo i trzy punkty zostają przy ulicy Baletowej . Cieszy równa forma naszych podopiecznych ,którzy przemyślanymi akcjami przedostawali się pod bramkę przeciwnika ,a także fakt ,że w trudnych momentach ( utraty goli) potrafimy się podnieść i grać dalej swoją piłkę .

Duże uznania dla naszych przeciwników ,którzy pokazali ,że są bardzo dobrą drużyna ,dlatego tym bardziej możemy cieszyć się z 3 punktów .

Skład drużyny : Szymański ,Rek ,Dworak ,Wolniewicz ,Serafin ,Głowacki ,Rymarczyk

 

 

                                    2010 B

 

       2010B. Vulcan Wólka Mlądzka   - STF Champion 6:5 (3:3).

Dzisiejsze spotkanie było bardzo wyrównane  i momo ,że w  pierwszej kwarcie straciliśmy trzy bramki nie zdobywając żadnej, ciekawych  akcje pod bramką przeciwnika było  dużo .Rajdy  bocznymi strefami boiska   Leo Martinho , Bartka Maciasa oraz Antka Piechowskiego nie skutkowały bramką tylko  niestety strata kolejnej. Brakowało nam dobrej decyzji ,żeby uderzyć  piłkę  w kierunku bramki. My ją jedynie podawaliśmy do bramkarza tak można powiedzieć o sile strzałów naszych podopiecznych . Druga kwarta to odrabianie strat . Na początku po ładnej akcji lewą stroną ,Michał Płochocki uderza na bramkę, do odbitej piłki przez bramkarza dopada Mateusz Nalewajek i zdobywa gola . Następnie Antoni Piechowski zdobywa bramkę po udanym dryblingu prawą stroną boiska ,a  na koniec Tomasz Przeklasa z wysokości pola bramkowego daje nam remis  i mamy 3:3. Trzecia kwarta to chaotyczna gra naszych podopiecznych , zmiana bramkarza w wyniku czego tracimy kolejne dwie bramki , jednak szybko odpowiadamy za sprawą   Mateusza Nalewajka , po ładnym uderzeniu lewą nogą. W czwartej kwarcie tracimy jedną bramkę po kontrze przeciwnika, jednak Mateusz Nalewajek kolejny raz daje nam szansę na remis, odnajdując się  w polu karnym i zmiejsza rozmiary porażki na  6:5. Przegrywamy lecz do końca spotkania jest jeszcze parę minut i próbujemy wyrównać na różne sposoby. Kilka razy w sytuacji sam na sam był Antoni Piechowski, swoją szansę miał Bartłomiej Macias, próbując uderzenia z dystansu, jednak nie udaje się nam zdobyć 1pkt ,na który zasługiwali mali sportowcy, swoją determinacją boiskową jak i ilością sytuacji podbramkowych. Wracamy z rezultatem  6:5 smutni z wyniku, z nadzieją na przyszłość, zdobywając kolejne jakże cenne doświadczenie. 

Skład STF: Ksokowski Kacper, Macias Bartłomiej,  Nalewajek Mateusz, Płochocki Michał, Przeklasa Tomek, Martinho Leo.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

                                                                        2009 A

 

STF Champion – AP Żyrardowianka 9-3

 

 

W pierwszej kolejce rewanżowych spotkań, gościliśmy na własnym terenie zespół z Żyrardowa. Chcieliśmy wrócić na zwycięski szlak po niesprawiedliwej porażce z Deltą. Mając w pamięci nasze pierwsze spotkanie, chcieliśmy zacząć ten mecz agresywnie. I trzeba przyznać, że nam się to udało. Graliśmy skutecznie w wysokim pressingu i bardzo szybko po stratach odbieraliśmy piłkę w środkowej strefie. Szybko wyszliśmy na prowadzenie po bardzo dobrych, zespołowych akcjach.

Szkoda straconych bramek ale zespół widocznie poczuł się zbyt pewnie i pozwolił na zbyt wiele zawodnikom Żyrardowianki. Na szczęście to do naszego zespołu należał ostatnie słowo i podwyższyliśmy, zasłużone prowadzenie. Ani przez chwilę nie było wątpliwości, kto tego dnia na boisku był zespołem lepszym. Dobrze funkcjonowaliśmy w fazach przejściowych, utrzymywaliśmy się przy piłce, regulowaliśmy tempo gry.

Potrafiliśmy zagrać kilka akcji na jeden kontakt, wygrywaliśmy pojedynki 1x1 a więc zafunkcjonowało wszystko czego uczymy się na treningach.

Gratulacje za zdobyte punkty i dobry mecz.

Skład:

Aleks Martinez-Młynarczyk – Paweł Kazała, Antek Rutkowski, Maciek Habrowicz, Jasiek Hadyś, Mario Martinez-Młynarczyk, Stach Białecki, Maciek Studziżba, Ignacy Witer, Iwo Kupidura

Asysty

: Stach Białecki x2, Iwo Kupidura x2, Jasiek Hadyś, Mario Martinez-Młynarczyk

Bramki:

Stach Białecki x3, Ignacy Witer x2, Iwo Kupidura x2, Jasiek Hadyś, Mario Martinez-Młynarczyk

 

 

                                           2009 B

 

 

 

STF Champion II – UKS BSS Irzyk 5-1

 

 

W czwartkowy wieczór rozegraliśmy zalegle spotkanie z liderem UKS Irzyk II. Pierwsze 15 minut było bardzo chaotyczne, dużo szarpanej gry, strat po obu stronach. Żadna z drużyn nie potrafiła rozegrać płynnej akcji. Nasi skrzydłowi niepotrzebnie zawężali grę, przez co trudniej było nam budować ataki. Całe spotkanie dalekie było od ideału i tym razem wygraliśmy ten mecz  indywidualnościami. Po zdobytych bramkach, po indywidualnych rajdach, w naszej grze było więcej spokoju ,a to z kolei przełożyło się na pomysł aniżeli przypadkowe akcje. Często zmienialiśmy stronę, potrafiliśmy utrzymać

się przy piłce i cały czas dobrze funkcjonowaliśmy w obronie. Bardzo dobre spotkanie rozegrali Jasiek, Filip, Tymek, Ignacy i Karol, którzy poprowadzili zespół do wygranej. Gratulacje dla zespołu za kolejne

3 pkt.

Bramki

: Jasiek Hadyś x2, Filip Danielewicz, Tymek Gogacz, Ignacy Witer

Skład STF

: Aleks Martinez-Młynarczyk, Borys Majorczyk – Karol Jesiona, Filip Danielewicz, Antek

Wrzesiński, Jasiek Hadyś, Kuba Kołakowski, Miłosz Mierzwiński, Ignacy Witer, Tymek Gogacz, Staś Leśniewski, Mateusz Dziedzic

 

STF Champion II – TS Gwardia II 12-4

 

W niedzielne południe gościliśmy na własnym boisku drużynę Gwardii. Od początku meczu nas zespół przejął inicjatywę, szybko zdobywając bramki. W zasadzie trudno opisać to spotkanie, bo emocji w nim nie było. Gra toczyła się do jednej bramki i zdecydowanie podkreśliliśmy to liczbą bramek. Szkoda, że w takim meczu nie potrafimy zachować koncentracji i pozwalamy na stratę bramek.

Dzięki kolejnej wygranej umocniliśmy się na wysokiej pozycji w tabeli, realnie grając o awans do III  ligi.

Bramki:

Kuba Kołakowski x4, Tymek Gogacz x3, Miłosz Mierzwiński x2, Filip Miastowski x2, Filip

Danielewicz

Asysty:

Tymek Gogacz x2, Kuba Kołakowski, Miłosz Mierzwiński, Karol Jesiona

Skład STF:

Olgierd Dłubacz, Karol Jesiona, Antek Wrzesiński, Mateusz Dziedzic, Filip Danielewicz, Kuba

Kołakowski, Michał Giżyński, Albert Olszański, Miłosz Mierzwiński, Tymek Gogacz, Filip Miastowski

 

 

 

                                                              2008B

AP Wilki Warszawa – STF II Champion  2:2

Rozpoczynamy spotkania rewanżowe rundy wiosennej mierząc się z zespołem AP Wilki Warszawa. Do meczu przystępujemy bardzo zmotywowani, pewni siebie z chęcią zwycięstwa nad dzisiejszym przeciwnikiem.

Takiego początku spotkania kibice Championu nie mogli sobie wymarzyć. Po pierwszych sześciu minutach wygrywamy już 2:0 za sprawą dwóch trafień Maksymiliana Moszczyńskiego. Pierwsza bramka zdobyta po indywidualnej akcji, druga po podaniu Dawida Matuszewskiego wyjątkowej urody. Niestety po wspaniałym początku nie idziemy za ciosem i z minuty na minutę mecz się pomału  wyrównuję. Po składnej akcji drużyny gospodarzy tracimy bramkę i schodzimy na przerwę z jednobramkową przewagą. W drugiej kwarcie lekka przewaga zawodników AP Wilki zakończona dość szczęśliwym trafieniem wyrównującym. Kolejne dwie kwarty owocowały atakami z jednej i drugiej strony ale bez powodzenia. Najbliższy zdobycia bramki był Maks Moszczyński, który po dośrodkowaniu w pole karne Dawida zbyt lekko uderzył piłkę i bramkarz rywali uratował swój zespół przed utratą bramki łapiąc piłkę na  linii bramkowej. Po bardzo wyrównanej grze z minimalnie większą stworzoną ilością sytuacji podbramkowych przez nasz zespół mecz kończy się sprawiedliwym remisowym rezultatem.

Na pochwałę na pewno zasłużyła nasza linia obronny w której zrealizowaliśmy swoje założenia meczowe (agresywny atak na piłkę, spychanie rywali swoim ustawieniem boiskowym w boczne sektory, szybkie powroty skrzydłowych do obrony po nieudanej akcji ofensywnej).  Mamy jeszcze bardzo dużo do poprawy w swojej grze (m.in. przyjęcia piłki, dokładne podania do przodu) nad którymi musimy ciężko pracować na treningach.

Bramki:  Maksymilian Moszczyński – 2x

Asysty: Dawid Matuszewski – 1x

Skład: Tymon Bartczak, Julian Dziełak, Mateusz Prokopiuk, Maksymilian Moszczyński, Grzegorz Kuczbajski, Konstanty Zakrzewski, Dawid Matuszewski, Adam Gutowski, Olaf Chabior, Wiktor Czapiński

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

                                                                 2007 A

 

S.T.F. Champion – Varsovia  Warszawa  1:1

 

Po sromotnym laniu w pierwszym spotkaniu z Varsovią Warszawa ,w rundzie rewanżowej chcieliśmy zmazać plamę i pokazać ,że był to wypadek przy pracy .Dlatego w sobotnim meczu  przy na ulicy Baletowej od początku ruszyliśmy do ataków ,nie pozwalając rywalom na rozwinięcie skrzydeł . Nasi podopieczni na dobrze przygotowanej murawie ,czuli się zdecydowanie lepiej i dłużej operowali futbolówką ,stwarzając sobie sytuację do strzelenia bramek .Niestety jak to często bywa ,niewykorzystane sytuacje potrafią się mścić i jedyny wypad w pierwszej połowie gości ,przynosi im gola .Stały fragment gry ,rzut rożny i niekryty zawodnik Varsovii z bliskiej odległości pakuję piłkę głową do siatki . Dobrze reagujemy po stracie bramki i dalej atakujemy ,mądrze operując piłką .Jedna z takich akcji przynosi nam wyrównanie po strzale z dystansu Gabrysia Jachtomy i mamy 1:1.

W drugiej części nasza przewaga była jeszcze bardziej widoczna ,niestety nie potrafiliśmy zamienić tego na zdobycz bramkową ,a co za tym idzie również punktową . Kończymy zwody trochę z niedosytem ,bo z przebiegu meczu i stworzonych sytuacji byliśmy po prostu zespołem lepszym .Wszystkim chłopakom należą się duże brawa ,bo na mokrym boisku pozostawili dzisiaj dużo zdrowia.

Skład meczowy : Chełmicki ,Zubek ,Kossak, Hadyś ,Molenda ,Jachtoma ,Guzowski, Małysa ,Szkiela ,Kędzior

 

 

                                 2006 A                                          

 

 

Pierwsze spotkanie rundy rewanżowej to dla Championów z rocznika 2006

wyjazd do Żabieńca na mecz z tamtejszą Jednością. Dobre warunki pogodowe i

fajna płyta boiska zapowiadały ciekawe spotkanie. I rzeczywiście od

pierwszych minut widać było, że jedna i druga drużyna będą walczyć o

zwycięstwo. Na nasze nieszczęście już w 3 minucie tracimy bramkę po

nieporozumieniu w linii defensywnej. Pomocnik gospodarzy huknął nie do

obrony w samo okienko. Stracony gol podziałał mobilizująco na naszych

piłkarzy bo zaczęli szybciej operować piłką i być agresywniejsi w odbiorze.

Taki sposób grania pozwalał na przejęcie inicjatywy. W pierwszej połowie

zagroziliśmy poważnie bramce rywali trzykrotnie, ale niestety nie

znaleźliśmy drogi do siatki. Przegrywamy 1:0.

Druga część spotkania to już zdecydowany wysoki pressing w naszym

wykonaniu. Zepchnęliśmy przeciwnika do defensywy, próbując rozwiązań

kombinacyjnych, czy indywidualnych. W wielu sytuacjach zawodnicy

podejmowali dobre decyzje i oddawali wiele strzałów, jednak były one

niecelne. Dopiero w 50 minucie gry doprowadziliśmy do wyrównania za sprawą

Franka Saganowskiego, który najwyżej wyskoczył w polu karnym i wygrał

pojedynek główkowy. Strzał nie nie trafił jednak do bramki bo w pierwszej

chwili obronił go bramkarz gospodarzy jednak przy dobitce "Sagana" , był

bezradny. Niespełna 5 minut później bardzo dobre wznowienie Krzyśka

Rychlicy, po którym nasz napastnik wyszedł sam na sam z bramkarzem. Przy

stykowej sytuacji sędzia dopatrzył się faulu i mieliśmy rzut karny.

Skutecznym egzekutorem okazał się Sagan. Do końca meczu nic już się nie

zmieniło. Ostatecznie wygraliśmy 2:1. Brawo dla zawodników za zaangażowanie

i wiarę do końca w dużej części meczu, co pozwoliło na odwrócenie losów

spotkania!

 

Skład:

  1. Krzysiek Rychlica
  2. Tymon Gralec
  3. Kuba Janiczek
  4. Maks Jesionek
  5. Franek Saganowski (2 gole)
  6. Kuba Studziżba
  7. Wirgiliusz Szabliński
  8. Bruno Cłapiński
  9. Wiktor Figurski
  10. Andrzej Olszewski
  11. Olaf Kondrat

12.Gabriel Jachtoma

 

 

                                                   2005 A

 

 

Świetne spotkanie ,przeciwko liderowi zagrali w środowe popołudnie nasi zawodnicy z rocznika 2005. Pierwsze minuty to lekka przewaga naszego zespołu, niestety już po 15 minutach dwa proste błędy i przegrywamy 2;0. Po drugim golu dla Mińska wreszcie cały zespół zgrał z charakterem. Sygnał do ataku dał Piotr Gurdziel, po jego mocnym uderzeniu piłka odbija się od zawodnika gospodarzy, spada  pod nogi Kacpra Bojańczyka ,który korzysta z okazji i zdobywa gola. Chwilę potem Kapi po raz kolejny zdobywa gola, tym razem mocnym uderzeniem z za pola karnego. Mińsk otrząsnął  się i wyprowadza zabójczą kontrę strzelając trzecią bramkę. Na koniec pierwszej połowy, będący w dobrej formie Kacper ,wypuszcza w uliczkę Piotra ,ten mija obrońcę i strzela nie do obrony. Druga połowę zaczynamy świetnym zagraniem  ze  środka , Kapi długim podaniem uruchamia naszych napastników ,piłka odbija się w wysoki kozioł  i obrońca chcąc ratować sytuacje próbuje głowa zgrywać do bramkarza ,niestety nie widzi ,że w tym czasie golkiper wychodzi do piłki i zostaje przelobowany ,mamy gol samobójczy. Mecz jest bardzo dynamiczny ,akcje suną w obie strony ale to my podwyższamy wynik . Franek Szymański świetnie zagrywa pomiędzy obronę do wybiegającego Piotra, ten mija wychodzącego bramkarza i umieszcza piłkę w pustej bramce. Ostatnia minuta Kapi znowu popisuje się dobrą centrą, najwyżej skacze Franc i głową ustala wynik na 3;6. Świetne spotkanie ,dużo goli ale przede wszystkim gratulacje za mega zaangażowanie przez całe 80 minut .

 

Mińsk Mazowiecki-STF 3;6

 

skład

 

-Sawicki

 

-Gryn

 

-Kossak

 

-Zubek

 

-Cichocki

 

-Żelich

 

-Sokół

 

-Saganowski 2006r.

 

-Janiczek 2006r.

 

-Szymański (Asysta, gol)

 

-Bojańczyk (2 gole, 3 asysty)

 

-Jaszczuk

 

-Gurdziel (2 gole)

 

-Moreń

 

 

Kolejny ciężki bój czekał na nas w Radomiu. Tym razem zaczynamy dobrze bardzo skoncentrowani. Prowadzimy grę i mamy trzy sytuacje stu procentowe, niestety nic nie strzelamy. Orlik próbuje po przechwytach groźnie atakować. Bardzo dobrze gra środek pola w naszym zespole, który rządzi i dzieli na boisku. Rzut wolny z prawej strony, idealna centra Kacpra wprost na nogę Mateusz Cichockiego i wychodzimy na prowadzenie. W drugiej połowie dalej stwarzamy sytuacje i po jednej z nich strzelamy kolejna bramkę. Kacper przejmuje piłkę na własnej połowie i  40 metrowym krosem posyła ja  nad trzema obrońcami .Piotrek na pełnym sprincie dochodzi do podania i lobuje wychodzącego bramkarza. Po tym golu z gospodarzy zeszło powietrze, niestety my zamiast grać więcej piłką popełnialiśmy wiele prostych błędów. Jednym z nich było brak krycia po rzucie wolnym i starta bramki kontaktowej .Na koniec wymiana ciosów i w ostatnich minutach złe ustawienie naszej obrony i bramkarza , tracimy gola i punkty. Szkoda bo to był kolejny dobry mecz, niestety jak zawsze proste błędy indywidualne ,brak koncentracji i myślenia zamazują dobry obraz naszego zespołu.

 

Orlik Radom-STF-2;2

 

skład

 

-Sawicki

 

-Gryn

 

-Kossak

 

-Ślazewicz

 

-Cichocki (1 gol )

 

-Żelich

 

-Sokół

 

-Janiczek 2006r.

 

-Szymański

 

-Bojańczyk (2 asysty)

 

-Jaszczuk

 

-Gurdziel ( 1gol)

 

-Domżalski

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

                                                           2005 B

2005B. JÓZEFOVIA Józefów- STF Champion 5:2.

 Zawody w pierwszej połowie  były wyrównane ,a nasi podopieczni  próbują uderzeń z dystansu, blisko zdobycia bramki był Igor Żukowski i Filip Kosakowski. Pierwszego  gola zdobywają gospodarze ,przez 40 metrów  z piłką przechodzi pomocnik Józefovii i zdobywa bramkę, mijając po drodze jak tyczki 5 naszych zawodników . Pod koniec spotkania wyrównuje Antoni Ślazewicz uderzając z dystansu. W ostatniej sekundach pierwszej połowy w zamieszaniu w polu karnym tracimy piłkę i gospodarze wykorzystują prezent, zdobywają bramkę na 2:1. Druga połowa to brak sił i chęci naszych zawodników w rozgrywania piłki. Brak pomysłu na grę , straty w środku pola , niebezpieczne dla naszego zespołu ,spowodowały, że gospodarze szybko podchodzili pod nasze pole karne zdobywając dwie bramki. Liczba strat i niedokładnych podań była przerażająca. Stwarzaliśmy sytuację podbramkowe jednak nie potrafimy je wykorzystać. W 70 minucie spotkania po pięknej akcji w polu karnym zostaje faulowany Filip Kosakowski. Karny wykonuje  Igor Żukowski i mamy 4:2. Pod koniec spotkania  błąd w polu karnym popełniają  obrońcy wraz z bramkarzem i tracimy kolejną bramkę.  Wynik meczu 5:2.

Skład STF: . 1.Siekiera 2. Niewadził 3. Janiszewski 4. Sobczyk 5. Dobraczyński 6. Sobczyk 7. Kosakowski 8. Krzystek 9. Moreń 10. Ślazewicz 11. Żukowski 12. Domaradzki 13. Dobień

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

                                                          2004 B

2004B. PERŁA Złotokłos- STF CHAMPION Warszawa.  6:2 (4:1).

Mecz został rozpoczęty z 15 minutowym opóźnieniem.  Dziwna decyzja sędziego, zwłaszcza, że wszyscy zawodnicy byli już gotowi do rozpoczęcia zawodów. Jak się później okazało, arbiter celowo czekał na bramkarza gospodarzy, co jest niedopuszczalne na tym szczeblu rozgrywek. No cóż ... zaczynamy zawody o 10:15. Zawodnicy Perły od pierwszych minut grali twardą i zdecydowaną piłkę. Prostymi środkami zagrywali piłkę za plecy naszych obrońców, którzy nie dawali dziś rady z opanowaniem jej i tak w ciągu pierwszych 30 minut tracimy trzy bramki . Kontuzji stawu skokowego doznał  Jan Moreń, ktory w 32 minucie opuszcza plac gry. Po lepszym fragmencie  naszych zawodników ,z rzutu wolnego Kacper Janiszewski zdobywa bramkę. Przed końcem pierwszej połowy kontrę wyprowadza drużyna gospodarzy i podwyższa wynik na 4:1.

Druga część zawodów to ataki naszych zawodników, którzy stwarzali sobie sytuacje strzeleckie, jednak posyłane piłki nie zagrażają bramkarzowi gospodarzy. Za mało kreatywności w grze naszych podopiecznych  sprawia, że straty piłki w środku polu kończą się udanym kontrami przeciwnika. Tracimy kolejne dwie bramki. Gola  dla naszej drużyny w drugiej części zdobył Figurski, który był wyróżniającym zawodnikiem w drużynie .Na pochwałę zasługuje również Maciej Pańtak . Wynik meczu 6:2.

Skład STF:  Siekiera, Żukowski, Studziżba, Pańtak, Domaradzki, Moreń,  Dobień, Figurski, Krzystek, Dobroczyński, Grabowski.

 


Komentarze

Komentarze

     Niedawno się zaczęło ,a już rozgrywki ligowe wkroczyły w kulminacyjny moment ,ostatni ,żeby uniknąć spadku lub awansować do wyższych lig .Nie jest to oczywiście najważniejsze bo chcemy nadal utrzymywać DNA Championa ,czyli utrzymywanie się przy piłce i unikanie długich podań na oślep .Trenujemy i walczymy dalej                                       

 

 

 

 

 

 

                                     2011A

 

W sobotnie popołudnie graliśmy z Ap Green. Od pierwszych minut gramy tak jak na lidera przystało i pewnie zdobywamy bramki oraz nie dopuszczamy rywali do sytuacji strzeleckich. Niestety na dobrą dla oka grę mogliśmy dziś popatrzeć jedynie w pierwszej kwarcie. W kolejnych trzech ,mimo zdobywania bramek i ciągłego prowadzenia w meczu nie mogliśmy być zadowoleni ze stylu. Sporo strat, złych decyzji, niedokładnych, zbyt lekkich podań i brak koncentracji w defensywie. Mimo to wygrywamy 7:4. Cieszy wygrana i fakt iż mimo nie najlepszej gry stwarzamy dużo sytuacji. Na słowa uznania zasługuje dziś gra Tymka Olkowskiego, który był bardzo pewnym punktem naszego zespołu.

