Archiwa kategorii: Bez kategorii

Nasz zawodnik z rocznika 2006 Franciszek Saganowski otrzymał powołanie do reprezentacji Mazowsza na Mistrzostwa Polski Kadr Wojewódzkich! 👏Turniej o puchar PZPN im. Kazimierza Górskiego dla najlepszych zawodników w kraju w kategorii U13 odbędzie się w dniach 23-30.06 w Białymstoku🏆 

„Sagan” życzymy powodzenia i trzymamy kciuki żebyś wrócił do klubu z medalem na szyi 💪


Komentarze

Komentarze

Na zakończenie sezonu ligowego, reprezentacja rocznika 2009 wybrała się po raz trzeci na turniej za zachodnią granicę. W niemieckim Verl, do rywalizacji stanęło 120 drużyn, a więc był to jeden z największych turniejów młodzieżowych w Europie.

Los przydzielił nas do grupy z Vitesse Arnhem, FSV Frankfurt, FC Kaunitz i JSG Melsungen. Z dwoma pierwszymi zespołami, próbowaliśmy stoczyć wyrównane pojedynki, jednak widać było różnicę w jakości poszczególnych zawodników. O ile byliśmy w stanie stworzyć sobie w tych meczach dobre okazje do zdobycia bramki, to ostatecznie różnica byłą w tym, że nasi przeciwnicy wykorzystywali każdy nasz błąd. Pozostałe dwa zespoły odprawiliśmy w kwitkiem i tylko brak skuteczności nie pozwolił na wyższe zwycięstwa. Z dwoma zwycięstwami i dwiema porażkami w mocnej grupie zajmujemy 3 miejsce, premiowane awansem do grupy Gold.

STF – FC Kaunitz 4-0

STF – Vitesse 0-2

STF – FSV Frankfurt 1-5

STF – JSG Melsungen 3-0

 

Jeszcze tego samego dnia, rozegraliśmy spotkanie z drugiej rundy. Naszym przeciwnikiem była węgierska ekipa, Nyíregyháza Spartacus. Od początku dobrze weszliśmy w mecz wychodząc na dwubramkowe prowadzenie. W ostatnim meczu dnia zabrakło nam do końca koncentracji, bo z pozoru spokojne spotkanie kończy się naszym zwycięstwem 3-2.

W niedzielny poranek udaliśmy się na kolejny dzień zmagań, z założeniem zwycięstwa Złotej Grupy. We wszystkich meczach grupowych jesteśmy stroną przeważającą, pomimo tego, że nie graliśmy swojej najlepszej piłki. Sporo błędów, złych decyzji i słaba skuteczność pod bramką rywala widoczna była przez cały dzień. Dwa zwycięstwa i porażka dały nam awans do ćwierćfinału.

STF – Nyíregyháza Spartacus 3-2

STF – Hannover-West 1-2

STF – Fortuna Biesdorf 1-0

 

 

W meczu premiowanym awansem do ćwierćfinału, spotkaliśmy się ponownie z węgierskim Spartacusem, ale o tym kto miał zagrać dalej, miały zadecydować karne. Nasi etatowi strzelcy, Stach, Iwo i Antek, nie pomylili się i z awansu cieszyć się