 

Majewski, Kaczkowski ( asysta) Olkowski ( asysta) Fejcher ( 5 bramek) Ogorzałek ( bramka asysta) Michalak ( bramka) Wiśniewski Stefaniak Szymański

 

 

 

 

 

 

 

 

                                                              2010 A

 

W sobotę przy ulicy Baletowej zespół  Championa z rocznika 2010 podejmował swojego następnego rywala w Lidze Mazowieckiej  Bór Regut. Po  przerwie, spowodowanej długim weekendem kwietniowo-majowym ,do końca nie wiedzieliśmy w jakiej formie będzie nasza drużyna  ,bo zdawaliśmy sobie ,że Bór to dobra ekipa  i tylko maksymalne skoncentrowanie i walka o każdy centymetr boiska pozwolą nam zdobyć trzy punkty. Nasi podopieczni pokazali ,że nie trzeba się obawiać o ich formę i od początku do końca ,grali ładną piłkę ,do której nas już przyzwyczaili . Jedyny mały minus w tych zawodach to  brak skuteczności  ,bo okazji do zdobycia goli  było mnóstwo ,niestety albo bramkarz gości stał na posterunku ,albo my pudłowaliśmy ,bądź obijaliśmy słupki bramki. Szybko zdobywamy trzy gole ,po ładnych ,zespołowych akcjach i wydawać się mogło ,że pójdziemy za ciosem i  powiększymy swoją przewagę bramkową .Wkrada się trochę rozluźnienia i dziecięcej nonszalancji , z wyniku 3:0 ,zrobiło się 3:2.To ,że ta drużyna ewoluuje nie tylko pod względem piłkarskich umiejętności ale także mentalnym ,pokazały kolejne kwarty ,gdzie szybko uciekamy rywalowi ,strzelając kolejne bramki. Po ostatnim gwizdku sędziego znowu możemy cieszyć się ze zwycięstwa ,tym bardziej cennego ,że graliśmy bez swojego podstawowego zawodnika Oliviera Bykowskiego . Cieszy fakt ,że pomimo małych problemów ,chłopcy szybko sami reagują na boisku ,korygując  błędy,  dzielnie się wspierając . Wynik 7:4 i czekamy na kolejne spotkanie ,które również odbędzie się na naszym boisku.

S.T.F. Champion –Bór Regut 7:4    Bramki : 4x Dworak ( asysty 2x Rymarczyk),2x Głowacki ,Rymarczyk

Skład drużyny : Szymański ,Rek ,Rymarczyk , Głowacki , Dworak ,Serafin , Glegoła-Zaniuk

 

 

                                                  2010B

Spotkanie rozgrywane na Arenie Champion od początku nam się ułożyło ,gdzie  w pierwszej kwarcie atakowaliśmy przez cały czas, rozgrywając piłkę na połowie przeciwnika, nie pozwalając rywalowi na zbyt wiele. Po szybkich i indywidualnych akcjach, bramki zdobywali  Wolniewicz Grisza i Piechowski Antek oraz Alan Kotliński. Drugą kwartę rozpoczynamy atakami na bramkę przeciwnika ,  kilkukrotnie  przed zdobyciem  gola stanęli  Piechowki Antek i Nalewajek Mateusz, jednak swoją szansę wykorzystał najlepiej Mateusz Nalewajek, który sprytnym uderzeniem po ziemi zdobywa bramkę. Tracimy gola  po niezdecydowanej grze naszych obrońców, którzy popełniają błąd .Pozniej   po ładnej   akcji  Bednarczyk Hubert zamyka dośrodkowanie , asystował dobrze dysponowany dziś Alan Kotliński. Trzeba dziś pochwalić naszego bramkarza, który coraz lepiej radzi sobie na przedpolu pola karnego, grając nieraz jako obrońca, który nie boi się trudnych decyzji. Przed rozpoczęciem trzeciej kwarty następuje zmiana bramkarza.. Przeciwnicy  rozkręcili  się na dobre zdobywając w tej odsłonie  3 bramki, doprowadzając do wyniku 4:4. Po kilku chwilach nasza drużyna zabiera się do pracy i do końca zawodów zdobywa jeszcze 6 bramek i ostatecznie  wygrywa z KS Wilanów 10:6. Bramkami w trzeciej i czwartek kwarcie mogą się pochwalić Grisza Wolniewicz - 2 , Piechowski Antoni 2, Przeklasa Tomasz. 

Skład Championa:.

 Ksokowski Kacper, Bartłomiej Macias, Bednarczyk Hubert, Nalewajek Mateusz, Piechowski Antoni, Manunta Maks, Gural Maciej, Wolniewicz Grisza, Płochocki Michał, Martinho Leo, Przeklasa Tomasz, Kotliński Alan, Ignacy Malewski, Bartosz Glegoła-Zaniuk, 

 

 

 

                                                2009 A

 

STF Champion – Delta 0-4

Na zakończenie weekendowego grania, nietypowo bo w poniedziałek doszło do hitu kolejki.

Naprzeciwko siebie stanęły zespoły które zdobywały poprzednio komplet pkt. Niestety oba zespoły wspomnianego hitu nam nie pokazały. Żaden z zespołów nie pokazał porywającej gry. Obie ekipy popełniały błędy a samo spotkanie to typowy mecz walki.

Pierwsze 15 minut toczyło się pod nasze dyktando ale dobrych sytuacji nie zamieniliśmy na bramki. Dobrym pressingiem zmuszaliśmy obrońców Delty do błędów. Druga i trzecia kwarta były z kolei już bardzo wyrównane, a bramki padły po błędach, którym trudno czasem zapobiec. W czwartej kwarcie zabrakło nam sił a kolejne bramki były już tylko tego konsekwencją. Widać było ile sił włożyliśmy w ten mecz już na samym początku. Chcieliśmy zdominować rywala, szybko po stracie odbierać piłkę, ale niestety zabrakło nam skuteczności, a bramkarz rywali często ratował zespół Delty

przed stratą bramki. Żadnym usprawiedliwieniem dla nas była nieobecność dwóch podstawowych zawodników, bo tego

dnia byliśmy w stanie pokonać Deltę także bez nich. Szkoda tego meczu, bo końcowy wynik nie odzwierciedla przebiegu gry. Mnie jako trenera, cieszy że w trudnych momentach nasz bramkarz nie wybija piłki tylko próbujemy budować grę od tyłu, a nasi obrońcy wyprowadzają grę nawet w trudnych sytuacjach, rzadko uciekając się do dalekich wybić piłki. Cieszy także, że chłopcy realizują założenia bez względu na wynik. Trenujemy dalej bo liga jest jeszcze bardzo długa, gdzie wiele może się jeszcze wydarzyć.

Skład:

Aleks Martinez-Młynarczyk – Paweł Kazała, Antek Rutkowski, Maciek Habrowicz, Mario

Martinez-Młynarczyk, Iwo Kupidura, Tymek Gogacz, Karol Jesiona

 

 

 

 

 

                                                  2008 A

 

 W Sobotę zespół rocznika 2008 A kończył pierwsza rundę rozgrywek ligowych  Tym razem na Baletową zawitała nam dobrze znana ekipa Delty Warszawa, z którą mieliśmy już nie raz okazję się mierzyć ,czy to przy okazji turniejów, czy w sparingach.

Obu ekipom do tej pory nie udało się zdobyć chociażby punktu, dlatego mecz ten był tym z serii "nie za 3 ,a za 6 punktów". Spotkanie lepiej rozpoczęli zawodnicy Championa wychodząc na prowadzenie .W dziesiątej minucie po dośrodkowaniu Maćka Habrowicza bramkę głową zdobywa Kuba Pawełkowicz, moment rozluźnienia i Delta szybko doprowadza do wyrównania, a sędzia kończy pierwszą ćwiartkę.

W drugiej części sytuacja odwrotna, to my tracimy bramkę na 1:2, natomiast dobrym pressingiem na przeciwniku w jego polu karnym, wymuszamy trafienie samobójcze, które zmienia stan rywalizacji na 2:2.

Kiedy po wznowieniu gry Teo Żakowicz wykańczając świetną indywidualną  akcję naszego kapitana Luci Carrillo zdobywa gola na 3:2, mogłoby się wydawać, że kwestią czasu jest kiedy kolejny strzał naszego zespołu znajdzie drogę do bramki Delty. I faktycznie sytuacji mieliśmy sporo, niestety żadna z nich nie przyniosła zdobyczy bramkowej. Jak na złość już po raz kolejny w tej rundzie sprawdziło się stare piłkarskie porzekadło że "niewykorzystane okazje się mszczą". Po naszych ewidentnych błędach goście strzelają jeszcze 2 gole i pomimo szaleńczych ataków w końcówce spotkania nie byliśmy w stanie się odgryźć trafieniem kontaktowym... Wynik 3:4 po meczu walki boli, gdyż z sytuacji boiskowych zasługiwaliśmy na pewno na więcej, ale piłka nożna nie zawsze jest sprawiedliwa. W tym spotkaniu zwyciężył zespół, który popełnił mniej błędów. My niestety praktycznie sami strzelając sobie bramki ,uniemożliwiliśmy  zdobycie trzech punktów w tym bardzo ważnym ze względu na sytuację w tabeli spotkaniu.

Pozostała runda rewanżowa, a w niej jeszcze wszystko może się wydarzyć! Trzeba tylko popracować nad skutecznością...i paroma innymi zagadnieniami, nad którymi będziemy ciężko harowali na treningach.

Skład zespołu:

Czapiński

Kosiński

Carrillo - 1 asysta

Kowalski

Habrowicz - 1 asysta

Tonkowicz

Pawełkowicz - 1 gol

Żakowicz - 1 gol

Stanios

          

 

 

 

 

 

 

 

                                               2008B

KS Ursus II Warszawa – STF II Champion 6:6

Do meczu ligowego przystępujemy wzmocnieni  pięcioma  zawodnikami  z grupy A oraz pełni wiary w swoje umiejętności po wygranym środowym meczu kontrolnym .. Wynik w żaden sposób nie odzwierciedla przebiegu spotkania, w którym tylko przez brak skuteczności remisujemy „wygrane spotkanie”.  Bardzo małe boisko zdecydowanie ułatwiło rywalom obronę własnej bramki.  Z naszej strony  bardzo dużo wygranych pojedynków 1x1 , kilka  dobrych wymian podań z płynnym przejściem z obrony do ataku ,ale niestety często te akcje kończyły się niedokładnymi  lub zablokowanymi strzałami na bramkę. Przeciwnicy skupili się na obronie i gry z kontrataku w którym byli bardzo skuteczni.  Naszą najsłabszą stroną była faza przejściowa z ataku do obrony w której zbyt wolno się organizowaliśmy oraz skuteczność.

Z przebiegu całego spotkania pozostaje bardzo duży niedosyt ale każdy mecz czegoś uczy i dziś nauczył Nas, że:

- niewykorzystane sytuacje się mszczą

- musimy popracować nad fazą przejściową z ataku do obrony i skutecznością w atakowaniu

- szybkie podejmowanie decyzji w  sytuacjach  boiskowych jest kluczem do zwycięstwa

Skład: Tymon Bartczak, Julian Dziełak, Grzegorz Kuczbajski, Maksymilian Moszczyński, Borys Szychowski, Mateusz Prokopiuk, Stanisław Litwińczuk, Wiktor Humeniuk, Adam Gutowski, Dawid Matuszewski, Olaf Chabior, Tomasz Jabłoński

Bramki: 2x- Olaf Chabior, 1x Tomasz Jabłoński, 1x – Tymon Bartczak, Julian Dziełak, sam.

Asysty: 1x - Wiktor Humeniuk, Tymon Bartczak, Julian Dziełak, Olaf Chabior, Adam Gutowski

 

 

 

 

 

 

 

 

 

                                                                      2007

Po bardzo dobrym występie przeciwko Zniczowi Pruszków  w ostatniej kolejce i tym razem oczekiwaliśmy pozytywnego występu przeciwko Polonii Warszawa ,okraszonego wieloma akcjami ,zakończonymi golami .Niestety tylko część rzeczy omawianych na odprawie ,ćwiczonych na treningu w tygodniu została zrealizowana w sobotę przy ulicy Konwiktorskiej ,dlatego po końcowym gwizdku sędziego ,to rywal mógł cieszyć się z 3 punktów . I o ile ,jak zwykle to my byliśmy dłużej przy piłce nadając ton tej rywalizacji ,to nie ustrzegliśmy się błędów z których skorzystał rywal. . Do pola karnego przeciwnika bardzo dobrze rozgrywamy piłkę ,a tam brakuje nam decyzji o strzale i szukamy często złych i ciężkich rozwiązań .Jak pokazały nam ,,Czarne Koszule’’ czasami prostota w grze jest wskazana ,zwłaszcza w finalizacji akcji. Strzał zza pola karnego ,piłka robi kozioł przed naszym bramkarzem ,który nie ustrzegł się błędu w ustawieniu i ląduje w siatce .Do przerwy przegrywamy 1:0,stwarzając sobie tylko jedną 100% sytuację na gola ,ale Adrian Wielgolaski ,przegrywa starcie z bramkarzem .W drugiej odsłonie meczu otwieramy się jeszcze bardziej ,ryzykujemy ,zostawiając obrońców 1x1 z rywalem ,sami próbując wykorzystać przewagę z przodu ,ale za nic piłka nie chce wpaść do siatki Polonii .Oni natomiast nastawieni na  grę z kontrataku  ,wyprowadzają  atak ( notabene z naszego zle rozegranego rzutu wolnego) i strzelają nam drugiego gola .Próbujemy ,szarpiemy ,nikt nie może odmówić nam ambicji ,ale nie dajemy rady odwrócić wyniku i ostatecznie przegrywamy 2:0 , nie będąc zespołem gorszym ,ale w piłce liczy się to ,co w siatce.

Skład drużyny : Chełmicki , Zubek ,Kossak ,Molenda ,Lipka ,Szkiela , Wielgolaski ,Małysa ,Grzeszczak ,Guzowski, Jachtoma

                                                           2006A

 

W sobotę rozgrywaliśmy mecz z Korona Góra Kalwaria. Było to spotkanie z gatunku „ o 6 punktów”.

 

Mimo dobrej gry w poprzednich spotkaniach brakowało efektów w postaci bramek i co za tym idzie zdobytych oczek w tabeli.

 

Od początku meczu przejęliśmy inicjatywę i narzuciliśmy rywalowi swoje warunki gry. Gospodarze zostawili nam bardzo dużo miejsca na swojej połowie ,grając od początku w niskim pressingu. Cała pierwsza połowa to nasza gra w ataku pozycyjnym na połowie rywala. Nie potrafiliśmy sforsować dobrze broniącej defensywy Korony. Nasze próby to głównie strzały z dystansu. które skutecznie wyłapywał bramkarz gospodarzy. Aż do 25 minuty kiedy to kapitalnym uderzeniem z dystansu popisał się Franek Saganowski - bramka stadiony świata.

 

Po przerwie obraz gry się nie zmienił. Gospodarze liczyli jedynie na kontrataki ,a my prowadziliśmy grę szukając sytuacji do strzelenia drugiej bramki. W 40 minucie Franek dośrodkował piłkę w pole karne w taki sposób iż ta zaskoczyła bramkarza i zdobywa gola na  2:0.

 

Po tej bramce przeciwnik się otworzył ,co sprawiło iż mieliśmy bardzo dużo miejsca i udało nam się stworzyć kilka 100% sytuacji. Niestety zawiodła skuteczność. To, że niewykorzystane sytuacje się mszczą potwierdzili gospodarze . Na 3 minuty przed końcem zdobywają bramkę kontaktowa. To podziałało na naszych zawodników bardzo mobilizująca i za sprawa popularnego Sagana  zdobywamy bramkę na 3:1. Po chwili sędzia kończy mecz.

 

 

Bardzo cenne 3 punkty! Cieszyć może zaangażowanie i gra naszych zawodników w dzisiejszym meczu. Wielkie brawa dla Franka który zdobywa dziś hat- tricka . Na minus - skuteczność!!

 

 

Rychlica - Saganowski ( 3 bramki) Studziżba Gralec Janiczek Olszewski Jesionek Kondrat Figurski Szabliński Cłapiński

 

 

 

                                                          2006 B

 

 

W sobotni poranek drużyna rocznika 2006B rozegrała swój kolejny mecz ligowy. Tym razem na boisko przy Baletowej zawitał zespół AP Wilki Warszawa.

Z początku spotkanie nie wyglądało źle, obie drużyny ostrożnie się sondowały nie ryzykując za bardzo w poczynaniach ofensywnych, gra skupiała się w środku pola. Niestety od mniej więcej 10 minuty i pierwszej bramki dla gości ,Championi jakby zapomnieli jak się gra w piłkę i tego, że aby wygrać spotkanie, albo chociaż nawiązać walkę z przeciwnikiem potrzeba zaangażowania i charakteru.

Oddając zupełnie pole gry tracimy bramka za bramką, a rywal uczciwie w każdej z połów wbija nam po cztery gole.  Wynik 0:8, mecz bez historii, do jak najszybszego zapomnienia i wyciągnięcia wniosków, gdyż nie licząc pojedynczych przypadków ,większa część zawodników nie dała z siebie więcej niż 50%, a z takim nastawieniem nawet III  liga to za wysokie progi.

Skład zespołu:

Danielewicz, Soldecki, Marczak, Depa, Twardowski, Piesiewicz, Borkowski, Kowalczyk, Turniak, Goździkowski

 

 

                                            2005 A

 

W trzy dni dwa mecze ligowe, tak wyglądał ostatni tydzień rocznika 2005 .W  środę daleki wyjazd do Siedlec ,gdzie od początku spotkania to my dyktujemy warunki gry .Bardzo dobra postawa  całego zespołu ,szybkie przemieszczanie piłki , stwarzanie sytuacji wydawać się mogło pełna kontrola.W 15  minucie  Janek Kossak wprowadza  piłkę spod własnego pola karnego, zagrywa prostopadle do Wojtka Sokoła ,ten wychodzi w pole karne i widząc lepiej ustawionego zawodnika zakrywa za obrońcę, a Piotrek Gurdziel mocnym uderzeniem pod poprzeczkę wyprowadza nasz zespół na prowadzenie . Do końca spotkania przebieg meczu się nie zmienia, cały czas prowadzimy grę, stwarzamy sytuację, niestety brakuje zimnej krwi pod bramka . Ostatnia akcja meczu przypadkowe zagranie ręką przez naszego obrońcę i sędzia dyktuję  rzut karny po którym kończy zawody  Oprócz dobrej gry całego zespołu na oddzielne pochwały zasłużyli młodsi chłopcy: Janek Molendai Mikołaj Szkiela rocznik 2007 oraz Kuba Janiczek rocznik 2006 ,którzy potwierdzili swój talent tego dnia.

 

 

Drugi mecz wyjazdowy z Chlebnią miał podobny przebieg ,od początku prowadzimy grę gramy bardzo dobrze ,szybko skrzydłami ,stwarzamy sobie sytuację i zdobywamy już po 15 minutach gola. Kuba Jaszczyk odbiera piłkę obrońcy zagrywa do Kacpra Bojańczyka ,który pasówką w lewy róg umieszcza piłkę w bramce . Po zdobytym golu dalej kontynuujemy naszą grę , mamy dużą przewagę niestety jeden  błąd w ustawieniu obrony i pod koniec pierwszej połowy tracimy bramkę. Druga połowa bez zmian ,atakujemy cały czas ,dążymy do zwycięstwa ,jesteśmy zdecydowanie lepsze zespołem pod każdym względem. Niestety jak to w naszym przypadku bywa chwila nieuwagi i po nie groźnym wybiciu ,piłka wychodzi na rzut rożny . Centra w pole karne gapiostwo naszej obrony i napastnik wpycha piłkę do bramki .Końcówka spotkania to próby odzyskania dobrego wyniku, niestety zespół gospodarzy dobrze się broni i wygrywa ten mecz. Ciężko napisać coś o takich meczach ,gdzie jesteśmy zdecydowane lepszym zespołem, gramy bardzo dobrze w piłkę ,prowadzimy grę ,stwarzamy sytuację , widać że technika naszych zawodników jest na bardzo wysokim poziomie lecz żeby wygrywać potrzeba jeszcze charakteru, złości piłkarskiej i wiary we własne umiejętności i nad tym musimy pracować .

Skład:

-Aleks Sawicki

-Janek Kossak

-Patryk Zubek

-Franek Szymański

-Kacper Bojańczyk ( bramka)

-Wojtek Sokół (asysta)

-Julek Kucicki

-Kajtek Gryn

-Mateusz Cichocki

-Maks Domżalski

-Piotr Gurdziel (bramka)

-Janek Molenda 2007r.

-Mikołaj Szkiela 2007

-Kuba Janiczek2006r.

-Antek Ślazewicz

-Janek Moreń

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

                                                 2005B

 

W niedziele udaliśmy się na wyjazdowy mecz do Garwolina.

 

Mając w pamięci wynik pierwszego meczu z Wilga (0:8) nie musieliśmy dziś potrzebować dodatkowych bodźców do zmotywowania się.

 

Na starcie należy podkreślić ,że boisko na jakim dziś graliśmy nie było przygotowane do zawodów . To tez bardzo rzutowało na obraz tego meczu. Wiedzieliśmy zatem iż jest to przestroga ale i okazja do zakładania wysokiego pressingu, gdyż piłka skakała na nierównościach i wręcz zatrzymywała się w miejscu gdzie zamiast trwały był piach.

 

Początek meczu, 15 sekunda , obrońca Wilgi dostaje podanie, piłka podskakuje na nierówności, Maks Hawryszko przytomnie zagrywa do Benia ,który uderza na bramkę, bramkarz wypluwa piłkę do boku, dobija Maks - 1:0.

 

Po tej sytuacji rywal spycha nas do obrony, my nie potrafimy wyjść z własnego pola karnego. Próbujemy wyjść szybkim podaniami po ziemi ,ale dziś było to po prostu niemożliwe. Próby gry na krótko od bramki również nie były dziś bezpieczne. To pokazała 10 minuta kiedy Olek Szczotka próbuje zagrać piłkę do środkowego pomocnika, piłka zatrzymuje się , przejmuje ją napastnik Wilgi i mamy 1:1. W 25 minucie zdobywamy bramkę na 2;1. Dośrodkowanie z rzutu wolnego, znów boisko przeszkodziło defensywie Wilgi i Benio strzela z metra do pustej bramki. Wynik do przerwy 2:1

 

Wiedzieliśmy iż druga połowa to będzie jeszcze większa walka. Tego dnia potrzebowaliśmy zawodników wysokich, silnych i dobrze grających w powietrzu. Niestety w 50 minucie kontuzji doznaje Igor Żukowski ,który był wiodąca postacią w tym meczu walki. Od tego momentu można powiedzieć iż gra nam się „posypała”. Brakowało nam centymetrów i argumentów do walki. W 5 minut tracimy dwie bramki. Strzał z dystansu przy biernej postawie naszych pomocników oraz gol  z rzutu wolnego ( kolejny bezsensowny faul naszego zawodnika) .

 

Próbowaliśmy do końca „wyszarpać „ bramkę na 3:3 lecz niestety się nie udało.

 

 

Pozostaje niedosyt , myślę, że remis byłby sprawiedliwym wynikiem. Mimo to wielkie brawa dla naszych zawodników za zaangażowanie. Przede wszystkim dla młodszych chłopców z roczników 2006 ,2007 którzy starali się odnaleźć w tej fizycznej walce z większymi rywalami.

 

 

Szczotka Niewadził Janiszewski Zubek Zubek Zukowski Domaradzki Sobczyk Sobczyk Krzystek( bramka) Hawryszko ( bramka) Jachtoma Kosakowski Dobień

 

 

 

 

 

 

                                                            2004 A

Bardzo ciężki mecz czekał w niedzielne popołudnie zespół rocznika 2004, gdzie przy ulicy Obozowej gościliśmy u  lidera Warszawska APN. Rozpoczęcie meczu, zagranie Natana do tyłu do Kacpra Bojańczyka ,mocne trzydziestu metrowe zagranie na prawą stronę do Marcela Bykowskiego ,który wbiega w pole karne podaje do tyłu do Kacpra, który uderza ,piłka odbija się od obrońcy ale przy dobitce bramkarz nie ma szans, prowadzimy 1:0  po 30 sekundach spotkania . Dobry początek ,zdobyta bramka szybko ustawia mecz, graliśmy cały czas swoje próbując szybkimi podaniami przychodzić do ataku wiedząc że  przeciwnik góruje nad nami warunkami fizycznymi. Bardzo dobrze wyglądała gra obronna naszego zespołu ,gdzie każdy zawodnik asekurował drugiego, przez co zespół gospodarzy nie mógł stworzyć sobie sytuacji bramkowej .My przeciwnie szybka gra naszego zespołu powodowała zamieszanie w szeregach rywala , przez co tworzyliśmy sobie sytuacje ,których niestety nie wykorzystaliśmy. Pod koniec pierwszej połowy błąd naszej obrony i tracimy kontaktowego  gola . Jeszcze przed gwizdkiem rzucamy się do ataku  i dwójkowa akcja, Natan i Szymon Falkiewicz pięknie rozklepali obronę i ten pierwszy uderza w boczną siatkę, do przerwy prowadzimy 1:2 .W drugiej połowie przeciwnik chciał nas zaskoczyć wysokim pressingiem ale dobra forma naszego zespołu ,dobre poruszanie się po boisku, sprawiało, że wychodziliśmy z pod pressingu i stwarzaliśmy kolejne sytuacje. Kolejna akcja naszego zespołu ,Kapi Bojańczyk wprowadza piłkę i z trzydziestego metra potężnym uderzeniem pod poprzeczkę podwyższa wynik spotkania. W tym momencie z zespołu gospodarzy zeszło powietrze, przestali biegać, a my atakujemy dalej prawą stroną .Byczek przedryblował dwóch zawodników prostopadle  zagrywa do Kacpra ,ten wychodzi sam na sam z bramkarzem i zdobywa swoją trzecią bramkę tego dnia. To był bardzo dobry mecz naszego zespołu a wynik powinien być wyższy ,bo tak naprawdę powinniśmy jeszcze strzelić tego dnia co najmniej trzy , cztery gole.

Skład

-Aleks Sawicki

-Kajtek Gryn

-Bartek Kusyk

-Kacper Wieczorek

-Stanisław

-Kuba Jaszczuk 2005r.

-Kacper Bojańczyk 2005r.( 3 gole)

-Franek Szymański

-Lee

-Marcel Bykowski (asysta)

-Natan (bramka)

-Mateusz Cichocki 2005r.

-Filip

-Szymon Falkiewicz (asysta)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

                                                         2004 B

Po ostrym laniu z drużyną Lesznowoli przyszedł czas na kolejny ciężki mecz z Orlętami Mroków ,który chcieliśmy wygrać myśląc o dobrej lokacie na koniec sezonu . Obiektywnie trzeba stwierdzić ,że  chłopcy w środowe popołudnie byli zespołem dużo lepszym ,co potwierdzili wieloma  golami w tym dniu . Po ładnych ,składnych akcjach rozmontowaliśmy obronę przeciwników ,pakując do siatki aż 8 bramek .Sami też nie ustrzegliśmy się błędów  i pozwoliliśmy rywalowi wbić jednego gola .Wygrywamy bardzo ważne spotkanie i szykujemy się na poniedziałkową batalie z wiceliderem tabeli MKS Góra Kalwaria .

Skład drużyny : Szczotka ,Żukowski ,Pańtak ,Wieczorek ,Bykowski , Kucicki , Moreń , Kowalski , Lalik , Ślazewicz ,Domaradzki ,Hawryszko ,Dobień ,Jesionek

 

 

 

Nietypowo, bo w poniedziałek rozegraliśmy kolejny mecz ligowy ,a naszym rywalem był wicelider tabeli MKS Korona Góra Kalwaria . Uskrzydleni zwycięstwem nad Orlętami ,chcieliśmy dopisać sobie kolejne 3 punkty ,oczywiście po dobrej i widowiskowej grze . Początek spotkania nie wyłonił jednostronnie lepszej drużyny ,a akcje często były przerywane w środkowej części boiska . Dopiero bramka Szymona Falkiewicza dała impuls do lepszej ,spokojniejszej gry .Jednak w tej odsłonie nie zobaczyliśmy już bramek ,a byliśmy świadkami marnowanych sytuacji bramkowych ze strony Championa .

Znacznie lepsza była druga część spotkania ,gdzie dużo ożywienia do akcji ofensywnych wniósł Marcel Bykowski ,który po ładnym podaniu od Maksa Domżalskiego ,zdobywa drugiego gola dla S.T.F-u. Po tym golu zespół gospodarzy totalnie się otworzył ,przez co mieliśmy więcej miejsca na boisku. Trzeciego gola dokłada Maks Domżalski ,który został tak nabity przez bramkarza gości ,że piłka lobem wpada do pustej bramki. Na koniec Marcel Bykowski ,pewnie egzekwuje rzut karny ,po faulu na Szymonie i kończymy mecz z wynikiem 4:0 . Zasłużona wygrana ,ale trzeba powiedzieć ,że zespół gości umiejętnie próbował nam przeszkadzać  w grze .

 


Komentarze

Komentarze

        Ostatni kwietniowy weekend przyniósł nam sporo emocji ,zarówno tych pozytywnych ,jak i negatywnych . Zawiodły na pewno najstarsze roczniki 2004A  i 2005A  ,które przegrały swoje mecze ,po lekko mówiąc słabym zaangażowaniu ( zwłaszcza 2004) .Jak burza idzie zespół Marcina Rudzińskiego ,który zgromadził komplet punktów w lidze .Również zawodnicy z rocznika 2010 A  usadowili się na fotelu lidera ,po czwartkowym pojedynku z silną ekipą  Delty Warszawa ,pokonując gospodarzy 6:4  .Inne zespoły też pokazały boiskowy charakter i mimo ,że nie zawsze wygrywały ,można być zadowolonym z tego co pokazały na boisku.                                 

 

 

 

 

 

 

 

 

                                                2010      A                                      

Jak burza idzie zespół rocznika 2010A  ,który do tej pory w trzech ligowych spotkaniach zdobył 9 punktów  ,a  tym razem udał się na ulicę Sytą ,gdzie swoje mecze gra Delta Warszawa . Zawsze ciężko gra się nam z tym przeciwnikiem ,dlatego zmobilizowani i odpowiednio umotywowani podeszliśmy do tych zawodów . Sam mecz mógł się bardzo podobać ,bo obie drużyny jak na tą kategorie wiekową pokazały kawałek dobrej piłki . Dużo widzieliśmy pojedynków 1x1 ,dużo gry na jeden ,dwa kontakty ,a akcje po których padały gole były poprzedzone przemyślanymi podaniami . Ostatecznie wygrywamy 6:4 i możemy dopisać sobie kolejne 3 punkty w tabeli ligowej i mocno usadowić się na fotelu lidera .

Delta Warszawa –S.T.F. Champion 4:6

Bramki:   2xGłowacki ( asysta: Rymarczyk ,) ,2x Rymarczyk ( asysta Głowacki ,Dworak ) ,2x Dworak ( asysta Bykowski)

Skład drużyny : Szymański ,Bykowski ,Rek ,Głowacki , Rymarczyk , Dworak , Serafin

 

                                             2010 B

W sobotę 27.04.2019r. o godz. 18:00 odbyło się spotkanie pomiędzy STF CHAMPION II Warszawa – PKS Victoria Zerzeń 6:6

Dziś byliśmy świadkami bardzo dobrego spotkania, które zostało rozegrane na Arenie Champion Warszawa. Od pierwszych minut do ataku ruszyły obie drużyny. Jednak to goście zdobyli jako pierwsi bramki, po błędach naszych obrońców. Gola  kontaktowego  zdobywa Alan Kotliński, który  po przechwycie piłki prawą stroną boiska,  pięknym, mocnym uderzeniem umieścił piłkę w siatce. W drugiej kwarcie Grigoriy Wolniewicz kilkakrotnie znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem jednak tylko raz  znalazł drogę do bramki i remisujemy 2:2. Pod koniec gry Kacper Ksokowski kilka razy dobrze czyta grę i przechwytuje podania rywali , które były bardzo groźne. Pod koniec kwarty tracimy bramkę po niezdecydowanej grze w wyprowadzeniu akcji z własnej połowy przez obronę STF Champion. Nasi zawodnicy dziś są często faulowani, drużyna gości gra agresywnie , często wykonuje nierozważne wślizgi w nogi naszych małych sportowców. W 26 minucie gry Michał Płochocki pięknie z lewej nogi uderza ,niestety po drodze piłka ociera się od głowy obrońcy i minimalnie mija cel. Po chwili niebezpiecznie uderzony łokciem w klatkę został nasz bramkarz, który z trudem opuszcza boisko i zmianę dokonujemy na Mateusza Nalewajek. Trzecią kwartę rozpoczynamy stratą bramki, drużyna gości przeprowadziła skuteczny kontratak. Przegrywamy 2:4,ale nasza gra wygląda bardzo dobrze. Przeprowadzamy dużo akcji pod bramką przeciwnika, jednak nie możemy zdobyć gola . W końcu Antoni Piechowski po odbitej piłce od bramkarza uderza technicznie i mamy 3:4. Bardzo dobrze lewą stroną w 35 minucie wystartował Bartłomiej Macias, otrzymał piłkę od Huberta Bednarczyka, Bartek „ruletką” mija obrońcę i zdobywa bramkę na  4:4. Ostatnia kwarta rozpoczyna się stratą gola , niedokładne podanie w obronie naszego zawodnika kończy się przechwytem piłki przez rywala, który wykorzystuje prezent i mamy już 4:6. Mateusz Nalewajek otrzymuje piękne podanie od Tomasza Przeklasy , i zdobywa gola ,który daje nam nadzieję na dobry rezultat . Nasza drużyna po raz kolejny przeprowadza dobrze przygotowaną akcję, w dogodnej sytuacji sam na sam z bramkarzem znalazł się Grigoriy Wolniewicz  i ustala wynik meczu 6:6. Czujemy niedosyt, i po pięknym widowisku, cieszymy się z jednego punktu. Skład STFChampion: Bednarczyk Hubert, Kotliński Alan, Ksokowski Kacper, Nalewajek Mateusz,Piechowski Antoni, Maciac Bartłomiej, Płochocki Michał, Przeklasa Tomek, Grigoriy Wolniewicz

 

 

 

                                                     2009 A

STF Champion – KS Drukarz 5-0

Po przerwie świątecznej, na ligowym boisku po raz pierwszy wystąpiliśmy jako gospodarz, a naszym przeciwnikiem był KS Drukarz. Potraktowaliśmy ten mecz bardzo poważnie, bo Drukarz, który zajmował przedostatnie miejsce w tabeli, potrzebuje punktów jak tlen. 

Z respektem, ale z poczuciem własnej wartości, od początku chcieliśmy zdominować rywala, atakując go wysokim pressingiem, a po odbiorze utrzymywać się przy piłce. Przez pierwsze 30 minut stworzyliśmy sobie dwie doskonałe sytuacje do strzelenia bramki ale zabrakło nam zimnej krwi w polu karnym. To nasz zespół był stroną, która przeważała, ale brakowało nam wykończenia w kilku dobrze zapowiadających się akcjach.

Po zmianie stron nastąpiło 3 minutowe trzęsienie ziemi i Champion błyskawicznie wychodzi na trzy bramkowe prowadzenie.  W ostatniej kwarcie postawiliśmy kropkę na „i” trafiając do siatki rywala jeszcze dwa razy.

Bardzo trudne spotkanie, bo Drukarz postawił trudne warunki, ale mimo wszystko Champion zasłużenie zgarnął kolejne trzy punkty. Nasz zespół kreował grę, bardzo dobrze zachowywał się w fazie przejścia z obrony do ataku. W dalszym ciągu mamy nad czym pracować, zwłaszcza w fazie w przejścia z ataku do obrony, bo pozwalaliśmy Drukarzowi na kontry. Mimo wszystko, cieszy czyste konto, dzięki dobrze spisującej się defensywie. Na uwagę zasługuje też gra Iwo, który miał udział przy wszystkich strzelonych bramkach.

Po 4 kolejkach mamy komplet punktów, w grupie, która jest bardzo mocna. Próżno szukać zespołów gdzie w dwumeczu na poziomie 1 ligi strzelaliśmy po 20 bramek. Przed nami kolejna przerwa, a tuż po niej spotkanie z Deltą, która jest z nami współliderem grupy z takim samym bilansem bramkowym.

 

Bramki: Iwo Kupidura x3, Stach Białecki x2

Asysty: Iwo Kupidura x2

Skład: Aleks Martinez-Młynarczyk – Paweł Kazała, Antek Rutkowski, Maciek Habrowicz, Mario Martinez-Młynarczyk, Filip Danielewicz, Stach Białecki, Maciek Studziżba, Iwo Kupidura

 

 

 

 

 

 

 

 

 

                                                    2008 A

 

W sobotni poranek reprezentacja rocznika 2008A osłabiona brakiem kilku podstawowych zawodników, którzy wyjechali już na majówkowy odpoczynek, udała się na boisko przy ulicy Chełmskiej, aby powalczyć w kolejnym meczu I Ligi Mazowieckiej z nieobliczalną ekipą Gwardii Warszawa, która na swoim boisku potrafiła pokonać chociażby Drukarza.

Bez kompleksów weszliśmy w spotkanie, strzelając bramkę już w trzydziestej sekundzie, jej autorem Kuba Pawełkowicz. Mogłoby się zdawać, że po strzelonym golu będziemy potrafili prowadzić grę i kolejnymi zespołowymi akcjami zagrażać gospodarzom... Niestety rzeczywistość napisała inny scenariusz, po wątpliwym faulu przed naszym polem karnym Gwardia zdobywa bramkę wyrównującą, podobnie jak kolejną ,którą tracimy również bezpośrednio z rzutu wolnego.

W momencie gdy zaczęliśmy przegrywać, chłopcy jakby zapomnieli jak się gra w piłkę. Moc niecelnych podań lub wręcz podań wprost pod nogi walczącego i dobrze dysponowanego fizycznie rywala sprawiła, że tracimy kolejne bramki nie będąc w stanie odpowiedzieć żadnym trafieniem. Druga i trzecia część, w której oddaliśmy zupełnie pole gry gospodarzom wyglądały zdecydowanie najgorzej. Mały płomyczek nadziei zaświecił w ostatniej ćwiartce, nareszcie weszliśmy na wyższe obroty i zaczęliśmy stwarzać wiele sytuacji do strzelenia gola kontaktowego. Niefortunnie żaden ze strzałów nie odnalazł drogi do bramki bronionej przez dobrze dysponowanego tego dnia bramkarza Gwardii. Przegrywamy 1:5, wynik nie do końca oddaje wydarzenia boiskowe, ale jak mawia stare piłkarskie porzekadło  "jeżeli nie strzelasz bramek, nie możesz wygrać meczu, a nie wykorzystane sytuacje potrafią się zemścić".

Kolejny zerowy dorobek punktowy na pewno boli, aczkolwiek ciężko wygrywać spotkania gdy nie strzela się goli np. w sytuacji 4 na 1 lub nie trafia się piłką do pustej bramki... Następnym mankamentem w tym spotkaniu była zatrważająco niska skuteczność celnych podań, oscylująca w granicach 30%, która wynikała również z braku aktywności poruszania się po boisku i niechęci wzięcia odpowiedzialności za grę przez naszych chłopców. Będziemy pracowali nad wszystkimi niedoskonałościami w naszej grze, aby każdy kolejny mecz wyglądał o wiele lepiej, a takie "wpadki", bo tak należy traktować ten wynik, nie miały już więcej miejsca!

Skład zespołu:

Wiktor Czapiński

Luca Carrillo

Łukasz Kowalski

Adam Gutowski

Kuba Pawełkowicz - 1 gol

Teodor Żakowicz

Dawid Matuszewski

Franek Lewandowski

Tomek Jabłoński

 

 

 

                                                     2008B

STF Champion II – Zwar Warszawa 5:7

Do spotkania przystępujemy w mocno osłabionym składzie, bez kilku kluczowych zawodników.  Wspomagają nas dzisiejszego sobotniego poranka chłopcy z rocznika 2009.

Początek meczu bardzo udany, pomimo większej liczby posiadanej piłki oraz sytuacji podbramkowych naszych rywali wychodzimy na dwubramkowe prowadzenie. Przesądziły o tym stałe fragmenty gry – kapitalny strzał z rzuty wolnego w same „okienko” bramki Grześka Kuczbajskiego oraz precyzyjny strzał głową Brunona Brzyskiego po dośrodkowaniu Igora Świderskiego.

Trzecia kwarta jest zdecydowanie najgorszą w naszym wykonaniu. Od samego początku pozwalamy rywalom na zbyt wiele ,czego konsekwencją jest strata bramki po strzale zza pola karnego pomocnika gości. Następnie nieodpowiedzialne podanie do naszego bramkarza Mateusza Prokopiuka i stan meczu się wyrównał. Po stracie dwóch bramek nie potrafimy wejść na właściwe tory i tracimy kolejne trzy bramki. Na ostatnią kwartę wychodzimy bardzo zmobilizowani do odrabiania strat. Atakujemy rywali wysokim pressingiem i szybko strzelamy bramkę na 3:5. Idziemy za ciosem, stwarzamy dwie groźne sytuacje niestety bez powodzenia. Jak już bramka dla Nas jest tylko  kwestią czasu niespodziewanie tracimy dwie bramki po kontratakach . Nie poddajemy się, walczymy do końca  co owocuję dwoma golami  Igora Świderskiego i Kostka Zakrzewskiego.

Z przebiegu całego spotkania, pomimo porażki jestem z  zawodników zadowolony. O meczu przesądziła trzecia kwarta w której nie potrafiliśmy dobrze zareagować na stracone bramki. Z każdego meczu trzeba wyciągnąć odpowiednie wnioski i już tych samych błędów nie popełniać. Dziś mamy wielką nauczkę, że po błędzie nie można się załamywać tylko jak najszybciej o nim zapomnieć i grać dalej jak najlepiej. Myślę, że jak popracujemy nad strefą mentalną i nadal będziemy ciężko trenować to w kolejnych meczach będziemy zwyciężać.

Skład: Julian Dziełak, Mateusz Prokopiuk, Igor Świderski, Grzegorz Kuczbajski, Konstanty Zakrzewski, Tymon Gogacz, Ignacy Witek, Kacper Nowak, Karol Jesiona, Brunon Brzyski

Bramki: Igor Świderski -2x; Brunon Brzyski -1x; Grzegorz Kuczbajski – 1x; Konstanty Zakrzewski -1x

Asysty: Julian Dziełak – 1x; Igor Świderski -2x; Ignacy Witek -1x; Karol Jesiona – 1x

 

 

 

 

                                                          2007

 

 Mecze rocznika 2007 z zespołem Znicza Pruszków zawsze należały do zaciętych ,więc i tym razem ,w piątkowy wieczór należało oczekiwać dobrego pojedynku .Dobrze przygotowana murawa ,światła jupiterów ,nic tylko grać .Od początku spotkania to zespół Championa był drużyną posiadającą inicjatywę ,grając ładną dla oka piłkę ,a co najważniejsze kończył swoje  akcję golami . Przed przerwą fajna  ,dwójkowa akcja Molenda –Szkiela  i ten drugi wpada w pole karne , lewą nogą umieszczając  piłkę w siatce .Do przerwy mamy jeszcze kilka okazji ,ale nic nie chce wpaść do bramki. Co nie udało się w pierwszej odsłonie ,udaje się w drugiej .Gramy kapitalne zawody nie pozwalając zespołowi z Pruszkowa na nic . Bardzo dobrze gra linia defensywna S.T.F-u wspierana przez kreatywnych pomocników ,kończąc na napastnikach ( Szkiela ,Wielgolaski) ,którzy ze stoickim spokojem kończyli akcję bramkami . Druga część gry jeszcze bardziej była jednostronnym pojedynkiem ,szybko operujemy piłką strzelając w tej fazie  jeszcze cztery gole autorstwa ( 2xWielgolaski( asysta Szkiela)  ,Guzowski( Małysa)  ,Małysa( Guzowski)) Wygrywamy zasłużenie 5:0 i w dobrych nastrojach czekamy na kolejnego ( silnego )przeciwnika ligowego MKS Polonia Warszawa .

Skład drużyny : Chełmicki ,Zubek ,Hadyś ,Kossak , Molenda .Lipka , Jachtoma , Grzeszczak , Szkiela , Wielgolaski , Kędzior ,Małysa, Guzowski

 

 

 

 

 

 

                                                 2006

 

Miniony tydzień to czas bardzo intensywny czas dla rocznika 2006. Wodstępie niespełna 36 godzin zagraliśmy dwa mecze ligowe,  oba z naszymisąsiednimi rywalami: SEMP Ursynów i MKS Piaseczno. Oba spotkania to dwa totalnie różne oblicza naszej drużyny, ale po kolei.

 

W piękny, wiosenny ,czwartkowy wieczór na bardzo dobrze przygotowanej murawie

Areny Champion mieliśmy okazję podejmować SEMPa Ursynów. Od początku widać

było, że nasi zawodnicy są dobrze dysponowani. Operowali szybko piłką, byli

agresywni w odbiorze. Mimo ustawienia SEMPa w średnim ,a czasami nawet

niskim pressingu udawało nam się kombinacyjnymi akcjami ,czy wygranymi

pojedynkami dochodzić do sytuacji strzeleckich. Najlepszą z nich miał

Mikołaj Szkiela, który po dośrodkowaniu Maksa Jesionka przeniósł piłkę nad

poprzeczką. Dogodnych sytuacji do strzelenia bramki było jeszcze minimum

trzy, niestety skuteczność, podobnie jak w Otwocku, nie była naszą mocną

stroną. SEMP ograniczał się do gry z kontrataku, a swoje najlepsze sytuacje

miał po naszych indywidualnych błędach w rozegraniu. Do przerwy było 0:0.

Druga część spotkania rozpoczyna się bardzo podobnie. Spychamy gości do

defensywy i na 30 metrze od bramki próbujemy konstruować swoje akcję.

Wielokrotnie zmieniamy strony, próbujemy gry na 1 lub 2 kontakty czy

strzałów z dystansu. Na nasze nieszczęście tego wieczoru dobrze dysponowany

był bramkarz gości lub po raz kolejny brakowało ostatniego podania ,czy

nawet już celnego wykończenia. Przy kolejnej próbie budowania ataku

pozycyjnego, tracimy piłkę na swojej połowie i SEMP po szybkim ataku prawą

stroną obejmuje prowadzenie. Po tej akcji musimy zaryzykować i jeszcze

bardziej wpuszczamy kolejnych graczy ofensywnych. Mimo dwóch bardzo

dobrych sytuacji nie strzelamy bramek. SEMP przy prowadzeniu zagrał

odważniej i wykorzystał nasze ofensywne ustawienie ,skutecznie kończąc swoje

dwie, kolejne akcję. Ostatecznie wynik 3:0. Patrząc na przebieg gry

rezultat może być mylący, bo bez wątpienia więcej pomysłu i kreatywności w

operowaniu piłką było po stronie STF. Niestety po raz kolejny swojej

przewagi podobnie jak w Otwocku nie potrafiliśmy udokumentować bramkami, co

w tym sporcie jest kluczowe. Trzeba jednak oddać SEMPowi, że tego wieczoru

byli naprawdę skuteczni i wykorzystali swoje okazje, co patrząc na nasze

ostatnie poczynania jest dużą sztuką.

 

  1. Krzysztof Rychlica
  2. Tymon Gralec
  3. Kuba Studziżba
  4. Maks Jesionek
  5. Wiktor Figurski
  6. Olaf Kondrat
  7. Janek Molenda
  8. Bruno Cłapiński
  9. Franek Saganowski
  10. Kuba Janiczek
  11. Mikołaj Szkiela
  12. Mateusz Lipka

 

 

Niespełna dwa dni póżniej kolejne starcie ligowe, tym razem z MKS

Piaseczno. Doskonale znamy tego rywala, bo mamy możliwość rywalizacji z tym

zespołem niemal co rundę. Tym razem nie było żadnego zaskoczenia.

Nastawienie na długą piłkę w każdej fazie gry, fizyczną walkę i

wykorzystanie stałych fragmentów ,dzięki bardzo rosłym zawodnikom w tej

kategorii wiekowej. Tak, doskonale o tym wiedzieliśmy i mieliśmy plan jak

zneutralizować silne strony MKSu. Plan to jedno, a wykonanie na boisku to

drugie. A co było na boisku? Tak naprawdę ciężko stwierdzić, żeby nie

napisać, że nic... bo z zespołu, który w czwartek mimo niekorzystnego

wyniku zagrał bardzo dobry mecz, poza tymi samymi strojami zostało niewiele.

Nie wykonywaliśmy żadnego założenia. Graliśmy wolno, bez pomysłu, a przede

wszystkim odpowiedzialności w rozegraniu i w defensywie, co już w pierwszym

rzucie rożnym przyniosło bramkę dla gości. Zespół MKSu stał na własnej

połowie i nie ma co się dziwić, bo po co mieli zmieniać swój styl, gdy my

sami oddawaliśmy im piłkę. Tak właśnie padła druga bramka. W środku pola za

długie przetrzymywanie futbolówki i strata, MKS wykonał jedno podanie, po

drugim był już strzał, po którym nastąpił rykoszet i mieliśmy 0:2.

Wydawało, się że  druga część gry będzie lepsza. Championi starali się narzucić

wyższe tempo, ale raziła niedokładność w podaniach i próbach uderzeń.

Największe zagrożenie stwarzały indywidualne akcje na bokach naszych

skrzydłowych. Kolejny rzut rożny i największy zawodnik na boisku, nie musząc

nawet wyskakiwać pakuje piłkę do naszej bramki. 0:3. Niedługo potem jeden z

lepszych fragmentów tego meczu. Wykonujemy kilka dośrodkowań, oddajemy

celne strzały i jeden z nich trafia do siatki. Mamy 1:3. Niestety następne

próby ataków nie przynoszą rezultatów, narażamy się na kontry. Pomagało

przeciwnikom to, że niektórzy zawodnicy grali bardzo miękko, wygrywali

część piłek stykowych, z czego brały się klarowne sytuacje. Jedna z

ostatnich akcji meczu. Strzał z 30 metrów wędruje pod brzuchem naszego

bramkarza prosto do siatki i ostateczny wynik 1:4. Stara piłkarska prawda

mówi: gra się tak jak przeciwnik pozwala. My pozwoliliśmy w tym meczu na

wszystko. Bardzo szkoda, że tak proste środki wystarczyły, aby nas pokonać.

 

Skład:

  1. Kuba Chełmicki
  2. Tymon Gralec
  3. Kuba Studziżba
  4. Maks Jesionek
  5. Wiktor Figurski
  6. Olaf Kondrat
  7. Maks Zubek
  8. Bruno Cłapiński
  9. Franek Saganowski
  10. Kuba Janiczek
  11. Gabriel Jachtoma
  12. Andrzej Oleszewski

 

 

 

                                                  2005 A

 

W sobotę wieczorem przy światłach jupiterów ,gościliśmy na stadionie Ursusa Warszawa ,gdzie swoje mecze w roli gospodarz rozgrywa nasz kolejny ,ligowy przeciwnik Semp Ursynów . Można śmiało powiedzieć ,że są to lokalne derby Ursynowa i każda  z drużyn tanio skóry nie sprzeda . Początek meczu to bardzo dobra ,rozważna gra Championa ,a rywal ogranicza się tylko do sporadycznych kontrataków .Niestety jeden z nich przynosi przeciwnikowi bramkę i tyle widzieliśmy Sempa w tej odsłonie na naszej połowie .My natomiast dochodzimy do sytuacji strzeleckich lecz nie potrafimy zamienić tego na bramkę .Dopiero w końcówce pierwszej połowy Kajetan Gryn odbiera piłkę rywalom ,dośrodkowanie w pole karne ,a tam najprzytomniej zachował się Kuba Jaszczuk .Na przerwę schodzimy z wynikiem 1:1 .

Druga część to nadal dominacja naszej drużyny ,która gra szybko i z polotem ,ustawiając wysoki pressing na połowie przeciwnika .Koleje dobre odebranie piłki przez Kacpra Bojańczyka ,który zaatakował obrońcę, mającego na celu tylko wybicie piłki przed siebie ,niefortunnie nabija Kacpra ,piłka trafia do Piotrka Gurdziela i w 50 minucie prowadzimy 2:1 .Po tym golu obraz meczu ulega diametralnie zmianie . SEMP siadł na nas bardzo agresywnie ,a my nie potrafiliśmy wyjść z własnej połowy ,szukając długich piłek w poprzek boiska . Błąd naszego pomocnika ,który chciał zgrać do obrońcy ,przechwytuje przeciwnik i jest 2:2. Bramka ta wisiała w powietrzu bo już wcześniej Aleks Sawicki ,kilkukrotnie ratuje nas z opresji . Nadal nie potrafimy w sposób sensowny prowadzić gry od własnej bramki ,raz za razem dając prezenty  gospodarzem ,którzy poczuli się jak ryba w wodzie .Strzelają  nam jeszcze trzy gole i ostatecznie wygrywają 5:2 .

Można powiedzieć ,że oglądaliśmy  dwa mecze, do 50 minuty i później . Dopóki rywal grał średnim ,a czasami niskim pressingiem ,broniąc się jedenastoma zawodnikami na swojej połowie ,wyglądało to dobrze i cały czas operowaliśmy piłką . Pózniej biegaliśmy jak dzieci we mgle ,nie wiedząc jak możemy zareagować po stracie gola na 2:2 . Nie było ruchu i można mieć wrażenie ,że wszyscy się schowali ,bojąc się wziąć odpowiedzialność na swoje barki .Semp miał jednego wysokiego ,szybkiego ,dryblującego zawodnika ,który robił różnicę ,strzelając bramki ,dogrywając do kolegów ,pokazując jak ważną postacią jest dla swojej drużyny .U nas kogoś takiego dzisiaj brakowało ( zwłaszcza po golu na 2:2)

Skład drużyny : Sawicki ,Gryn ,Cichocki , Żelich ,Sokół ,Ślazewicz ,Szymański ,Bojańczyk , Jaszczuk ,Gurdziel , Kossak ,Zubek

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

                                     2005 B  

UKS Lesznowola - STF Champion Warszawa

 

W sobotę 27.04.2019 o godz. 12:00 w Lesznowoli odbyło się ciekawe widowisko ,gdzie początek spotkania należał do Championa.. W drugiej  minucie zawodów po ładnej akcji Soldecki wywalczył rzut rożny.  Po dośrodkowaniu Olszewskeigo blisko zdobycia bramki był Wirgiliusz Szabliński. W 10 minucie pięknym rajdem przez połowę boiska popisał się Olek Grabowski, który zakończył akcję bramkę i daje nam prowadzenie. Kolejny atak prawą stroną wykonuje Małysa Dawid, po dobrej akcji z Jakubem Piesiewiczem dośrodkował do Szablińskiego, który znalazł się w dogodnej sytuacji, lecz nie wykorzystuje swojej szansy. Po ładnej akcji i szybkiej wymianie krótkich podań Franka Goździkowskiego z Kubą Piesiewczem i Soldeckim, Franek zdobywa bramkę na 0:2. W 25 minucie Stanisław Kowalczyk pięknie uderzył piłkę i zdobywa kapitalną bramkę z narożnika pola bramkowego. W ostatniej minucie Dawid Małysa pokonuje dwóch obrońców i zdobywa bramkę  na 0:4.

W drugiej połowie atak prawą stroną przeprowadza Maks Zubek po dobrej akcji z Jakubem Piesiewiczem dośrodkował do Szablińskiego, który znalazł się w dogodnej sytuacji, lecz nie wykorzystuje swojej szansy. Mecz był bardzo udany dla naszej drużyny, która była  dziś bardzo skuteczni i zasłużenie wygrywają na wyjeździe 0:4.

Skład STF Champion:

  1. Chełmicki 2. Zubek 3. Grabowski 4. Turniak 5. Goździkowski 6. Olszewski 7. Piesiewicz 8. Małysa 9. Szabliński 10. Soldecki 11. Borkowski 12. Kowalczyk 13. Danielewicz

 

 

 

 

 

 

 

 

                                                                              2004

S.T.F. Champion – Pogoń Grodzisk Mazowiecki 1:4

 

W środę zagraliśmy awansem ligowe spotkanie z Pogonią Grodzisk  Mazowiecki w ramach V kolejki li MZPN . Niestety mimo podjętej walki nie potrafiliśmy pokonać silniejszego fizycznie zespołu rywali . Przetrzebiona nasza drużyna ( kontuzje ,wycieczki krajoznawcze  itd.) nie potrafiła  zagrozić bramce przeciwnika  ,a wynik 1:4 dla gości w pełni odzwierciedla to co działo nie na murawie   .Na osłodę pozostał  gol Kacpra Wieczorka i tylko  na tyle było nas stać tego dnia .

Skład drużyny : Wiśniewski ,Pawlak , Żukowski ,Kowalski ,Kusyk ,Wieczorek , Dobień , Falkiewicz ,Lee ,

 

 

S.T.F. Champion – Kosa Konstancin 1:8

 

To ,co wydarzyło się w sobotni poranek ,gdzie zespół rocznika 2004 podejmował  Kosę Konstancin, w pełni  odzwierciedla podejście niektórych zawodników do treningu, a także  do funkcjonowania w drużynie .W tej lidze nie da się grać bez odpowiedniego  treningu  oraz przygotowania motorycznego . Frekwencja moich podopiecznych na zajęciach  ,sparingach ,turniejach podczas okresu przygotowawczego  odzwierciedla  poczynania na boisku  ,gdzie sił starcza na kilkanaście minut ,a mikrourazy są konsekwencją słabego podejścia do uprawiania sportu ( brak odpowiedniej diety , treningu ,frekwencja itd.)Dostajemy lanie na które zasłużyliśmy ,będąc zespołem zupełnie nie przypominającym drużyny ,która grała jeszcze pół roku temu   ,  potrafiła nawiązać równorzędną walkę ,choćby w wygranym  2:1 sparingu z Kosą . Dzisiaj jesteśmy zupełnie w innym miejscu i nic nie wskazuję na to, patrząc jak traktują treningi niektórzy chłopcy  ,żebyśmy z tego dołka mieli szybko wyjść .Wynik  1:8 jest wskazówką dla zawodników  i jak również dla  ich rodziców ,że w wieku 15 lat trzeba się określić ,co wybieramy ,czy idziemy drogą sportową i traktujemy to poważnie ,czy szukamy innego wyjścia .Jeżeli są zawodnicy ( i to kilku ) których frekwencja na zajęciach ,meczach  opiewa przez ostatni rok  na poziomie 52% ,to o czym tutaj dyskutować . Może moje słowa będą dosyć  mocne ale profesjonalnych piłkarzy z tego nie będzie ( nie ma co się łudzić) Na dzisiaj I liga okręgowa jest dla nas za mocna ……

Skład drużyny : Rychlica , Pawlak ,Bykowski, Kowalski ,Kusyk ,Lee , Domaradzki ,Janiszewski ,Lalik , Domżalski ,Wieczorek ,Kucicki

 

 

                                                                       2004 B

 

2004B. Fc Lesznowola - STF Champion 10:0 

Mecz rozpoczął się od bardzo wysokiego pressingu drużyny z Lesznowoli. Przez pierwsze 15 minut nasza bramka była atakowana cały czas  przez rywala. W 16 minucie tracimy gola ,  po chwili w końcu wychodzimy na połowę rywala i próbujemy konstruować naszą grę, która dziś kończy się nie udanie w środku pola . Drużyna gospodarzy jest bardzo silna fizycznie  i szybka  , dosyć łatwo stwarza sobie w pierwszej połowie sytuacje podbramkowe i wszystkie wykorzystuje zdobywając 4 bramki. Nasz zespół  stwarza sobie sytuację podbramkowe, jednak żadną w pierwszej połowie nie wykorzystaliśmy. Kuba Jaszczuk znalazł się w idealnej pozycji  po podaniu od Jana Morenia, jednak strzał jest za słaby . Drugą klarowną sytuację w tym spotkaniu  stwarza sobie Julian Kucicki, jednak i tym razem brakuje precyzji. Wszystkie ataki skrzydłem kończą się nieudanym dryblingami,co z minuty na minutę coraz bardziej irytuję zespół Championa

Druga połowa obfitowała większym zaangażowaniem naszej drużyny w akcje ofensywne. Chcieliśmy zdobyć bramke honorową. Igor Żurkowski  dał impuls naszemu zespołowi  wyprowadzając akcje  z własnej połowy  i  po długim dryblingu znalazł się w polu karnym przeciwnika i zabrakło tylko celnego uderzenia na bramkę. Serai niewykorzystanych sytuacji w tym meczu była zatrważająca   No cóż reasumując w drugiej połowie straciliśmy   pięć bramek i nie zdobyliśmy żadnej. A szkoda. Bo okazji do zdobycia było bardzo dużo. Nasza drużyna dziś była drużyną bardzo nieskuteczną, pomimo kreatywnych akcji ofensywnych. Po  każdej  straconej bramce bardzo szybko próbowaliśmy  zdobyć bramkę honorową. Wynik meczu 10:0 (4:0).

Skład STF CHAMPION: Szczotka, Ślazewicz, Moreńm Hawryszko, Dobień, Pańtak, Kucicki, Domaradzki, Żukowski, Żelich, Zubek, Jaszczuk, Janiczek.

 

 

 

2004B

Inter łazy – STF Champion Warszawa 3-12, (3:3) godz.:10:00.

 

Zawody były rozgrywane w Kosowie, na dobrze przygotowanej płycie boiska przy pochmurnej pogodzie. Nasi zawodnicy bardzo dobrze rozpoczęli mecz , Antoni Ślazewicz bardzo dobrze odnalazł się w polu karnym i w 3 minucie zawodów zdobywa bramkę pięknym uderzeniem z pola karnego. W 11 minucie Natan Lalik przepięknie uderzył i prowadzimy 0:2.Następnie mamy  trzy  sytuacje po których bramki powinna zdobyć nasza drużyna, nie wykorzystujemy ich ,a szkoda bo rywal wykorzystuje naszą nieskuteczność. Po chwili drużyna gospodarzy zaczyna grać w piłkę, po fatalnym zachowaniu naszych środkowych pomocników i zagapieniu się obrońców w ciągu 12 minut tracimy 3 bramki. Tak właśnie kończy drużyna, która poczuje się zbyt pewnie i potraktuje rywala nonszalancko. W ostatniej minucie pierwszej połowy pięknie dośrodkował Lee i do piłki dopadł Natan Lalik ,zdobywając  bramkę na 3:3.

Po przerwie nasza drużyna zaczyna grać bardzo skutecznie. Po dośrodkowaniu piłki przez Lalika , w polu karnym wywalczył sobie miejsce Kowalski Filip, który głową zdobywa gol . Po czterech minutach mamy rzut karny, zawodnik gości dotyka piłkę ręką. Do piłki podchodzi Kossak Jan i piłkę przed siebie odbija bramkarz do której dopada Kowalski Filip i zdobywa bramkę. W 70 minucie gry Jan Moreń przepięknie uderza z dystansu i zdobywa bramkę na 3:6  następnie nie  chce mu pozostać dłużny Lee i zdobywa kapitalnego gola . W zamieszaniu przed polem karnym odnalazł drogę do bramki Igor Żukowski ,który potężnym uderzeniem zdobywa bramkę .  Bramkę dla naszej drużyny zdobywa po rajdzie lewą stroną Antoni Ślazewicz i mamy już 3:8. Kolejne bramki dorzucił Tymo Dobień, Lalik Natan, Maks Domżalski. Wynik meczu 3:12.

Sawicki, Ślazewicz, Moreń, Hawryszko, Dobień, Pańtak, Domaradzki, Żukowski, Żelich, Szymański , Lee, Lalik, Kowalski, Domżalski, Kossak.

 


Komentarze

Komentarze

Niecodziennie ,bo w Święta Wielkanocne ,zespół rocznika 2004/05 wybrał się do włoskiego miasteczka Pordenone ,żeby uczestniczyć w turnieju Gallini Word Cup. Przyjechały tam drużyny z całego Świata ( South Afryka ,Japonia , USA  itd…)

W czwartek po długiej podróży wszyscy zawodnicy zameldowali się w małym ,ale sympatycznym hotelu Purlilium   w  miejscowości Porcia  ,gdzie mogliśmy odpocząć i naładować akumulatory przed piłkarskimi zmaganiami ,które czekały nas przez następne 4 dni.

W piątek rano pierwszym przeciwnikiem był faworyt naszej grupy austriacki  Lask Football Academy LINZ ,klub pierwszoligowy ,który ma jedną z lepszych akademii piłkarskich w swoim kraju .

Szkoda trochę pierwszej połowy tego spotkania ,gdzie po dwóch błędach naszych obrońców i bramkarza ,dajemy rywalom prezenty z których skrzętnie skorzystali. Po przerwie nasi podopieczni stworzyli sobie trzy 100% sytuację do zdobycia gola ,ale niestety zabrakło precyzji i opanowania pod bramką Austriaków . Oni natomiast nie mieli problemów z wykończeniem swoich akcji i zapakowali nam jeszcze dwa gole .Przegrywamy 0:4 i o ile zespół LINZ był lepszy ,my powinniśmy zmniejszyć rozmiary porażki.

W piątek nie graliśmy już żadnego spotkania ,ale o godzinie 17.00 uczestniczyliśmy w wielkim otwarciu turnieju ,który swój kulminacyjny moment miał na Starym Rynku ,gdzie przemarszem przez miasteczko , udały się wszystkie drużyny .

Po ceremonii ,zjedliśmy kolację i udaliśmy się do hotelu .

 

W sobotę rano naszym kolejnym rywalem był włoski zespół  IMOLESE CALCIO 1919 o którym dowiedzieliśmy się ,że jest klubem ,który dostarcza talenty do zespołów Seri A  i który gładko wygrał swój pierwszy mecz turnieju 5:1.

Tak jak w pierwszym spotkaniu widać było różnice fizyczną ( wzrost ,waga) na korzyść rywali ,ale nasi podopieczni nie poddawali się ani na chwilę .Tracimy szybko ,bo już w 3 minucie gola ,po rzucie rożnym ,gdzie najwyższy włoski zawodnik ,spokojnie pakuję piłkę do siatki .Jeszcze przed przerwą za sprawą Marcela Bykowskiego ,który tym razem wygrał walkę przy rzucie rożnym ,strzelamy gola kontaktowego  .Na przerwę schodzimy z wynikiem 1:1.

W drugiej odsłonie to nadal zespół z Włoch posiadał inicjatywę i wykorzystał błąd naszego obrońcy ,który za lekko chciał podać piłkę do kolegi ,przejął ja rywal i w sytuacji sam na sam z Antkiem się nie myli .Mimo ,że mecz nie układa się po myśli Championa ,jedna z ostatnich akcji przynosi nam powodzenie. Znowu dobrze bity stały fragment gry i na dalszym słupku akcję zamyka popularny Pato ,który takich sytuacji nie marnuje i mamy 2:2 .Sędzia kończy mecz , mamy pierwszy punkt w turnieju.

Po południu tego samego dnia gramy z na stadionie Brugnera  z miejscowym US Brugnera .Jako trener w swojej przygodzie czegoś takiego nie widziałem .Prowadzimy po 15 minutach spotkania 2:0 ,tracimy po stałym fragmencie gry bramkę i swój ,,koncert życzeń’’ zaczyna arbiter tego spotkania ,który nie wytrzymał ciśnienia i presji kibiców  ,którzy licznie zgromadzili się na trybunach . Dwoił  się  i troił ,żebyśmy tego meczu nie wygrali ,  a moje nerwy wystawił na wielką próbę . Niestety i ja ten mecz przegrałem ,bo zostałem wyrzucony z boiska  po akcjach w których ,,wielbłądy sędziego ‘’ na niekorzyść mojej drużyny doprowadziły mnie do ……..Kuriozalnych sytuacji było mnóstwo ale jedna z nich nadawała się do futbolowych jaj . Zawodnik przeciwników przewraca się w naszym polu karnym ale sędzia pozwala nam grać dalej   uznając ,że symuluje  i atakujemy bramkę rywali . W momencie kiedy nas zawodnik wpada w pole karne  przeciwnika  i jest na dogodnej pozycji do strzelenia gola ,rozlega się gwizdek sędziego ,który przerywa akcję i wraca na nasze pole karne do zawodnika  ,który symuluje i wstaje z uśmiechem na twarzy .Czegoś takiego nie widziałem ,a to tylko jena z kontrowersji ,innych nie chce mi się opisywać .Faktem jest jednak to ,że i nasi podopieczni widząc ,że sędzia ,,drukuje’’ jak może powinni dłużej utrzymać piłkę ,ale również  opanować nerwy ( łatwo się teraz piszeJ)a my wdaliśmy się w boiskową kopaninę ,na co czekali gospodarze  . To ,że przegrywamy 3:2 ze słabą drużyną to jedno ,najgorsze ,że tracimy naszego obrońcę Dawida Kalbarczyka ,który złamał rękę z dużą pomocą zawodnika Brugnery ,czego arbiter nie zauważył ( dziwne)

Po tych emocjach wracamy do hotelu i żywiołowo dyskutujemy na temat meczu i nasłuchujemy informacji  ze szpitala o stanie zdrowia Dawida.

W niedzielę gramy spotkanie z trzecią drużyną grupy C   ACD PORTOMANSUE  . Pewnie wygrywamy 6:0 po bramkach ( 2x Bykowski ,2x Cichocki ,Gurdziel , Domżalski) i czekamy na kolejnego przeciwnika ,którym jest Fiume Bannia . Mecz w którym dobrze gramy ,ale brakuje nam ,jak często w tym turnieju kropki nad i ,czyli goli .Remisujemy ,ale w rzutach karnych ulegamy rywalowi .

 

W poniedziałek rano gramy ostatnie, swoje spotkanie w turnieju z zespołem z South Afryki  Tramway . Kolejna sytuacja z którą nie spotykamy się na polskich boiskach , zawodnicy wraz z trenerem uznali ,że sędzia zle sędziuję i  z początkiem drugiej połowy  siedli na boisku ,nie chcąc kontynuować gry . Lekka konsternacja wszystkich zgromadzonych na murawie i trybunach  ,czekamy ,próbujemy namówić zespół z Afryki do gry ,ale nic z tego .Sędzia czeka kilka minut i odgwizduje walkower dla Championa .Szkoda bo chcieliśmy grać z  bądź ,co bądź wymagającym przeciwnikiem ,gdzie wynik 0:0 świadczył o wyrównanym meczu .

Kończymy turniej i udajemy się do Polski silniejsi o nowe doświadczenia ,ale też pełni wiary w to, co robimy na treningach ,bo jeżeli chodzi o umiejętności techniczne nie odbiegaliśmy od rywali . Oczywiście fizyczna przepaść była bardzo duża ,ale trzeba pamiętać ,że był to turniej dla rocznika 2004 ,a my w swoich szeregach mieliśmy aż 10 zawodników 2005 i tylko 6 z 2004.

Podziękowania dla rodziców za  dowóz dzieci na miejsce i dużą pomoc organizacyjną podczas całego turnieju .

 

Skład drużyny : Wiśniewski ,Sawicki ,Bykowski ,Pawlak , Kusyk , Kalbarczyk , Gryn ,Szymański ,Bojańczyk , Wieczorek ,Sokół ,Gurdziel , Kowalski ,Cichocki , Kossak , Domżalski


Komentarze

Komentarze

ZDROWYCH I SPOKOJNYCH ŚWIĄT WIELKANOCNYCH  ORAZ MOKREGO DYNGUSA ŻYCZĄ WŁAŚCICIELE I TRENERZY CHAMPIONA


Komentarze

Komentarze

To był turniej  jakiego, śmiało można powiedzieć w Polsce jeszcze nie było . Do Opalenicy zjechało się ponad sto zespołów z różnych zakątków Polski ,a także z Europy ,w czterech kategoriach wiekowych ( 2008,2009,2010,2011)

Zespół Championa rocznika 2010 trafił do grupy A  ,określanej przez wszystkich trenerów ,obserwatorów ,kibiców ,jako ,,Grupa Śmierci’’ z takimi zespołami jak : FC Porto ,Lech II Poznań ,FC Wrocław Academy , Barca Academy Warszawa , FALUBAZ Zielona Góra ,Canarinhos Skórzewo ,Lotnik Jeżów Sudecki

Formuła turnieju przewidywała awans czterech najlepszych drużyn z grup A,B,C,D ,które miały utworzyć Ligę Mistrzów i walczyć o lokaty 1-16 ,reszta ,,biła się w Lidze Europy o niższe miejsca .

Mimo ,że pierwszy mecz nie zaczęliśmy dobrze bo od przegranej z Barca Academy Warszawa 2:1( bramka Głowacki) ,to sama gra napawała optymizmem przed następnymi spotkaniami .Bo chociaż przegrywamy tą batalie z przebiegu meczu nie zasłużyliśmy na porażkę ,będąc obiektywnie zespołem ,który nadawał ton boiskowej rywalizacji .

W drugim spotkaniu odbiliśmy sobie to ,co uciekło w pierwszej konfrontacji i pewnie pokonujemy Lotnika Jeżów Sudecki  7:0 dopisując pierwsze 3 punkty w tabeli. Bramki strzelali : 2x Wolniewicz ( asysta Dworak),2x Dworak ( asysta Bykowski),2x Głowacki, Glegołą –Zaniuk

Na trzeci mecz czekaliśmy z niecierpliwością bo naprzeciwko Championa stanął słynny zespół z Portugali FC Porto ,który po pierwszych dwóch meczach skompletował 6  punktów ,miażdżąc swoich przeciwników ,nie tracąc żadnej bramki .Początek wyśmienity bo po bramce Griszy Wolniewicza prowadzimy 1:0 . Wtedy zespół gości włączył drugi bieg i zanim sędzia zdążył zagwizdać koniec meczu na tablicy wyników było 8:1 dla Porto . Nie można naszym chłopcom nic zarzucić ,po prostu zespół z Portugali był po za naszym zasięgiem pod wszystkimi względami ( technicznymi ,motorycznymi ,a przede wszystkim mentalnymi) Dobra lekcja piłkarska dla Championa .

Po dużym laniu od Porto przyszedł mecz z teoretycznie słabszym rywalem Canarhinios Skórzewo .Podobać się mogła mobilizacja i samo podejście zawodników S.T.F. –u  do tej rywalizacji .Nie jest łatwo podnieść się po porażce ,ale nam się udało i pewnie wygrywamy 5:1 ( bramki : 3 x Wolniewicz (asysta Serafin ,Rymarczyk) Rymarczyk ,Dworak

Nasza sinusoida trwała dalej po wygranej ,znowu porażka z FC Wrocław Academy i trzeba przyznać całkiem zasłużona .Brakowało ,koncentracji woli walki, za dużo było egoistycznej gry ,co skrzętnie wykorzystał przeciwnik ,wygrywając z nami 2:0.

Mecz z Falubazem Zielona Góra był popisem marnowanych sytuacji do strzelenia gola .W końcu Bartek Glegoła –Zaniuk wpycha piłkę do bramki przeciwnika i ostatecznie wygrywamy 1:0 .

 

Mecz  z Lechem II Poznań ,był pojedynkiem o być ,albo nie być naszej ekipy w finałowej szesnastce .Poznaniakom wystarczał remis ,my musieliśmy koniecznie zainkasować 3 punkty .Początek spotkania nie układa się dobrze bo tracimy gola ,który jednak nie podłamuje  nas ,a wręcz przeciwnie  nakręca na dalsze minuty spotkania . Bardzo dobra gra  młodych Championów   przynosi  im kontaktowe trafienie . Ładnie rozegrany rzut rożny przez Wiktora Serafina ,który podaje do tyłu do Mikołaja Reka ,a ten nabiegając uderza mocno w stronę bramki .Tam piłka ociera się od obrońcy Kolejorza  i ku naszej uciesze wpada do siatki .Już tylko jedna bramka dzieli nas od wyjścia z grupy z czwartego miejsca ale piłka jak zaczarowana nie chce wpaść ,albo golkiper poznaniaków dwoi się i troi .Dosłownie w ostatniej sekundzie meczu ,Mikołaj Rymarczyk drybluje z prawej strony pola karnego i decyduję się na strzał . Szczęście tym razem się do nas uśmiechnęło, bo piłka po rykoszecie od obrońcy Lecha wpada do bramki i  sędzia kończy mecz . Ogromna radość zawodników Championa ,którzy pokazali charakter i piłkarskie umiejętności ,będąc zespołem lepszym .

Zmęczeni ,ale zadowoleni wracamy po obiedzie do hotelu i koncentrujemy się na drugim dniu turnieju .

 

II dzień:

 

W drugim dniu los przydzielił nam ekipę Olympicu Wrocław z którą wielokrotnie przyszło nam się mierzyć w innych zawodach. Niestety przegrywamy 5:1 nie potrafiąc zapobiec bramkom z dystansu . Wszystkie gole padały zza pola karnego ,a My zbyt biernie się temu przyglądaliśmy .

 

No nic trzeba grać dalej , a rywal z górnej półki  POZPN Płocki , najlepsi  zawodnicy  z okręgu płockiego .Jak to w życiu bywa suma szczęścia równa się zeru , to co dał nam los w sobotę ,zabrał w niedzielę . W zawodach pada wynik remisowy 3:3 ,a w rzutach karnych przegrywamy . Bramki :  Dworak ,Rymarczyk ,Glegołą –Zaniuk

Identyczny scenariusz ma mecz z Varsovią ,mimo ,że posiadamy przewagę ,gramy dobrze, remisujemy 1:1 i znowu w rzutach karnych jesteśmy za burtą L.Bramka  Serafin ( asysta Rymarczyk )

 

Ostatni mecz turnieju rozgrywamy z Górnikiem Zabrze . Ciężko było nam nawiązać  walkę ,po dwóch porażkach z rzędu w rzutach karnych  ,co było widoczne podczas tego pojedynku. Szybko tracimy trzy gole ,odpowiadamy tylko jednym( Rymarczyk) i ostatecznie zajmujemy szesnaste miejsce w turnieju . Na pocieszenie pozostają słowa jednego z naszych zawodników ,,że lepiej być ostatnim w Lidze Mistrzów ,niż pierwszym w Lidze Europy.

Super turniej , fajne zespoły ,możliwość rywalizacji z najlepszymi ,co powinno procentować w przyszłości . Największym   mankamentem jest nasza psychika ,gdzie w obliczu niepowodzenia szybko się poddajemy ,a nawet uciekamy się do płaczu ,przez co traci na tym nasza gra .Piłkarsko nie mamy się czego wstydzić ,bo pokazaliśmy ,że drzemie w nas potencjał .

Podziękowania  dla rodziców za pomoc w dowozie dzieci ,a także w sprawach organizacyjnych podczas całego turnieju.

Skład drużyny : Szymański ,Oczkowski , Bykowski ,Rek , Głowacki , Rymarczyk ,Dworak , Wolniewicz ,Serafin , Glegoła –Zaniuk ,

 

btr
btrmdn
btr
btr
rbt
btr
btrmdn
btrmdn

Komentarze

Komentarze

Kwiecień plecień  bo  przeplata trochę zimy trochę lata …. Namiastkę kwietniowej  pogody mieliśmy w sobotę gdzie nad Warszawą padał śnieg ,a nasi młodzi adepci futbolu rywalizowali o punkty w Lidze Mazowieckiej . Czasami tak jest ,że oprócz przeciwnika ,który nie chce ułatwić nam zadania ,musimy zmierzyć się jeszcze z innymi czynnikami zewnętrznymi w tym przypadku ze śniegiem i niską temperaturą . Niektórzy poradzili sobie z tym świetnie ,niektórym poszło gorzej ale za tydzień będzie możliwość rehabilitacji lub potwierdzenia swojej formy . A teraz niech zostanie piłkarskie porzekadło ,,że jesteś tak dobry jak grałeś ostatni mecz”

 

 

                                                   2011

 

 

W trzecim ligowym meczu mierzyliśmy się z TKM Kąty.

Pierwsze minuty w naszym wykonaniu niestety nie wyglądały najlepiej. Popełnialiśmy proste błędy w ustawieniu, jedno z nich zakończyło się bramką dla gości i już trzeba było gonić wynik. Na szczęście udaje nam się to dość szybko. Świetne prostopadle podania Maksa Wiśniewskiego, do Bartka Fejchera, który pewnym strzałem nie dał szans bramkarzowi. Chwile potem po indywidualnej akcji Bartek zdobywa druga bramkę.

Druga kwarta to już duża lepsza gra w naszym wykonaniu. Zaczynamy ją od gola  Kuby Stefaniaka. Mamy sporo sytuacji do zdobycia bramki ale szwankuje skuteczność. Dopiero pod koniec kwarty zdobywamy bramkę na 4:1. Bartek uderza , piłka odbija się od obrońcy czym kompletnie zmyliła bramkarza.

Trzecią kwartę należy uznać za najsłabsza. Goście ruszyli do odrabiania strat ,a my stanęliśmy z przekonaniem, że mecz się już wygrał. Zawodnicy TKM zdobywają bramkę na 2:4 ,co zwiastowało emocje w ostatnich 15 minutach.

Czwarta kwarta to jednak już pokaz naszych możliwości. Zdobywamy w niej 5 bramek ,a rywale żadnej. Wynik końcowy 9:2

 

Cieszymy się, że po trzech meczach mamy komplet punktów lecz dalej mamy dużo rzeczy do poprawy. Z niecierpliwością czekamy na następny mecz!

 

Majewski Kaczkowski ( 2 bramki) Olkowski( bramka)  Fejcher ( 4 bramki asysta) Wiśniewski ( 2 asysty) Stefaniak ( bramka asysta)  Ogorzałek ( bramka) Turniak Szymański

 

 

 

 

 

 

 

 

 

                                                    2010 A

 

W czwartek 11.04.2019 drużyna Championa rocznika 2010 rozegrała awansem ligowy  mecz z Pogonią Grodzisk Mazowiecki . Chcąc podtrzymać dobra passę z pierwszych dwóch kolejek ,po których mieliśmy komplet punktów ,musieliśmy wznieść się na wyżyny ,żeby  i z tego pojedynku również zainkasować 3 punkty . Mecz nie rozpoczął się dobrze dla naszych piłkarzy ,którzy chyba lekko rozkojarzenia weszli w to spotkanie   i zanim zdążyli  zagrozić bramce gości ,przegrywali już 0:2 .Pozytywem w tej kwarcie było to ,że szybko odrabialiśmy straty i zaczęliśmy przypominać zespół z pierwszych dwóch  spotkań . Mikołaj Rek  jak na kapitana przystało  ,daje sygnał do odrabiania strat i w tej kwarcie doganiamy gości z Grodziska Mazowieckiego .  W następnych kwartach  to nasz zespół nadawał ton meczowej rywalizacji  strzelając jeszcze siedem goli autorstwa ( 3x Głowacki ,Dworak ,Bykowski ,Rymarczyk ,Serafin ) .Trzeba przyznać ,że Pogoń nie chciała ułatwić nam zadania czwartkowego wieczoru ( mecz o godzinie 19.30 ,przy jupiterach)i odgryzała się kontratakami ,po których zdobywała gole . Ostatecznie wygrywamy 9:7 i czekamy z niecierpliwością na kolejnego naszego rywala Deltę Warszawa.

Na uwagę zasługuję bardzo ładne zachowanie kibiców gości ,którzy czasami pomimo stykowych sytuacji nie komentowali decyzji sędziego ,a  na koniec obu drużynom ,podziękowali brawami za mecz . KLASA !!!!!!

S.T.F. Champion – Pogoń Grodzisk Mazowiecki 9:7 

Skład : Szymański ,Rek ( 2 gole) ,Bykowski ( gol i asysta) ,Dworak ( gol i asysta) Rymarczyk ( gol i asysta) ,Głowacki ( 3 gole) ,Serafin ( gol)

 

 

 

 

                                                        2010 B

 

STF Champion – Akademia Sportu Wesoła 5:11 (2:6).

Dzisiejsze spotkanie rozegrane zostało  na bardzo dobrze przygotowanej płycie boiska. Warunki atmosferyczne były dosyć niekorzystne ,silny wiatr i przelotny deszcz sprawiał, że na boisku było wiele przypadku .  Nasza drużyna rozpoczęła zawody dosyć nieszczęśliwie ,tracąc gola na początku pierwszej kwarty. Po kilku ładnych akcjach pod bramką przeciwnika ,tracimy kolejnego  gola . Mateusz Nalewajek kilkakrotnie znajduje si ę w dobrej sytuacji do strzelenia bramki , jednak dziś nieskuteczny jest nasz napastnik jak i cała drużyna. Po dobrym fragmencie naszej drużyny tracimy bramkę, po strzale z dystansu . W ostatniej minucie pierwszej części zawodów Kacper Ksokowski podaje piłkę do Alana Kotlińskiego,  po dobrym dryblingu podaje na lewą stronę do Antoniego Piechowskiego . Antek po opanowaniu piłki zdobywa bramkę. W drugiej kwarcie drużyna gości wyprowadza akcje i zdobywa bramkę po kontrataku. W szeregach gości występuje dobrze  dysponowany  bramkarza, który broni praktycznie wszystkie uderzenia naszych zawodników. Trzecia kwarta i zmiana stron sprawia, że ruszamy do ataku .Piękną akcję przeprowadził Tomasz Przeklasa, który trafia piłką w słupek.  Kolejny dobry drybling prawą stroną boiska przeprowadza Hubert Bednarczyk ,dogrywa piłkę w pole karne ale nikt nie zamyka akcji.  My gramy, rywal zdobywa bramkę i po raz kolejny musimy gonić wynik .W czwartej kwarcie Maks Manunta kilka razy po lewej stronie uruchamia Huberta i Antka Piechowskiego ale nieskutecznie kończymy akcję. Po chwili kopia akcji przeciwnika ,który po szybkim kontrataku zdobywa gola. Alan Kotliński dziś rozgrywa bardzo dobry występ i zakończył  zawody trzema trafieniami. Pod koniec meczu Tomasz Przeklasa który, po akcji lewą stroną , przebiegł z piłką przez cale boisko i zdobył bramkę pięknym uderzeniem po długim rogu  i ustalił wynik mecz. Pomimo porażki, nasza drużyna uczy się szybko grać w piłkę i widać na boisku, jak bardzo jesteśmy zdeterminowani   ,żeby zdobyć  bramki po grze kombinacyjnej, nie bojąc się gry 1x1 z przeciwnikiem ,który często przerasta nas fizycznie.  Doskonalimy dalej naszą grę wiedząc ,że dziś przegrywamy 5:11

Skład STF Champion: Kacper Ksokowski, Tomasz Przeklasa, Alan Kotliński, Hubert Bednarczyk, Mateusz Nalewajek, Maks Manunta, Antoni Piechowski.

 

 

 

 

 

 

 

                                                                    2009 A

 

 

                  STF Champion – Zwar Warszawa 10-6

W piękny ,słoneczny…wróć. Kwietniowy poranek przywitał nas delikatnym śniegiem. Naszym rywalem był, doskonale nam znany Zwar Warszawa, który był gospodarzem meczu. Bardzo dobre, mokre boisko dawało sygnały, że będzie to mecz toczony w szybkim tempie. Właśnie takie tempo nadawali tego dnia Championi. Szybko wyszliśmy po dwubramkowe prowadzenie. Najpierw Iwo po dobrym dryblingu dogrywa do Staśka, a chwilę później nasz długowłosy napastnik strzałem z dystansu podwyższa na 2-0.

Niestety z prowadzenia nie cieszyliśmy się zbyt długo. Pozwalamy w bocznej strefie przejść zawodnikowi Zwaru i dograć piłkę w pole karne, gdzie napastnik wykorzystuje zbyt duży dystans w kryciu. Za chwilę po rzucie rożnym tracimy bramkę na 2-2. 

Na 3-2 Iwo zdobywa gola  z rzutu wolnego i zaraz po tym znów odzyskujemy bramkową przewagę, uciekając rywalowi na 5-2. W tym momencie zawodnik Zwaru, po czwartym faulu zostaje ukarany karą dwóch minut. Nasi zawodnicy, zamiast rozsądnie wykorzystać przewagę i podwyższyć prowadzenie wpadli na pomysł, że jest to czas i miejsce na dryblingi. Z przewagi nic nie ugraliśmy. Mało tego, przy grze w równowadze gospodarze doprowadzają do remisu. Po trzech kwartach mamy wynik 5-5.

Na ostatnią kwartę wychodzimy z jasnym założeniem. Mamy 15 minut na to, żeby wygrać mecz. Pokazaliśmy charakter i skuteczną grę. Zdobywamy 6 bramek i tracimy jedną, a to oznacza że punkty wracają na Ursynów.

Champion wygrał w pełni zasłużenie. Graliśmy ofensywną piłkę, jednocześnie nie pozwalaliśmy na wiele rywalowi ,dobrze grając w defensywie. Straciliśmy 4 bramki po stałych fragmentach gry. Czasem trudno mieć pretensje przy dobrze uderzonych wolnych, ale tym razem Aleks nie zrobił wystarczająco dużo aby zapobiec straconym golom. Dwukrotnie przy rożnych przegrywamy przebitki. Tak się zdarza, ale powinniśmy mądrzej prowadzić grę. Wybicie na rzut rożny powinno być ostatecznością, natomiast akcję ofensywne przeciwnika, powinniśmy przerywać na jego połowie, a nie przed naszym polem karnym. Mimo wszystko jest dużo pozytywów po tym meczu. Byliśmy zespołem dominującym, biorąc pod uwagę, że graliśmy z wymagającym rywalem. Mogliśmy się pochwalić dobrą skutecznością ale najważniejsze tego dnia ,było nasze nastawienie mentalne przed ostatnią kwartą. Wielu mogłoby się lekko podłamać po roztrwonieniu 3 bramkowej przewagi. Nasz zespół konsekwentnie grał ofensywnie od pierwszej do ostatniej minuty ,wierząc w zwycięstwo. Gratulacje dla całego zespołu, bo pokazali naprawdę dobrą piłkę i siłę jaka jest w tej drużynie.

Sędzia, prowadzący to spotkanie powiedział, że dla oglądającego był do bardzo dobry mecz. Osobiście przyznam, że między 3 a 4 kwarta będą ofiary w ludziach. Pewnie każdy trzymający tego dnia kciuki za Championa, wolałby, żebyśmy wygrywali gładko i spokojnie w piknikowej atmosferze. Obie drużyny pokazały, że piłka nożna to piękny sport, a emocję ,które dziś towarzyszyły są dla mnie do zaakceptowania, byle tylko Champion kończył z happy endem

 

Bramki: Iwo Kupidura x6, Maciek Studziżba x3, Stach Białecki

Skład: Aleks Martinez-Młynarczyk – Paweł Kazała, Antek Rutkowski, Maciek Habrowicz, Mario Martinez-Młynarczyk, Karol Jesiona, Stach Białecki, Iwo Kupidura, Maciek Studziżba

                                                                 2009 B

STF Champion II – MKS Piaseczno II 9-4

W trzeciej kolejce Ligi Mazowieckiej, na Arenie Champion gościliśmy drugą drużynę MKS Piaseczno.

Od początku, to nasz zespół narzucił warunki meczu, praktycznie przez całą pierwszą kwartę, będąc na połowie przeciwnika. Długo nie możemy wykończyć  okazji bramkowych, aż w końcu Jasiek Hadyś wpada w pole karne i strzałem w długi róg zdobywa bramkę na 1:0. Po przerwie hattricka zalicza….bramkarz. Tymek Gogacz, zupełnie bezrobotny w bramce w pierwszej kwarcie, wchodzi do pola, zdobywa trzy szybkie bramki i ustawia wynik tego spotkania. Później graliśmy spokojnie, co chwilę zdobywając coraz większą przewagę.

Niestety, ostatnich 15 minut nie dało się oglądać. Nasi zawodnicy przestali grać w piłkę, podejmowali dziwne, momentami decyzje i pozwolili na utratę 3 bramek, bez żadnej odpowiedzi.

Sam mecz w naszym wykonaniu nie był najlepszy. Zdecydowanie większą uwagę musimy przywiązywać do najprostszych rzeczy i grać w prosty sposób. Mimo wszystko gratulacje za 3 pkt i dobrą odpowiedź za porażkę z przed tygodnia.

 

Bramki: Tymek Gogacz x3, Staś Leśniewski x2, Ignacy Witer x2, Filip Danielewicz, Jasiek Hadyś

Skład STF: Tymek Gogacz, Borys Majorczyk – Kacper Adamus, Bruno Brzyski, Filip Danielewicz, Jasiek Hadyś, Miłosz Mierzwiński, Kacper Nowak, Ignacy Witer, Staś Leśniewski

 

 

 

 

 

 

 

 

 

                                                          2008B

 

 

STF Champion II – AP Brychczy II  8:1

Po dwóch przegranych spotkaniach,  gdzie decydowała jedna bramka,  wracamy na właściwe tory i zwyciężamy  w bardzo przekonujący sposób z  drużyną AP Brychczy.  Do meczu przystępujemy osłabieni nieobecnościami kilku zawodników ,co dodatkowo nas motywuje. Na bramce w naszych szeregach wyjątkowo wystąpił Tymon Bartczak (nominalny środkowy pomocnik).

 Pierwsza kwarta bardzo wyrównana ,obfitująca dużą liczbą akcji podbramkowych z obu stron, w której jesteśmy skuteczniejsi i wychodzimy na prowadzenie 2:1 po bramkach Igora Świderskiego. Kolejne kwarty  zdecydowanie pod nasze dyktando, w których stwarzamy bardzo dużo sytuacji podbramkowych i część z nich skutecznie wykorzystujemy .

Na pochwałę zasługuje cała drużyna, na bramce bardzo pewny Tymon Bartczak, w linii defensywy bardzo dobrze współpracujący Julian Dziełak i Borys Szychowski, w środkowym sektorze boiska świetnie dryblujący i rozgrywający Igor Tonkowicz, na skrzydłach bardzo dobry w grze ofensywnej i defensywnej Maks Moszczyński i Grzesiek Kuczbajski oraz niezawodny Igor Świderski strzelający sześć bramek.

Wartym odnotowania jest fakt dobrej gry obronnej całego zespołu  nad którą pracowaliśmy w ostatnich dwóch tygodniach. Ciężka praca na treningach daje swoje owoce, z których trzeba się bardzo cieszyć.

Skład: Tymon Bartczak, Julian, Dziełak, Igor Tonkowicz, Igor Świderski, Maksymilian Moszczyński, Grzegorz Kuczbajski, Borys Szychowski

Bramki: Świderki – 6x; Moszczyński – 1x; Tonkowicz – 1x

Asysty: Kuczbajski -2x; Tonkowicz – 2x; Moszczyński -1x, Szychowski – 1x; Świderski -1x

 

 

 

                                            2007

Po dwóch wyjazdowych ,przegranych spotkaniach ,wreszcie zawitaliśmy na Arenę Champion .Pomimo kiepskiej pogody boisko było przygotowane perfekcyjnie i tak wyglądała nasza gra tego dnia. Pierwsze kilka minut pomimo niezłej gry nie przynosiło zagrożenia pod żadną z bramek. Wreszcie sygnał do ataku dał Dawid Małysa ,który dokładnie obsłużył Mateusza Lipkę ,a ten skierował piłkę obok bramkarza i wychodzimy na prowadzenie. Chwilę potem wysoki pressing ,obrońca Drukarza, który chce zagrywać do swojego kolegi, podaje do Mikołaja Szkieli, a ten trafia wprost w bramkarza. Atakujemy dalej i po dwóch rzutach rożnych marnujemy kolejne dobre sytuacje .Do końca pierwszej połowy gramy szybko ,składnie ale mimo  dobrych okazji nic nie udaje nam się strzelić. Dodać trzeba bardzo dobrą grę w obronie, gdzie przeciwnik tylko raz oddał strzał na naszą bramkę. W drugiej połowie ruszamy do kolejnych ataków, po jednej z nich Julek Hadyś prostopadłym podaniem wypuszcza w bój Mikołaja, który tym razem się nie myli i mocnym strzałem w boczną siatkę podwyższa wynik. Bardzo dobra gra przekłada się na kolejne sytuacje, najlepsze mieli Mikołaj ,kiedy po uderzeniu z rzutu wolnego piłka odbija się od porzeczki oraz Mateusz Guzowski ,który przegrał sytuację sam na sam . Wreszcie pod koniec spotkania Mikołaj Szkiela strzela trzecią bramkę po podaniu głową Miłosza Grzeszczaka . Bardzo dobry mecz całego zespołu, jedyne do czego można się przyczepić to skuteczność, bo naprawdę stworzyliśmy sobie dużo dobrych sytuacji ,po których powinno być co najmniej dwa razy więcej bramek.

Skład:

-Kuba Chełmicki

-Antek Kossak

-Mateusz Lipka (bramka)

-Mateusz Guzowski

-Mikołaj Szkiela ( 2 bramki)

-Miłosz Grzeszczak (asysta)

-Maks Zubek

-Janek Molenda

-Gabryś Jachtoma

-Dawid Małysa (asysta)

-Julek Hadyś (asysta)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

                                            2006 A

 

Piękne, wiosenne ,niedzielne popołudnie i czas na trzecią kolejkę ligową. Tym razem zameldowaliśmy się w Otwocku na meczu z OKS. W pamięci mieliśmy ostatni mecz z tego boiska, który zagraliśmy słabo i zremisowaliśmy 0:0.

 

To spotkanie wyglądało jednak inaczej. Zespół OKS próbował swoich sił w średnim pressingu, jednak nasi zawodnicy byli dziś dobrze dysponowani. Mimo małej przestrzeni w środku pola wynikającego z kompaktowego ustawienia rywali, stwarzaliśmy wiele sytuacji podbramkowych. Decydowaliśmy się na różne rozwiązania, raz bocznymi sektorami a kolejny raz środkowym. Widać było pomysł u zawodników na rozbicie szyków obronnych przeciwnika, jednak trzeba zwrócić uwagę, że momentami było to po prostu za wolno wykonywane i byliśmy łapani na spalone lub po prostu nie wykorzystywaliśmy wolnych przestrzeni. Najlepszą okazję w pierwszej połowie miał Bruno Cłapiński, który został obsłużony otwierającym podaniem przez Kube Janiczka, niestety, było blisko ale się nie udało 🙂 W tej części stworzyliśmy jeszcze kilka dogodnych sytuacji, których nie wykorzystaliśmy. Druga połowa była lepsza w naszym wykonaniu od pierwszej. Graliśmy szybciej i z większym zaangażowaniem w odbiorze piłki, przez co przeciwnik długimi fragmentami miał problem z wyjściem z własnej połowy. Warto podkreślić, że w tej części gry już nawet nie bramkarz, a asekurujący go obrońca dwukrotnie wybijał piłkę z linii bramkowej!  Niestety stare piłkarskie porzekadło mówi: niewykorzystane sytuację się mszczą.  Parę minut przed końcem podjęliśmy ryzyko w wyprowadzeniu piłki. Nasz środkowy obrońca próbował podać między linie, co przewidział przeciwnik i przeciął to zagranie. Nie zdążyliśmy z asekuracją i po dobitce sytuacji 1x1 z bramkarzem mieliśmy 1:0 dla OKS. Do samego końca walczyliśmy o gola wyrównującego jednak nie udało się tego dokonać.

 

Moglibyśmy powielać frazesy, że zabrakło szczęścia bo byliśmy lepsi. Tak, byliśmy lepsi, ale pod względem budowania gry, pod względem indywidualnych umiejętności pewnie też. Niestety w piłce nożnej młodzieżowej, dziecięcej czy dorosłej nie wygrywa ten, kto ładniej operuje piłką tylko ten kto zdobywa gole. Nam po prostu zabrakło jakości w finalizacji akcji, bo mając 7 klarownych ,w tym dwie do pustej bramki  sytuacji przynajmniej jedną musisz wykorzystać. Warto tu podkreślić zaangażowanie w bronieniu przeciwników. OKS miał jedną 100% sytuację w ofensywie, której nie zmarnował i to powód dlaczego w Otwocku zostają dziś 3 punkty.

 

Skład:

  1. Krzysiek Rychlica
  2. Tymon Gralec
  3. Mateusz Lipka
  4. Kuba Studziżba
  5. Maks Jesionek
  6. Olaf Kondrat
  7. Maks Zubek
  8. Franek Saganowski
  9. Wiktor Figurski
  10. Bruno Cłapiński
  11. Kuba Janiczek

 

 

 

 

 

 

 

 

                                                            2006 B

 

W drugim meczu ligowym mierzyliśmy się z Gwardią Warszawa.

Słoneczna pogoda, świetnie przygotowana murawa, kibice licznie zgromadzeni na trybunach - wszystko dziś sprzyjało do rozegrania dobrego meczu.

Niestety ale poza tym wszystkimi czynnikami nasi zawodnicy zapomnieli wziąć z szatni kilku bardzo istotnych cech - charakteru, zaangażowania, chęci zwycięstwa i pokory.

Ciężko opisywać dzisiejszy mecz, właściwie każdy kto zna możliwości tych zawodników, mógł dziś dostrzec ,że grają mocno poniżej swoich możliwości.

Wynik 0:9 oddaje to co się działo na boisku. Niezrozumiały jest fakt ,że gdy przegrywamy wysoko nie ma w nas determinacji do odrobienia strat lub pokazania charakteru i szukania kontaktowej bramki ,tylko dyskusje z sędzia, z zawodnikami rywali ,czy nawet z samym sobą, szukając winnych w każdym dookoła ale nie w sobie. To jest właśnie ta pokora o której wspominałem wcześniej. Cecha często pomijana ale jakże istotna w piłkarskim świecie.

Miejmy nadzieje, że zawodnicy wyciągną wnioski z dzisiejszego meczu.

Chełmicki , Pęk , Marczak, Hadyś Szabliński Olszewski Borkowski Goździkowski Turniak Piesiewicz Kędzior Małysa

 

 

                                                       2005 A

 

 

          Ciężko się pisze relacje z takich meczy. Cała praca na marne, tak można podsumować czwarty mecz naszych chłopaków w lidze .To, co zrobiliśmy wcześniej ,gdzie bardzo dobrze graliśmy w piłkę ,walczyliśmy o każdy centymetr boiska zdobyliśmy pięć ciężko wywalczonych punktów ,zmarnowaliśmy w meczu ,który miał być spacerkiem .Zespół z Głowaczowa dotychczas przegrał wszystkie mecze ,zdobywając tylko jednego gola, a tracąc aż czternaście.

Niestety nasz zespół po raz kolejny pokazał ,że czasami trenerzy i rodzice bardziej chcą aby chłopcy zostali piłkarzami od nich samych. Mogą się zdażyć wpadki i słabsze dni ale nie tak często jak w przypadku naszego zespołu. Początek spotkania jeszcze nie był zły, dwa strzały Piotrka Gurdziela i szybko zdobyty gol przez Kacpra Bojańczyka ,który przejął piłkę od bramkarza i wewnętrzną częścią stopy nie dał szans golkiperowi. Niestety gospodarze szybko się zorientowali ,że nasz zespół nie do końca jest skoncentrowany. Brak komunikacji oraz dziury pomiędzy formacjami spowodowały coraz częstsze zagrożenie naszej bramki . I tak po jednej ,wydawać się mogło ,niegroźnej sytuacji ,gdzie byliśmy w przewadze tracimy gola .W drugiej połowie mamy rzut karny ,którego nie wykorzystujemy duża ilość  rzutów rożnych po których za każdym razem gospodarze wychodzili z kontrami, bo nasi chłopcy bardzo statycznie zachowywali się w polu karnym. Bramkę tracimy po strzale bezpośrednim z rzutu rożnego, piłka po odbiciu od słupka i wpada do siatki . Głowaczów tego dnia był bardziej zdeterminowany ,walczył o każdy centymetr boiska ,co przyniosło mu trzy punkty. A my jak zawsze sinusoida po dobrym występie  przychodzi zły. Najgorsze  jest to , że my jako akademia ,trenerzy chcemy walczyć ze statystykami ,które mówią że 90% grających w piłkę seniorską, na najwyższym poziomie ,to zawodnicy z mniejszych miejscowości ale w tym momencie argumenty zostają wytrącone nam z rąk .

Skład:

-Aleks Sawicki

-Janek Kossak

-Patryk Zubek

-Franek Szymański

-Kacper Bojańczyk ( bramka)

-Wojtek Sokół

-Julek Kucicki

-Kajtek Gryn

-Mateusz Cichocki

-Maks Domżalski

-Piotr Gurdziel

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

                                                                2005 B

 

 

W niedzielny poranek mierzyliśmy się z Mazurem Karczew. Rywal jest nam znany z konfrontacji z poprzednich sezonów, widzieliśmy, że czeka nas dziś ciężkie wyzwanie.

Początek meczu to niestety fatalna gra w naszym wykonaniu. Byliśmy bardzo nerwowi w wyprowadzaniu piłki , notowaliśmy proste straty i podejmowaliśmy złe decyzje. Tracimy bramkę na 1:0 po stałym fragmencie gry. Chwile potem jest już 2:0, goście wykorzystują nasza niefrasobliwość w obronie. Wydawało się ,że kolejne bramki dla gości do kwestia czasu ponieważ nie było widać w nas sportowej złości ani chęci odmiany losów meczu. Aż do 30 minuty, kiedy wreszcie udało nam się rozegrać składna akcje i Jeremi Sobczyk pewnym uderzeniem prostym podbiciem z 16 metra zdobywa bramkę kontaktowa. Ten gol  wyraźnie dodał nam wiary. Kilka minut później świetne podanie Maksa Hawryszko wykorzystuje Tymek Dobień i mamy 2:2! W ostatniej minucie pierwszej połowy w doskonałej sytuacji znalazł się Igor Żukowski lecz zabrakło szczęścia. Świetne 10 minuty naszej drużyny, nasuwa się tylko pytanie dlaczego nie mogliśmy zagrać tak całej pierwszej połowy?...

Drugie 40 minut zaczynamy odważnie podbudowani wyrównaniem. Niestety kolejne proste błędy indywidualne zawodników prowadzą do bramki na 2:3. Nie potrafimy trzy razy oddalić zagrożenia z własnego pola karnego. Znowu musimy gonić wynik i znowu nam się to udaje!

Świetna indywidualna akcja Igora Zukowskiego w środku pola, podanie do Maksa Hawryszko, pewne wykończenie efektownym lobem i mamy 3:3.

Końcówka meczu ,to wiele sytuacji zarówno z jednej jak i drugiej strony lecz brakowało albo szczęścia, albo podjęcia właściwiej decyzji pod bramka albo skuteczności.

Mecz kończy się remisem z którego koniec końców chyba żaden z zespołów nie jest zadowolony. Lecz patrząc na fakt ze dwa razy musieliśmy gonić wynik w tym meczu, należy ten jeden zdobyty punkt szanować ,a zdobyte dziś doświadczenie wykorzystać w przyszłości.

Siekiera, Szczotka - Moreń, Janiszewski, Pańtak, Dobraczyński, Żukowski (asysta) Jeremi Sobczyk (bramka) Domaradzki, Kosakowski Dobień ( bramka) Ślazewicz, Hawryszko ( bramka, asysta) Kuba Sobczyk, Niewadził

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

                                                                        2004 A

 W środę rozegraliśmy kolejkę ligową z Varsovią Warszawa i szczerze powiedziawszy ,nie wiele można pozytywnego napisać o grze podopiecznych Championa . Na tle bardzo dobrej drużyny ,grającej szybko ,ambitnie ,walecznie ,zaprezentowaliśmy się jak zespół ,który pierwszy raz się spotkał i któremu nie zależy na tym ,żeby pokazać się z dobrej strony . Niestety dopiero teraz widać ,kto i w jakim stopniu przepracował okres zimowy ,który miał dać nam siłę na cały sezon . Nie można podjąć rękawic  jeżeli niektórym zawodnikom  ,,odcina prąd ‘’ po 15 minutach meczu . Przegrywamy całkiem zasłużenie i to jest najmniejszy wymiar kary 4:0 .

Skład : Wiśniewski ,Pawlak ,Kowalski ,Gryn , Kusyk , Wieczorek , Bojańczyk , Gurdziel ,Sokół , Jaszczuk Cichocki ,Falkiewicz ,Szymański


Komentarze

Komentarze

Dwie nasze drużyny zostały zaproszone na bardzo mocny ,międzynarodowy turniej w Opalenicy .Oprócz czołówki polskich klubów ( Lech Poznań ,Zagłębie Lubin ,Śląsk Wrocław i wiele innych) zawodnicy z rocznika 2010 będą mieli okazję zmierzyć się z legendarnym FC.Porto( Portugalia)  .Natomiast chłopcy z rocznika 2008 mają w grupie silną ekipę Grun-Weiss Berlin ( Niemcy) . Chłopcom , życzymy powodzenia oraz udanej zabawy.


Komentarze

Komentarze

 Świętej Pamięci Jan Paweł II powiedział ,,że ze wszystkich rzeczy nieważnych piłka nożna jest najważniejsza’’ Dla nas ,dla naszych zawodników tak z pewnością   jest, widząc zaangażowanie ,determinację ,chęć zwycięstwa .I chociaż nie zawsze   na końcu jest uśmiech ( wygrana),to trzeba docenić trud jaki Ci młodzi adepci wykonują ,marząc by w przyszłości grać w piłkę na wysokim poziomie .   Tak też było w ten weekend ,gdzie stanęliśmy do rywalizacji w  następnej   ,pasjonującej   kolejce  ligowych zmagań .

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

                                                         2011A

W sobotni poranek rozgrywaliśmy wyjazdowy mecz ligowy z Klubem Sportowym Konstancin.

Ciężko napisać o przebiegu meczu za wiele. Wynik 34:1 najlepiej oddaje obraz tego spotkania. Był to mecz do jednej bramki w którym udowodniliśmy ze 3 liga to dla nas za niskie progi. Mimo wszystko należy pochwalić chłopców za to iż mimo wysokiego prowadzenia nikt nie był indywidualistą i każdy zawsze starał się dostrzec pod bramka lepiej ustawionego kolegę z zespołu.

Majewski , Michalak ( 6 bramek, 2 asysty) Szymański ( bramka, asysta ) Wiśniewski ( 3 bramki, 3 asysty) , Stefaniak ( 2 bramki, asysta) Kaczkowski ( 3 bramki, 4 asysty) Fejcher ( 10 bramek, 3 asysty) Ogorzałek ( 7 bramek , 2 asysty) Olkowski ( 4 asysty)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

                                                                         2010 A

 

ATP Warszawa – S.T.F. Champion  3:10

 

Bardzo dobre spotkanie  zafundowali nam nasi zawodnicy z rocznika 2010 A ,którzy w niedzielny poranek zmierzyli się w Starych Babicach z ATP Warszawa. Chociaż pierwsza kwarta nie wskazywała na to ,że pewnie i wysoko wygramy  ten mecz ,bo od początku lekką przewagę ,wynikającą z naszych błędów indywidualnych ,posiadali gospodarze ,to później wszystko poszło w dobrym kierunku.. Dopiero pierwsza bramka ,autorstwa Mikołaja Rymarczyka dała nam większą pewność i wiarę w to ,że możemy wywieść   trzy punkty .

Druga kwarta bezapelacyjnie należała do Championa ,który mądrze prowadził grę ,a wszyscy chłopcy tworzyli na boisku monolit. Co najważniejsze naszą przewagę potrafiliśmy zamieniać na bramki ,a akcję po których padały gole były na wysokim poziomie. Po dwóch kwartach prowadzimy 5:0 ,a na listę strzelców wpisali się : 2xRymarczyk( asysta Głowacki ,Bykowski) , Dworak ,Głowacki .

W trzeciej odsłonie nie zwalniamy tempa ,grając piłkę ładną dla oka ,a przede wszystkim nadal skuteczną . Na uwagę w tej części gry zasługuje dwójkowa akcja Rymarczyk –Bykowski ,po której strzelamy gola . Z linii obrony wychodzi  Olivier Bykowski ,który zagrywa do Mikołaja Rymarczyka( i idzie za podaniem ) ,a ten mając tylko przed sobą bramkarza ,podeszwą odgrywa do Oliviera ,który posyła piłkę do pustej bramki ( asysta Mikołaja pierwszej klasy ) .Co mogło się podobać ,to ,że nasi podopieczni dążyli do strzelenia następnych goli  ,ale nie było w tym krzty egoizmu ,tylko dobro drużyny na pierwszym miejscu .Po trzech kwartach prowadzimy 9:0  po bramkach 2x Bykowski ( asysta Rymarczyk), Głowacki , samobójcze trafienie .

W czwartej kwarcie robimy lekkie roszady w składzie tak ,żeby wszyscy pograli w odpowiednim wymiarze czasowym  ,a nasz bramkarz Simsi miał możliwość rywalizacji  w polu. Wkrada się rozluźnienie ,tracimy trzy gole ,strzelając tylko jednego i kończymy ten mecz z wynikiem 10:3 dla Championa .

Wszystkim zawodnikom należą się duże brawa ,za zaangażowanie i mądrą grę ,ale przed nami jeszcze dużo pracy bo możemy grać jeszcze lepiej.

Skład drużyny : Szymański ,Rek ,Bykowski , Głowacki ,Dworak ,Rymarczyk , Serafin

 

 

                                                           2009 A

 

 STF Champion – Wicher Kobyłka 6-2

W drugiej kolejce ligowych zmagań, rozegraliśmy spotkanie w Kobyłce, z miejscowym Wichrem. Początek spotkania należał do Championa. Najpierw rzut karny po faulu na Iwo zamienił, pewnym strzałem Antek Rutkowski. Chwilę później było już 2-0. Po mocnym pressingu Iwo zdobywa bramkę, pewnie pokonując bramkarza z bliskiej odległości. Do tego czasu kontrolowaliśmy grę. W drugiej kwarcie po odbiorze piłki przed polem karnym, Mario pokonuje bramkarza Wichru uderzeniem z pola karnego i wydawać by się mogło, że będziemy rozdawać karty w tym meczu.

Po zmianie stron nasz zespół trochę spuścił z tonu. Po raz kolejny przy prowadzeniu 3-0 popełniamy błędy, które dają rywalom dwie kontaktowe bramki, w czasie gdy powinniśmy wykorzystać kilka dobrych sytuacji i pewnie zakończyć spotkanie. Niestety w naszą grę obronną wkradło się sporo chaosu i niepewności.

Na ostatnią kwartę, wyszliśmy z zamiarem zdobycia kolejnych bramek, zamiast bronienia wyniku. I tutaj chłopcy dobrze zareagowali, bo wykorzystaliśmy 3 bardzo dobre okazje i potwierdziliśmy tym samym, kto był tego dnia lepszym zespołem, choć drużyna Wichru do końca meczu się nie poddawała.

Cieszą nas kolejne 3pkt, widać było, że przez większość meczu dobrze operowaliśmy piłką, ale brakowało płynności w budowaniu ataku. W kolejnych meczach musimy szybciej przekazywać sobie piłkę. Kolejnym problemem staje się sytuacja, że przy korzystnym wyniku, zamiast dobić rywala, pozwalamy im na strzelanie bramek. Tutaj musimy popracować nad podejściem do sytuacji boiskowych i pokazać, że potrafimy odpowiednio na nie reagować. Choć nasza gra uległa poprawie, to mamy kilka niuansów ,nad którymi musimy jeszcze popracować, ponieważ kolejne mecze zapowiadają się bardzo ciekawie.

 

Bramki:

Iwo Kupidura x3, Antek Rutkowski (k.), Stach Białecki, Mario Martinez-Młynarczyk

Asysty:

Mario Martinez-Młynarczyk, Tymek Gogacz, Stach Białecki

Skład:

Aleks Martinez-Młynarczyk – Antek Rutkowski, Maciek Habrowicz, Mario Martinez-Młynarczyk, Tymek Gogacz, Stach Białecki, Iwo Kupidura, Maciek Studziżba, Kacper Nowak

 

 

 

 

 

 

 

                                                                       2009 B

W sobotnie popołudnie ekipa rocznika 2009B rozegrała swój kolejny mecz w Lidze Mazowieckiej. Tym razem na boisko przy Sarabandy zawitał zespół KS Ursynów Mecz rozpoczął się dla nas bardzo korzystnie, po zespołowej akcji bramkę zdobywa Jasiek Hadyś ,a świetną asystę notuje Kuba Kołakowski. W drugiej ćwiartce goście zdobywają bramkę wyrównującą, jednak widocznie to my jesteśmy stroną przeważającą i po trafieniu Kuby Kołakowskiego oraz ponownie Jaśka Hadysia ( asysta Kacper Nowak) odskakujemy na dwubramkowe prowadzenie. Zawodnicy z Ursynowa jednak nie ustawali w atakach czego efektem kolejne doprowadzenie do remisu, gdy wraz z końcówką trzeciej kwarty hat-tricka zaliczył Jasiek Hadyś (asysta Tymek Gogacz) mogłoby się wydawać, że widząc jak prezentuje się nasz zespół ( wyraźna przewaga w posiadaniu piłki, dużo sytuacji bramkowych, ładna gra zespołowa podaniami) nic złego nie może się już przydarzyć. Jednak jak wiadomo piłka nożna to sport nieprzewidywalny... Ogromna ilość niewykorzystanych sytuacji w końcu zemściła się, a przeciwnicy prostymi sposobami dostawali się w okolice naszego pola karnego celnymi strzałami z dystansu zdobywając bramki, tego dnia wychodził im praktycznie każdy strzał, warto zauważyć, że jedną bramkę zdobyli bezpośrednio z rzutu rożnego! My nie strzelaliśmy nic, goście praktycznie wszystko...mecz kończy się wynikiem 4:6 dla Ksu. Pozostaje sporty niedosyt, jednak przegraliśmy ten mecz na własne życzenie, gdybyśmy wykorzystali chociaż połowę swoich sytuacji moglibyśmy spokojnie czekać na końcowy gwizdek, a tak sprawiliśmy sobie horror i grę nerwów niestety bez happy endu... Z każdego meczu trzeba wyciągnąć wnioski i wierzymy, że to my będziemy górą w rewanżowym spotkaniu na Ursynowie!

Skład Zespołu:

Tymek Gogacz - 1 asysta

Olgierd Dłubacz

Bruno Brzyski

Antek Wrzesiński

Ignacy W

Kacper Nowak

Kacper Adamus

Kuba Kołakowski - 1 bramka 1 asysta

Jasiek Hadyś - 3 bramki

Karol Jesiona

Filip Danielewicz

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

                                                        2008 A

 

 

  W sobotę 6.04 reprezentacja rocznika 2008A rozegrała mecz drugiej kolejki I Ligi Mazowieckiej. Tym razem wybraliśmy się na ciężki wyjazdowy mecz do Parku Skaryszewskiego aby zmierzyć się z tamtejszym Drukarzem Warszawa, mistrzem Mazowsza poprzedniego sezonu.

Już przed meczem wiadomo było, że nie będzie to łatwa przeprawa, mając na uwadze poprzednie potyczki z tym zespołem.

Zaczęliśmy jednak ambitnie i bez strachu, czego efektem szybko zdobyty gol autorstwa Teo Żakowicza, po asyście Tomka Jabłońskiego. Wysokim pressingiem staraliśmy się uniemożliwić szybkie wyprowadzenie piłki do ataku pod naszą bramkę, mieliśmy kolejne sytuacje i gdy wydawało się, że druga bramka jest tylko kwestią czasu obudził się Drukarz.

Przed końcem pierwszej ćwiartki strzelają bramkę kontaktową, następnie idąc za ciosem podwyższają na 2:1, przy totalnie biernej postawie naszych chłopców po rzucie rożnym. Bramki na 3:1 oraz 4:1 kompletnie przybiły Championów i mimo najszczerszych chęci i woli walki nie byliśmy tego dnia w stanie przeciwstawić się doskonale dysponowanemu przeciwnikowi ulegając w ostatecznym rozrachunku aż 9:1.

Otrzymaliśmy od Drukarza naprawdę solidną lekcję dobrej piłki, ale nikt nie powiedział, że w tym sezonie będzie przyjemnie i łatwo. Z każdej porażki staramy się wyciągać wnioski i nie załamywać się, a trenować dalej z jeszcze większym wysiłkiem i zapałem. Na plus na pewno należy wspomnieć, iż pomimo wysokiego prowadzenia rywali nasi chłopcy starali się rozgrywać swoje akcje zespołowymi podaniami, próbując przedostać się pod pole karne rywala i nie zrezygnowali ze swojego sposobu gry wysokim pressingiem (na rzeczy np ustawiania się w głębokiej defensywie), czego skutkiem była niestety strata tak wielu bramek.

Skład zespołu:

Wiktor Czapiński

Luca Carillo

Łukasz Kowalski

Antek Stanios

Franek Lewandowski

Teodor Żakowicz - 1 bramka

Tomek Jabłoński - 1 asysta

Kuba Pawełkowicz

Dawid Matuszewski

 

 

 

 

 

 

 

 

                                                   2008B

Białe Orły – STF Champion II 4:3

 

Po minimalnej porażce z drużyną AP Wilki jedziemy na Białołękę na pierwszy mecz

wyjazdowy w rundzie wiosennej. Początek spotkania bardzo wyrównany z kilkoma bardzo dobrymi sytuacjami z obu stron. W drugiej kwarcie przeciwnik spycha nas do obrony, czego efektem jest stracona bramka. Kolejna odsłona była zdecydowanie najlepsza w naszym wykonaniu. Od samego początku ruszamy do ataku, po faulu na Staśku Litwinczuku bramkę zdobywa Olaf Chabior bardzo precyzyjnym strzałem z rzutu wolnego. Po świetnym początku tracimy bramkę po kontrataku ale nie wytrąca ona nas z dalszej dobrej gry w trzeciej kwarcie. Bramkę wyrównującą zdobywa Franek Urban który popisuje się kapitalnym strzałem z rzutu

wolnego. Następnie idziemy za ciosem i wychodzimy na prowadzenie po rozegraniu 2-3 podań zakończonych bardzo dobrym prostopadłym podaniem Julka Dziełaka do Olafa, który precyzyjnym strzałem pokonuje bramkarza gospodarzy. Niestety w ostatniej kwarcie pozwalamy w zbyt łatwy sposób stracić bramkę wyrównującą, która dodaje rywalom wiatru w żagle. Gospodarze stwarzają dwie bardzo groźne sytuację podbramkowe, na szczęście na posterunku staje za pierwszym razem Wiktor Humeniuk, broniąc strzał lecący w samo okienko bramki, za drugim Borys Szychowski asekuruje całą sytuację. W momencie jak już wszyscy myśleli, że spotkanie zakończy się podziałem punktów, w ostatniej sekundzie meczu

tracimy bramkę...

Z postawy swoich zawodników jestem bardzo zadowolony, idziemy w dobrym kierunku jest duży progres, który mam nadzieję już niedługo zaowocuje pierwszym ligowym zwycięstwem.

Skład: Tymon Bartczak, Julian Dziełak, Maksymilian Moszczyński, Franciszek Urban,

Stanisław Litwinczuk, Borys Szychowski, Mateusz Prokopiuk, Konstanty Zakrzewski, Olaf

Chabior, Wiktor Humeniuk, Adam Gutowski

Bramki: Olaf Chabior– 2x; Franciszek Urban – 1x

Asysty: Julian Dziełak -1x

 

 

 

 

                                                   2007    

 

Legia -STF-3:1

W niedzielny wieczór czekała na nas najtrudniejsza przeprawa w lidze czyli Legia Warszawa. Od początku spotkania było widać różnicę w szybkości zawodników .Próbowaliśmy wyprowadzać szybkie kontrataki  , niestety często dochodziliśmy do połowy boiska i któryś z zawodników tracił piłkę na rzecz gospodarzy .Legia próbowała szybciej operować futbolówką , ale nie przekładało się to na klarowne sytuacji. Przed przerwą błąd naszego pomocnika przy wyprowadzaniu piłki z czego korzysta napastnik Legii i zdobywa gola. Po przerwie próbowaliśmy ruszyć mocniej do ataku ale natknęliśmy się na dwie kontry ,które skończyły się bramkami. Po trzecim golu Mikołaj Szkiela zdecydował się na indywidualną akcję ,po której został sfaulowany w polu karnym. Sam poszkodowany podchodzi do rzutu karnego i strzela kontaktową bramkę. Po golu  mamy jeszcze dwie sytuacje niestety niewykorzystane. Legia wygrywa zasłużenie, ambicji i zaangażowania na pewno nie zabrakło ale żeby osiągnąć lepszy wynik z takim przeciwnikiem cały zespół musi zagrać na wysokim poziomie .

Skład:

-Kuba Chełmicki

-Antek Kossak

-Kamil Kędzior

-Mateusz Lipka

-Mateusz Guzowski

-Mikołaj Szkiela (bramka)

-Miłosz Grzeszczak

-Maks Zubek

-Janek Molenda

-Gabryś Jachtoma

-Dawid Małysa

 

 

 

 

 

                 2006B. FC Lesznowola - STF CHAMPION 1:2 (1:1)

Mecz z Lesznowolą był ciekawym widowiskiem. Pierwsze składne akcje zostały przeprowadzane prawą stroną boiska, gdzie w sytuacji do zdobycia bramki znalazł się Franek Saganowsi, który kilka razy uderzał piłkę niecelnie obok bramki. W 12 minucie zawodów tracimy gola  po kontrze drużyny gospodarzy. Po pięknej akcji Bruno podaje do Gabriela Jachtomy , który zdobywa piękną bramkę dla naszej drużyny.  Dużo akcji ofensywnych przeprowadza nasz zespół , jednak nie wykorzystujemy dogodnych sytuacji. W drugiej połowie przeciwnik ruszył do ataku i kilka razy zagroził naszej bramce. Pod koniec zawodów, mając piłkę w posiadaniu kapitalnie uderzył  Miłosz Grzeszczak i jego bramka daje nam prowadzenie. Wynik mecz 1:2.

Skład:  1. Pęk 2. Marczak 3. Ziółkowski 4. Turniak 5. Depa 6. Rychlica 7. Cłapiński 8. Borkowski 9. Piesiewicz 10. Kondrat 11. Saganowski 12. Hadyś 13. Jachtoma 14. Kędzior 15. Grzeszczak  

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

                                                      2005 A

 

Piękna wiosenna pogoda oraz dobrze przygotowane boisko przywitały zawodników Championa i Orlika Radom w sobotnie popołudnie. Z Orlikiem graliśmy do tej pory dwukrotnie i dwa razy musieliśmy uznać wyższość przeciwnika, który przewyższa naszych zawodników warunkami fizycznymi. Nasz zespół od początku ruszył do walki ,bo wiedzieliśmy, że dobra gra to za mało. Po kwadransie wyrównanej potyczki Julek Kucicki mija obrońcę i zagrywa do Piotrka Gurdziela. Strzał był zbyt lekki i bramkarz nie miał najmniejszych kłopotów  z obroną. Trzy minuty później rzut rożny, mocno bita piłka przez Kacpra Bojańczyka mija wszystkich zawodników ,zamykający akcję z prawej strony Franek Szymański silnym  uderzeniem z półwoleja zdobywa gola. Goście  próbowali  poprzez stałe fragmenty gry wykorzystać swoje warunki fizyczne ale nasi zawodnicy poza jedną akcją ,gdzie zgubili krycie dobrze radzili sobie z przeciwnikiem. Na koniec pierwszej połowy mogliśmy podwyższyć prowadzenie, niestety bo dobrej centrze z lewej strony Antka Ślazewicza, Janek Żelich z dziesięciu metrów nie trafia w bramkę. Druga połowa bez zmian ,bardzo duża ilość bardzo groźnych stałych fragmentów dla zespołu z Radomia ale odpowiedzialność naszej obrony w tym meczu była na bardzo wysokim poziomie. Do tego bardzo dobra gra naszych obrońców ,Kajtek Gryn (połowę mniejszy od przeciwnika 😊 ) Patry Zubek oraz Janek Kossak uzupełniali się na boisku i wygrywali pojedynki z silniejszym rywalem. Ofensywnie wychodziliśmy z groźnymi atakami Kapi oraz Franc świetnie rozgrywali piłkę w środku pola, co stworzyło nam trzy sytuacje sam na sam ,niestety przegrane dwukrotnie przez Wojtka Sokoła raz przez Piotrka. Kiedy wydawało się że wynik się nie zmieni błąd naszego bramkarza i mamy remis. Na koniec jeszcze mamy piłkę meczową ,Kapi zagrywa do Piotra ,ten świetnie mija obrońcę, kładzie na ziemie bramkarza i niestety z lewej nogi strzela obok pustej bramki. Pomimo tych błędów to był bardzo dobry mecz naszego zespołu, który oprócz tego ,że dobrze operuje piłką pokazał charakter na tle silniejszego fizycznie przeciwnika.

 

STF-Orlik Radom 1;1

 

Skład

 

* Aleks Sawicki

* Kajtek Gryn

* Patryk Zubek

* Janek Kossak

* Mikołaj Szkiela 2007 r.

* Mateusz Cichocki

* Franek Szymański (bramka)

* Kacper Bojańczyk (asysta)

* Antek Ślazewicz

* Piotr Gurdziel

* Wojtek Sokół

* Maks Hawryszko

* Jasiek Zelich

* Julek Kucicki

 

 

 

 

 

                                                  2005 B

 

 

 

W trzeciej kolejce ligowej mierzyliśmy się z zespołem MKS Piaseczno.

Wiedzieliśmy przed meczem iż nasza sytuacja w tabeli jest zła i musimy jak najszybciej zacząć zdobywać punkty.

Początek meczu to bardzo zachowawcza gra obu zespołów. Nikt nie podejmował ryzyka ,przez co z boiska wiało nudą. Dopiero po 30 minutach gry kibice ujrzeli sytuacje bramkowe ale zarówno gospodarzom jak i nam zabrakło skuteczności.

W przerwie meczu powiedzieliśmy sobie iż musimy bardziej zaryzykować i przejąć inicjatywę na boisku.

I tak tez się stało, drugie 40 minut to nasza gra w ataku pozycyjnym. Staraliśmy się prostopadłymi podaniami wykorzystać wysoko ustawiona linie obrony zespołu z Piaseczna. Niestety ale tego dnia szwankowała u nas skuteczność. Stworzyliśmy sobie w drugiej połowie 3 stuprocentowe sytuacje ale nie potrafiliśmy zamienić ich na bramkę. Mecz kończy się wynikiem 0:0.

Z jednej strony należy pochwalić chłopców za walkę i zaangażowanie oraz za fakt iż udało się nam zagrać na „ 0 z tylu”. Jednak pozostaje spory niedosyt ze względu na nasze rozregulowane celowniki. Był to dobry mecz w naszym wykonaniu który powinniśmy wygrać.

Siekiera, Niewadził, Janiszewski , Pańtak , Sobczyk , Sobczyk, Dobraczyński , Guzowski , Zubek, Lipka , Studziżba , Gralec, Dobień , Moreń

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

                                                            2004 A

 

 

S.T.F. Champion –WRKS Olimpia Warszawa 3:3 ( 1:2)

 

W trzeciej kolejce ligowej na boisku w Baniosze podejmowaliśmy WRKS  Olimpie Warszawa ,o której wiedzieliśmy ,że kolejkę wcześniej,  gładko  pokonała spadkowicza z Centralnej Ligi Juniorów  Varsovie Warszawa aż 3:0 . Świadczyło to o tym ,że goście ,to dobry zespół ,co potwierdziły pierwsze minuty spotkania ,gdzie nie potrafiliśmy poukładać gry ,a rywal stwarzał sobie sytuacje bramkowe ,szybko zamieniając je na gole. Tak szczerze to po pierwszych 15 minutach meczu zamiast 2:0 dla Olimpii ,powinno być  co najmniej o dwa gole więcej ,ale bardzo dobrze w bramce spisywał się Antek Wiśniewski .My, mimo dużych ubytków kadrowych  próbowaliśmy budować akcję ,ale nie wychodziło nam to za dobrze i wcale nie ma się co dziwić ,bo w takim składzie ,nie często mamy możliwość grać ,a co dopiero trenować .Jeszcze w pierwszej części spotkania zmniejszamy rozmiary porażki za sprawą Szymona Falkiewicza ,który wykorzystał błąd golkipera rywali i mamy 1:2 .Takim wynikiem kończy się ta część gry i nic nie wskazuje na to ,że w drugiej będzie lepiej .

O dziwo drugą połowę spotkania zaczynamy dużo lepiej ,gramy agresywniej ,mocniej przeszkadzamy przeciwnikowi w rozgrywaniu piłki .Strzelamy drugiego gola za sprawą Kuby Jaszczuka ,który najsprytniej zachował się w polu karnym i jest już 2:2 .Pózniej więcej z gry ma nadal Olimpia ,ale Antek Wiśniewski jest na posterunku . I gdy wydawało się ,że takim rezultatem skończy się ten pojedynek ,bardzo dobrze do tej pory sędziujący arbiter z ,,kapelusza ‘’ dyktuje rzut karny dla gości .Zupełnie niezrozumiała sytuacja dla wszystkich ( nawet trener Olimpii był zdziwiony )no ale cóż nic nie zmieni tej kontrowersyjnej decyzji  i szkoda tylko ,że mimo wyczucia zawodnika w niebieskiej koszulce ,Antek nie uchronił nas przed stratą bramki z rzutu karnego. Za drugą połowę ,a zwłaszcza za ostatnie 10 minut meczu należą się chłopakom duże brawa ,za to ,że nie poddali się i za wszelką cenę ,uparcie dążyli do remisu . Cztery minuty przed końcem meczu mamy rzut wolny na 35 metrze boiska ,do piłki podchodzi Kacper Wieczorek i pięknym strzałem pod poprzeczkę daje nam remis . W ostatniej akcji mamy piłkę meczową ,Szymon Falkiewicz wypuszcza sam na sam z bramkarzem Kubę Jaszczuka ,niestety ten pudłuje ,a sędzia kończy tą rywalizację .

Patrząc na to ,że graliśmy bez pięciu podstawowych zawodników ,a w naszych szeregach było dwóch zawodników z rocznika 2006 i trzech z 2005   można cieszyć się z tego remisu o ile w piłce młodzieżowej w ogóle można cieszyć się z remisu.

Skład meczowy :Wiśniewski , Pawlak ,Kowalski ,Żukowski ,Jesionek ( 2006),Janiczek ( 2006)Wieczorek ,Domaradzki ,Kusyk , Jaszczuk , Falkiewicz

 

 

 

 

                                                   2004 B

 

 

2004B. Jedność Żabieniec – STF Champion Warszawa 1:3 (0:3).

Mecz rozgrywany był na boisku rywala przy dobrych warunkach atmosferycznych i  trzeba przyznać  początek zawodów był udany. STF Champion raz za razem  atakował bramkę rywala. W dogodnej sytuacji znalazł się Kuba Jaszczuk ,który w  10 minucie kapitalnie uderza i piłka wpada do bramki,  asystą popisał się Kacper Bojańczyk. W 12 minucie zawodów wspomniany wcześniej Kacper Bojańczyk , podaje piłkę do Antka Ślazewicza, który  po dobrym dryblingu dośrodkowuje do Wojtka Sokoła, a ten głową zdobywa bramkę jest 2:0 dla naszej drużyny. Defensywny pomocnik Marcel Domaradzki gra dziś bardzo rozważnie, dużo akcji przeprowadzamy środkiem pola. W drugiej połowie to przeciwnikom zależało na zdobyciu bramki kontaktowej. Kilka razy Aleksander Szczotka interweniuje, ratując nasz zespół przed stratą gola. Kapitalnym uderzeniem z 17 metrów popisuje się Kacper Bojańczyk i zdobywa bramkę na 3:0 . W 56 minucie zawodów Maks Hawryszko fauluje przeciwnika ,a rywale  po stałym fragmencie gry zdobywają uderzeniem z głowy gola . Wynik meczu 1:3. W 78 minucie zawodów Maks Hawryszko zostaje faulowany na linii pola karnego i sędzia dyktuje rzut karny, który nie zostaje wykorzystany przez Kacpra Bojańczyka. Pod koniec meczu Jan Kossak zostaje upomniany przez sędziego i gramy przez 2 minuty bez środkowego obrońcy.  Mecz kończy się wynikiem 1:3. 

 

Skład:

1.Szczotka, 2.Żukowski, 3.Kossak, 4.Pańtak, 5.Domaradzki, 6. Moreń, 7.Ślazewicz, 8. Hawryszko, 9. Dobień, 10. Kucicki, 11. Sokół, 12.Jaszczuk, 13.Bojańczyk

 

 


Komentarze

Komentarze

Karuzela ligowych zmagań ruszyła na całego .Wszystkie zespoły Championa ( oprócz 2006 B ,mecz przełożony) mogły wykazać się na boisku i pokazać czy okres zimowej przerwy został dobrze przepracowany . I nawet ,kiedy czasami przegrywaliśmy ,widać było pomysł na grę naszych podopiecznych ale też są rzeczy do doszlifowania bo sparingi ,sparingami ,a liga rządzi się swoimi prawami …..Walczymy dalej nie zapominając ,że wynik nie może przesłonić naszych priorytetów w nauce i konstruowaniu gry .

2011 A

W niedzielne popołudnie rozegraliśmy pierwszy mecz ligowy rund wiosennej. Przeciwnikiem był dobrze nam znany z konfrontacji z rundy jesiennej zespół MKS Piaseczno.
Od początku meczu zdecydowanie przejmujemy inicjatywę. Tego dnia gra naszych młodych zawodników była bardzo dobra. Pod względem kreowania sytuacji, prowadzenia gry i szybkiej wymiany podań był to nasz najlepszy mecz! Jedyna wada tego meczu to skuteczność. 8(!) słupków w ciągu całego meczu + wiele interwencji bramkarza gospodarzy sprawiło ze zdobyliśmy „tylko” cztery bramki tracąc przy tym dwie przez co do końca musieliśmy drzeć o wynik. Zwycięstwo 4:2 nie oddaje tego co się działo na boisku. Jednak należy pamiętać, że na tym etapie szkolenia wynik to jedynie końcowy dodatek ,a najważniejsza jest dobra gra którą my dziś zaprezentowaliśmy. Wiele składnych akcji, podejmowanie dobrych decyzji prze zawodników i wiele sytuacji bramkowych poprzedzonych wymiana podań napawa optymizmem na przyszłość i pozwala być dumnym z naszych najmłodszych ligowych pociech 🙂

Majewski, Kaczkowski( asysta) Olkowski ( 2 gole) Wiśniewski ( gol, asysta) Fejcher ( gol
, asysta) Turniak , Michalak, Szymański , Ogorzałek

2010 A
W inauguracyjnej kolejce ligowej udaliśmy się do Kobyłki ,gdzie zmierzyliśmy się z beniaminkiem I ligi Wichrem Kobyłką .Rywale w cuglach wygrali II ligę dlatego wiedzieliśmy ,że poziom sportowy tej drużyny jest wysoki .Potwierdziło to boisko ,bo przeciwnik nie zamierzał , od początku meczu oddać nam pola . Pierwsze minuty to wzajemne ,,badanie ‘’ się zespołów z lekką przewagą w posiadaniu piłki Championa .Warta podkreślenia w tej kwarcie była akcja bramkowa naszych małych piłkarzy . Rozpoczął bramkarz Simsi ,który szybko zagrał do Mikołaja Reka ,a ten w ekspresowym tempie zmienił ciężar gry na drugą stronę .Piłka dotarła do Oliviera Bykowskiego ,który wypuścił w uliczkę Karola Głowackiego ,ten zamiast strzelać (czym zmylił interweniującego golkipera gospodarzy i obrońców) ,zagrał wzdłuż bramki ,a nadbiegający Kuba Dworak daje nam prowadzenie .Akcja palce lizać!!!!! Pózniej na boisku było dużo walki oraz niewykorzystanych sytuacji z obu stron ,a w roli głównej występowali bramkarze .W drugiej kwarcie zespół Wichra zdobywa kontaktowego gola i mecz zaczyna się na nowo .W trzeciej kwarcie przechwytujemy w środku pola piłkę i dwójkowa akcja Dworak –Głowacki przynosi nam gola na 2:1 . Końcowe minuty meczu to gra od pola karnego ,do pola karnego i tak naprawdę wynik mógłby być inny ,ale ,albo brakowało precyzji ,albo bramkarze ,,zamurowali ‘’ bramkę .Wygrywamy 2:1 i musimy trochę popracować nad systemem 4+1 ,bo całą zimę graliśmy 6+1 i widać ,że chłopcom trudno jest się odnaleźć na boisku. Mimo wszystko brawa ,bo zostawiliśmy dużo zdrowia na murawie .
Wicher Kobyłka –S.T.F. Champion 1:2 bramki Dworak ( asysta Głowacki ),Głowacki ( asysta Dworak)
Skład drużyny : Szymański ,Rek ,Bykowski ,Dworak ,Głowacki ,Serafin ,Wolniewicz

2010 B
W sobotę 30.03.2019r. o godz. 10:00 odbyło się spotkanie pomiędzy STF CHAMPION II Warszawa - KS Vulcan Mlądzka.

Mecz rozpoczął się dobrym i szybkim atakiem na bramkę przeciwnika. W sytuacji dogodnej do zdobycia bramki Bednarczyk Hubert solidnie uderza piłkę, która w minimalnej odległości mija bramkę. Po chwili akcję wyprowadza drużyna gości, która została zamieniona na bramkę. Przegrywamy 0:1. Pod koniec pierwszej części zawodów przed polem karnym został nierozważnie sfaulowany Hubert Bednarczyk. Poszkodowany wykonał rzut wolny posyłając piłkę obok muru do bramki i jest 1:1.
Drugą część zawodów rozpoczynamy dosyć niefortunnie, tracimy bramkę samobójczą i przegrywamy 1:2. Po składnej akcji nasza drużyna napędzona przez Tomasza Przeklasę wywalczyła rzut rożny. Z kornera Grigoriy Wolniewicz pięknie podkręca piłkę i zdobywa bezpośrednio bramkę na 2:2.
Trzecia część meczu to szybkie i ciekawe akcje naszej drużyny. Do piłki w polu karnym dobiega Grigoriy Wolniewicz i z półwoleja zdobywa bramkę na 3:2. Solidnie dziś w obronie zagrali Manunta Maksymilian, a kilka razy ofensywnie lewą stroną siał popłoch w szeregach gości Michał Płochocki. Także po lewej stronie boiska, kilka ładnych akcji przeprowadził Piechowski Antoni i miał okazję by posłać piłkę do bramki. Golkiper drużyny gości za każdym razem chwytał piłkę w ręce .
Chwilę póżniej Maciek Góral zdobywa gola , posyłając piłkę po ziemi w prawy róg bramki i ustala wynik na 4:2. Po kolejnym ataku na bramkę Vulkana , w zamieszaniu w polu karnym zdobywamy bramkę samobójczą. Kontratak przeprowadza przeciwnik i zdobywa bramkę na 5:3. Bramkarze naszej drużyny bardzo dobrze radzili sobie dziś w całym meczu, pokazując jak są pewnym punktem naszej drużyny . Na pochwałę zasługuje Antek Oczkowski i Kacper Ksokowski. Mateusz Nalewajek otrzymuje piłkę od Pawła Śmigielskiego i zdobywa piękną bramkę. Po dośrodkowaniu Grigoriy Wolniewicza z prawej strony boiska piłkę przyjmuje ,Alan Kotliński po udanym dryblingu zdobywa gola . W meczu na listę strzelców wpisali się jeszcze dwukrotnie Mateusz Nalewajek, Bartłomiej Macias wykazał się bardzo dobrym czytaniem gry i po przechwycie piłki zdobywa dziesiątą bramkę. Zza pola karnego bramkę pięknym uderzeniem zdobywa Paweł Śmigielski.
Wynik meczu 12:5 dla STF Champion II Warszawa. Skład zespołu: Bednarczyk Hubert, Kotliński Alan, Ksokowski Kacper, Manunta Maksymilian, Nalewajek Mateusz, Piechowski Antoni, Płochocki Michał, Przeklasa Tomek, Śmigielski Paweł, Oczkowki Antek, Grigoriy Wolniewicz,Góral Maciej

2009 A

STF Champion – AP Żyrardów 3-2 Po pięciu miesiącach przerwy, rocznik 2009A, rozegrał kolejne ligowe spotkanie na najwyższym szczeblu rozgrywkowym. Tym razem naszym przeciwnikiem był beniaminek, AP Żyrardów. W zasadzie oprócz
tego, że wywalczyli awans wiedzieliśmy niewiele. Od początku spotkanie było wyrównane. Gospodarze postawili twarde warunki, grając dobrze w pressingu, dobrze organizując swoje szyki obronne. Szukaliśmy możliwości zaatakowania skrzydłami, ale kiedy tylko mieliśmy odrobinę miejsca w bocznych sektorach ,to nie potrafiliśmy tego wykorzystać. Dopiero w drugiej połowie, prawą stroną boiska przedarł się Maciek Studziżba, którego dośrodkowanie, po zamieszaniu w polu karnym rywala wykorzystuje Staś Białecki. Chwilę później strzał Antka Rutkowskiego dobija Studzi i już jest 2-0.
W trzeciej kwarcie nadal trwa wyrównana walka i właśnie w tej części meczu zobaczyliśmy bramkową akcję tego meczu. Wyjście od własnej bramki na jeden kontakt prawą stroną, błyskawiczna zmiana strony przez Mario i uderzenie bez przyjęcia w wykonaniu Stacha. Brawa za akcję, lecz za to co działo się później trudno chwalić. Przy wyniku 3-0 przestaliśmy walczyć myśląc, że przeciwnik jest dobity. Głupie błędy spowodowały, że straciliśmy na własne życzenie dwie bramki ale do końca meczu wytrwaliśmy z korzystnym wynikiem.
Z przebiegu całego meczu trudno być zadowolonym. Przez większość meczu nie potrafiliśmy pokazać swojej piłki, przede wszystkim przez jakość operowania przez nas futbolówką. Kolejną rzeczą była walka w tym meczu. Po końcowym gwizdku, gdy chłopcy dziękowali sobie za mecz, dało się zauważyć, że żaden z chłopców z Żyrardowa, nie był wyższy od któregoś z naszych zawodników. Mimo to przegraliśmy w tym meczu większość górnych piłek. Jesteśmy w pierwszej lidze i zdajemy sobie sprawy, że nie gramy z przypadkowymi zespołami , i czasem pewne rzeczy nam nie wychodzą tak jakbyśmy sobie tego życzyli (np. celność podań, wykończenie akcji – choć kto oglądał mecz naszej reprezentacji z Łotwą wie, że ukształtowani zawodnicy mają z tym problem) to w mecz trzeba włożyć serce. Tym
razem mamy nadzieję, że akcja na 3-0, która była ozdobą meczu będzie jaskółką, która przyniesie nam radosną wiosnę.
Bramki:
Stach Białecki x2, Maciek Studziżba
Asysty:
Maciek Studziżba, Antek Rutkowski, Mario Martinez-Młynarczyk
Skład:
Aleks Martinez-Młynarczyk – Antek Rutkowski, Paweł Kazała, Mario Martinez-Młynarczyk,
Maciek Habrowicz, Stach Białecki, Iwo Kupidura, Maciek Studziżba, Ignacy Witer

2009 B

STF Champion II – TS Gwardia II 7-4
Do trzech razy sztuka. Takimi słowami nasi chłopcy podsumowali mecz, wchodząc do szatni po końcowym gwizdku. Obraz meczu był taki sam, jak poprzednie dwa z zespołem Gwardii. We wszystkim meczach byliśmy zespołem próbującym grać w piłkę od bramki, kreując grę, wykorzystując w akcjach wszystkich zawodników. Wcześniej brakowało nam szczęścia. Tym razem, nasza gra była udokumentowana bramkami.
Bardzo dobrze weszliśmy w mecz trafiając w pierwszej kwarcie na 2-0. Niestety trzy strzały z dystansu dały prowadzenie Gwardii. Musieliśmy szybko wyciągnąć wnioski z pierwszej kwarty i zneutralizować jedynego groźnego zawodnika Gwardii (i tutaj nasz kapitan – Bruno, świetnie wywiązał się ze swojego zadania), tak aby pozostali Championi mogli myśleć o tym, żeby zdobywać gole. I długo nie musieliśmy czekać, bo trafiliśmy do bramki rywala czterokrotnie bez odpowiedzi przeciwnika , wychodząc na prowadzenie, którego nie oddaliśmy do końca spotkania.
Brawa za walkę chłopców do końca spotkania. Można powiedzieć, że wreszcie dopisało nam szczęście, lecz gdybyśmy wykorzystali przynajmniej połowę ze świetnych okazji, które były, moglibyśmy oglądać to spotkanie bez konieczności sprawdzania, czy siwizna na głowie się powiększyła. Brawa za wygraną i mamy nadzieję, że będzie to dobra mobilizacja do dalszych treningów.

Bramki
: Filip Danielewicz x2, Karol Jesiona x2, Jasiek Hadyś, Kuba Kołakowski, Miłosz Mierzwiński
Asysty:
Wiktor Szymański x2
Skład STF
: Tymek Gogacz, Borys Majorczyk – Kacper Adamus, Bruno Brzyski, Filip Danielewicz, Karol
Jesiona, Kuba Kołakowski, Jasiek Hadyś, Miłosz Mierzwiński, Michał Giżyński, Wiktor Szymański, Kacper Sokół, Mateusz Dziedzic

2008 A
W niedzielne popołudnie kolejny sezon w I Lidze Mazowieckiej rozpoczęła reprezentacja rocznika 2008. W pierwszej kolejce mierzyliśmy się na wyjeździe z niezwykle silną ekipą Varsovii Warszawa, z którą dwa tygodnie wcześniej rozegraliśmy zwycięski sparing w 9 osobowych składach . Gra w siódemkach okazała się zupełnie czymś innym i tak od początku... W spotkanie weszliśmy bardzo dobrze ,wysokim pressingiem uniemożliwiając rywalom wyprowadzenie piłki z pod własnej bramki, niestety z przechwyconych w ten sposób piłek nie byliśmy w stanie realnie zagrozić bramce gospodarzy.
Niewykorzystane sytuacje zemściły się pod koniec pierwszej części spotkania, gdy po źle wykonanym rzucie wolnym spod naszej bramki, piłka trafiła do napastnika Varsovii, który ze spokojem umieszcza ją w naszej siatce. Pomimo dobrej postawy w pierwszych 15 minutach stracona bramka podziałała na naszych chłopców bardzo demobilizująco, w taki sposób, że po przypadkowym trafieniu samobójczym na 0:2 praktycznie stanęliśmy w miejscu oddając pole gry dobrze dysponowanemu tego dnia rywalowi...
Bez mocnego pressingu, bez walki na 100%, nie wykorzystując żadnej z wielu sytuacji bramkowych nie da się przeciwstawić rywalowi pokroju Varsovii, który wykorzystując naszą słabszą postawę tego dnia ,wbił kolejne 3 bramki, a mecz zakończył się wysoką porażką Championów.
Zimny prysznic na początek rywalizacji, trzeba wyciągnąć wnioski, a przede wszystkim dawać z siebie jeszcze więcej zarówno na treningach jak i na meczach, bez zaangażowania i pozostawienia serducha na boisku ciężko będzie wygrywać kolejne spotkania. A już za tydzień czeka nas kolejny trudny sprawdzian i wyjazdowa potyczka z silną ekipą Drukarza Warszawa. Głowy do góry , ciężką pracą wchodzimy na wysokie obroty i walczymy dalej!
Skład zespołu:
Wiktor Czapiński, Krzyś Kosiński, Łukasz Kowalski, Luca Carrillo, Teo Żakowicz, Kacper Jaskuła, Antek
Stanios, Franek Lewandowski, Olaf Chabior, Kuba Pawełkowicz, Tomek Jabłoński, Igor Tonkowicz

2008 B
W pierwszej kolejce ligowej w rundzie wiosennej przyszło nam się zmierzyć z AP Wilki Warszawa. Mecz rozpoczął się dla nas nie najlepiej, ponieważ szybko straciliśmy dwie bramki. Po tym wstrząsie po bardzo ładnej akcji bramkę kontaktową strzelił Maks Moszczyński z podania Stasia Litwińczuka. Na nasze nieszczęście przeciwnicy zdołali w pierwszej kwarcie strzelić jeszcze jedną bramkę. Drugą kwartę zaczęliśmy już lepiej. Po chłopakach było widać „piłkarską złość” a dwukrotnie na listę strzelców wpisał się Staś Litwinczuk. Ciągłe myślenie o wyjściu na prowadzenie sprawiło, że popełniliśmy dwa bardzo proste błędy i przeciwnik ponownie miał dwubramową przewagę. Przeprowadziliśmy kilka ładnych akcji, lecz brakowało nam skuteczności albo obrona gości wznosiła się na wyżyny swoich umiejętności. W trzeciej kwarcie Franek Urban po asyście Stasia Litwinczuka dał nam nadzieję na zdobycz punktową strzelając bramkę na 4:5. Wilkom udało się zdobyć kolejną bramkę i po raz kolejny zmuszeni byliśmy do odrabiania dwóch bramek. Czwarta kwarta to zmasowane ataki naszej drużyny, ale tylko raz piłka znalazła się w bramce. Ostateczny wynik to 5:6. Porażka boli tym bardziej, że na nią nie zasłużyliśmy, ponieważ spotkały się dwie wyrównane drużyny i remis byłby jak najbardziej sprawiedliwy. Musimy również wyciągnąć wnioski z naszej gry defensywnej, ponieważ bramki stracone nie były wynikiem niesamowitych akcji przeciwników, lecz bardzo prostych błędów w obronie. Wystąpiliśmy w składzie:
Wiktor Humeniuk
Borys Szychowski
Adam Gutowski 1 bramka
Julek Dziełak
Maks Moszczyński 1 bramka, 1 asysta
Dawid Matuszewski
Franek Urban 1 bramka, 1 asysta
Staś Litwinczuk 2 bramki, 3 asysty
Grześ Kuczbajski

2007 A
Varsovia-STF -0:4

W pierwszym meczu ligowy zmierzyliśmy się na wyjeździe z zespołem Varsovii.
Początek meczu wyglądał bardzo spokojnie ,my próbowaliśmy kreować grę, a przeciwnik kontratakować ,niestety ta gra nie przekładała się na sytuacje podbramkowe. Pierwsza groźna akcja gospodarzy wynikła z błędu bramkarza przy wyprowadzaniu piłki z własnego pola karnego. Niestety niefortunne zagranie padło łupem napastnika i skończyło się golem. Oczywiście Kuba ponosi winę przy golu ,ale ma dalej ponosić takie ryzyko bo tylko w taki sposób może się uczyć gry nogami . Po golu ruszyliśmy do odrabiania strat, niestety strzały nasze nie zagrażały bramce rywala .Druga połowa bez zmian ,atak pozycyjny naszego zespołu może przynosił więcej sytuacji, niestety piłka nie chciała znaleźć drogi do bramki. Varsovia tego dnia była bardzo skuteczna, rzut wolny z przed pola karnego ,dobre uderzenie nad murem broni Kuba Chełmicki ,niestety nasz obrońca zostawił wolnego zawodnika przed linią bramkową, a ten wpycha piłkę do pustej bramki. Ostatnie piętnaście minut ryzykujemy i gramy na dwóch obrońców, chłopcy ambitnie prą do przodu ,stwarzając sytuacje podbramkowe ,mamy sporo rzutów wolnych i rożnych ale obrona gospodarzy tego dnia jest bezbłędna . Nie możemy tego samego powiedzieć o defensywie Championa ,która momentami przypominała ser szwajcarski . Tego dnia ryzyko przynosi odwroty skutek i tracimy jeszcze dwie bramki. Tak naprawdę wynik nie odzwierciedla sytuacji na boisku ,na pewno możemy być zadowoleni z ambicji chłopców, którzy walczyli ,dobrze operowali piłką , na minus skuteczność oraz proste błędy indywidualne. Porażki są po to aby się uczyć, więc wyciągamy wnioski i gramy dalej.
Skład:
-Kuba Chełmicki
-Antek Kossak
-Julek Hadyś
-Kamil Kędzior
-Mateusz Lipka
-Mateusz Guzowski
-Mikołaj Szkiela
-Miłosz Grzeszczak
-Maks Zubek
-Janek Molenda
-Gabryś Jachtoma

2006 A

Długa, bo prawie V-miesięczna przerwa w rozgrywkach dobiegła końca. Dziś
pierwszy mecz na II-ligowym froncie z Jednością Żabieniec. Tym razem
dość nietypowo, bo w roli gospodarza na obiekcie MKS Piaseczno. Chcieliśmy
ten mecz wygrać w dobrym stylu, taki był nasz cel. Początek spotkania był
przeciętny w naszym wykonaniu,dużo prostych strat i indywidualnych błędów.
W pierwszej połowie, poza strzałami z dystansu najaktywniejszego w całym
spotkaniu Kuby Janiczka, nie stworzyliśmy zbyt wielu okazji, dlatego 0:0
nie mogło nikogo dziwić. Druga połowa była dużo dynamiczniejsza. Chcieliśmy
narzucić swój styl gry, jednak to Jedność wykorzystała nasze
niezdecydowanie w wysokim pressingu i stworzyła bardzo dobrą sytuację 1x1 z
bramkarzem. Na szczęście Krzysiek Rychlica dobrze skrócił kąt i wyrzucił
napastnika pod samą linie końcowa, skąd nie trafił do bramki. Kolejne
fragmenty to gra akcja za akcje. Mieliśmy kilka dobrych okazji do
stworzenia 100% sytuacji. Wychodziliśmy po odbiorze w środku pola 3x2, 3x1
a nawet 4x1 z ostatnim obrońcą. Jednak przez naszą niedokładność nie
wyniknęło z tego nic więcej. 12 minut przed końcem meczu na indywidualną
akcję zdecydował się Wiktor Figurski, który najpierw minął obrońcę, a potem
huknął nie do obrony w samo okienko bramki i mieliśmy 1:0. Brawo! Niedługo
potem stworzyliśmy kolejną dobrą okazję, jednak w sytuacji 1x1 z bramkarzem
spudłowaliśmy. Do końca meczu wynik się nie zmienił jednak, trzeba
powiedzieć, że Jedność miała swoje sytuację. Dobra postawa naszego
bramkarza pozwoliła cieszyć się nam z pierwszych w tym sezonie trzech
punktów.

Z dużej chmury mały deszcz tak w skrócie można opisać to spotkanie 🙂 Wiele
zamieszania i utrudnień organizacyjnych, sporo zbędnych dyskusji wokół
meczu. Cieszą nas zdobyte pierwsze trzy punkty, ale martwi niestety poziom
gry i całego meczu, który trzeba otwarcie powiedzieć był niski. Wymagamy od
siebie zdecydowanie więcej i od jutra zabieramy się do pracy, żeby nie
tylko wygrywać, ale również lepiej się prezentować w następnych tygodniach.

Skład:

1. Krzysztof Rychlica
2. Tymon Gralec
3. Kuba Studziżba
4. Maks Jesionek
5. Wiktor Figurski (gol)
6. Olaf Kondrat
7. Olek Grabowski
8. Bruno Cłapiński
9. Franek Saganowski
10. Kuba Janiczek

2005 A

W sobotnie przedpołudnie udaliśmy się pod Grodziska aby zagrać z miejscową Chlebnią. Mecze pomiędzy naszymi zespołami zawsze były ciekawe i tak było tym razem.. Początek jednak na to nie wskazywał ,gra była nieciekawa i do tego było mało sytuacji podbramkowych
Pierwszego gola zdobywają gospodarze.
Rzut wolny , uderzenie napastnika broni Aleks Sawicki , niestety nabiegający zawodnik zostaje bez krycia i zdobywa bramkę .To już kolejny taki błąd w kryciu ,gdzie w tak prosty sposób nie możemy się skoncentrować. .Kolejne minuty to nasza przewaga ,która skutkuje podobną bramką. Wojtek Sokół mocno uderza z rzutu wolnego, bramkarz wybija przed siebie i nie pilnowany Kuba Jaszczuk głową wpycha futbolówkę do bramki.
Tak kończy się pierwsza ,mało ciekawa połowa. Początek drugiej części gry , to błąd sędziego. Aleks zagrywa do boku pola karnego piłę do Janka Molendy, który zostaje mocno zaatakowany podeszwą w kostkę, niestety sędzia nie reaguje i tracimy gola. Staramy się nie pisać o błędach sędziego ,ale ten faul był naprawdę groźny dla zdrowia zawodnika i tym bardziej dziwi brak reakcji arbitra.
Nerwy które były przy tym zdarzeniu miały swoje konsekwencje w postaci utraty trzeciego gola ,gdzie po niegroźnej wrzutce w pole karne nasz zawodnik mógł zrobić z piłką wszystko ,niestety odbiła mu się od nogi wprost do stojącego na piątym metrze przeciwnika i przegrywamy już 1:3 . Strata trzeciej bramki podziałała na nasz zespól bardzo motywująco .Akcja za akcją sunęła w stronę bramkarza gospodarzy .W jednej z nich Franek Saganowski wpada w pole karne i zostaje sfaulowany , do piłki podchodzi Kacper Bojańczyk i pewnie umieszcza piłkę w siatce .Napieramy dalej, a przeciwnik próbuje nas wytrącać grą na czas oraz długimi wykopami .Kolejne sytuacje nie przynoszą skutku ,do momentu kiedy to Kuba Jaszczuk wbiega przed polem karnym pomiędzy dwóch obrońców i zostaje sfaulowany. Do piłki podchodzi Kapi i technicznym strzałem nad murem w samo okienko doprowadza do remisu.
W końcówce Chlebnia się przebudziła i próbowała odrobić wynik ,ale to my mogliśmy zakończyć ten mecz zwycięsko, kiedy po składnej akcji sam na sam z bramkarzem wyszedł Sagan ,niestety przegrał ten pojedynek i mecz zakończył się remisem.
Brawo dla Championa za walkę, determinację, kiedy to wydawało się, że po stracie trzeciej bramki będzie już po meczu, chłopcy pokazali charakter i niezły futbol.
Skład:
-Aleks Sawicki
-Janek Kossak
-Patryk Zubek
-Janek Molenda 2007r.
-Franek Szymański
-Kacper Bojańczyk ( 2 bramki)
-Wojtek Sokół (asysta)
-Kuba Jaszczuk (bramka)
-Franek Saganowski 2006r. ( asysta)
-Kajtek Gryn
-Mateusz Cichocki
-Maks Domżalski
-Antek Ślazewicz

2005 B

STF Champion II Warszawa - Józefovia II
Mecz rozpoczął się tak naprawdę w 8 minucie, kiedy to zawodnik naszej drużyny grający na lewym ataku Antek Ślazewicz pięknie dośrodkował piłkę do Maksa Domżalskiego który zmarnował wyśmienita okazję na gola . Mecz jest wyrównany , na początku 17 minuty celnie uderza z dystansu Maks Domżalski i prowadzimy 1:0. Pod koniec pierwszej połowy drużyna gości przeprowadza ładną akcję i wyrównuje na 1:1. Dwie minuty przed końcowym gwizdkiem na pierwsza połowę tracimy niefortunnie bramkę, zawodnik z Józefowa celnie uderza i piłka zatrzepotała w siatce .
Druga połowa to przewaga optyczna naszej drużyny, od początku tej części spotkania ruszyliśmy do ofensywy. W 43 minucie Filip Kosakowski bardzo dobrze podaje prostopadle do wychodzącego na czystą pozycję Maksa Domżalskiego, który z kolei widząc wychodzącego z pola karnego bramkarza gości ,posyła po ziemi piłkę tuż przy słupku. Wyrównujemy 2:2. Solidnie dziś gra Jeremi Sobczyk bardzo skupiony na boisku. Również Maciej Pańtak grający dziś na środku obrony ma dużo pracy kryjąc uważnie szybkiego napastnika drużyna gości.
Kolejne akcje STF Champion kończą się uderzeniem na bramkę, po jednej z nich Filip Kosakowski pudłuje zagraniem głową. Trzeba powiedzieć , że piłkę pięknie dośrodkował Antek Ślazewicz, który kolejny raz ma dobry występ w barwach Championa, zabrakło tylko bramki na jego koncie. Po pięknych fragmentach gry naszej drużyny, goście przeprowadzili kontrę i atak niestety był skuteczny . W 67 minucie gry przegrywamy 2:3. ostatnie dziesięć minut gramy bardzo ofensywnie, atakując ciągle na bramkę przeciwnika, Kuba Sobczyk jak i Mateusz Cichocki próbowali kilkakrotnie strzału na bramki, a w akcje ofensywne zaangażowani byli boczni obrońcy Filip Niewadził i Jarek Dobraczyński jednak wysiłek naszych zawodników nie przyniósł nam wyrównującego gola . Igor Siekiera kilkakrotnie w końcówce wychodził bardzo wysoko z własnej linii bramkowej zapobiegając utracie bramki. Jednak w 76 minucie spotkania tracimy bramkę na 2:4 . I tak wynik już nie uległ zmianie.
Skład:
1.Igor Siekier, 2 Filip Niewadził, 3 Eryk Mirkowski, 4. Kacper Janiszewski, 5. Maciej Pańtak, 6. Mateusz Cichocki, 7. Antek Ślazewicz 8. Kuba Sobczyk, 9. Jeremi Sobczyk, 10. Filip Kosakowski, 11. Domżalski Maks, 17. Małysa Dawid, 18 Dobraczyński Jarek

2004 A

Po nieudanej inauguracji ligowej tydzień temu ,udaliśmy się na ulicę Łabiszyńską ,gdzie swoje mecze gra nasz kolejny przeciwnik Delta II Warszawa .Gospodarze również chcieli się zrehabilitować za porażkę w pierwszej kolejce z Varsovią ,więc zapowiadał się ciekawy pojedynek .Już pierwsze minuty spotkania pokazały ,że nasi chłopcy podeszli do tego meczu bardzo skoncentrowani i śmielej poczynali sobie na boisku ,kreując sytuacje po których padały bramki . Mimo ,że optycznie w tej części gry Delta posiadała więcej czasu piłkę ,to jej akcję zazwyczaj kończyły się na dobrze dysponowanym bloku defensywnym Championa ,kierującym przez Marcela Bykowskiego . Natomiast obrońcy gospodarzy grali bardzo wysoko ,co nam ułatwiło zadanie ,gdyż wszystkie piłki rzucone na wolne pole padały łupem naszych zawodników . Najpierw dobrą akcją z prawej strony popisał się Lee ,który dośrodkował w pole karne ,tam do piłki doskakuje Kacper Wieczorek i precyzyjnym ,technicznym strzałem pokonał bramkarza gospodarzy .Długo nie cieszyliśmy się ze zwycięstwa ,bo zawodnicy w czerwonych strojach wykorzystali to ,że sędzia tych zawodów wyrzucił z boiska na karę minutową Marcela Bykowskiego i było już 1:1 .Nareszcie chłopaki pokazali charakter ,którego brakowało w pierwszym spotkaniu ligowym i nie załamali się tylko parli do przodu po zwycięstwo .Znowu dał o sobie znać jeden z najlepszych zawodników na boisku Kacper Wieczorek ,który wypuścił Piotra Gurdziela w uliczkę ,a ten w sytuacji sam na sam z bramkarzem daje nam drugiego gola . Długo na trzecią bramkę nie musieliśmy czekać ,pięknym krosowym podaniem z linii obrony popisał się Marcel Bykowski do Kacpra Wieczorka ,a ten w sytuacji ,,oko w oko’’ z golkiperem podwyższył rezultat dla Championa .
Druga połowa to był prawdziwy popis Piotrka Gurdziela ,który zdobywa cztery gole ,ale też determinacja i wola walki całego zespołu ,który pomimo dużych osłabień kadrowych pokazał wreszcie boiskowy charakter . Każdy z zawodników dołożył cegiełkę do tego zwycięstwa ,a jak ciężki to był mecz mogliśmy się przekonać w końcówce spotkania ,gdzie kilku zawodników łapały skurcze .Zwycięstwo cieszy ale też trzeba przyznać ,że zespół gospodarzy próbował grać w piłkę i posiada w swoich szeregach kilku zawodników z dużym potencjałem ofensywnym ,co zresztą udowodnił strzelając nam cztery bramki .Ostatecznie wygrywamy 8:4 i już szykujemy się do następnej batalii z WRKS Olimpią Warszawa .
Delta II Warszawa –S.T.F. Champion 4:8 bramki : 5 Gurdziel , 2 Wieczorek ,samobójcza

Skład drużyny : Wiśniewski ,Jesionek ( 2006),Bykowski ,Kowalski ,Państak , Janiczek ( 2006) ,Domaradzki ,Wieczorek ,Kulcicki ,Lee ,Gurdziel ,Żukowski

2004 B

STF Champion Warszawa - LKS Perła Złotokłos 8:1 ( 3:1).

Zawody były rozgrywane na dobrze przygotowanym boisku i przy słonecznej pogodzie. Po pierwszym gwizdku sędziego do ataku ruszyła drużyna gości, W 2' gry wywalczyła rzut rożny po którym w zamieszaniu w polu karnym wykorzystali okazję na oddanie strzału, który został zamieniony na bramkę. Piłka otarła tylko rękawice naszego bramkarza Aleksandra Szczotkę. 0:1.
Gdy otrząsnęliśmy się po uderzeniu przeciwnika, nadal próbowaliśmy kontynuować dobrą grę. Wymiana podań pomiędzy Marcelem Domaradzkiego z Kacprem Bojańczykiem i przerzuceniu piłki do prawego pomocnika Juliana Kuciciego ,który wywalczyli rzut rożny. Po dośrodkowaniu z kornera piłkę uderza Kuba Jaszczuk, ale została ona zatrzymana ręką przez środkowego obrońcę w wyniku parady obronnej powiększając ręką obrys ciała. Mamy rzut karny w 25 minucie spotkania. Do piłki podchodzi Kacper Bojańczyk i pewnym uderzeniem zdobywa bramkę.
Rajd z piłką w 34 minucie Kuby Jaszczuka kończy się piękną bramką.
W 38' minucie gry pięknym podaniem popisał się Kacper Bojańczyk, który oderwał się od obrońców LKS Perły i po chwili mamy 3:1 dla STF Champion Warszawa.
Druga połowa rozpoczyna się bardzo dobrą grą naszej drużyny, która konstruuje akcje krok po kroku.Po jednej z nich w 46 minucie gry bramkę mógł zdobyć Jan Kossak, uderzył z dalekiej odległości z ok. 38 m, piłka trafiła w poprzeczkę, ale bardzo czujnie w polu karnym zachował się Tymoteusz Dobień, który posyła odbitą piłkę do bramki przeciwnika, zaskakując tym samym bramkarza. W 62 minucie Kuba Jaszczuk lewą stroną bardzo dobrze mija przeciwników i w sytuacji sam na sam z bramkarzem zdobywa gola
Kacper Wieczorek zdobywa kolejne dwie bramki 65 i 70 minucie meczu. Jedna z nich wpada do po pięknym uderzeniu z 15m w prawy róg bramki. W 74 minucie wynik ustala Franek Szymański, który posyła piłkę do bramki solidnym strzałem z 20 m
STF CHAMPION:
20Tymoteusz Dobień
3Kajetan Gryn
7Jakub Jaszczuk
17Jan Kossak
6Filip Kowalski
8Julian Kucicki
2Miłosz Nałęcz-staniszewski
1Aleksander Szczotka
10Franciszek Szymański
23Kacper Wieczorek
19Patryk Zubek
11Kacper Bojańczyk
18Marcel Domaradzki
9Szymon Falkiewicz


Komentarze

Komentarze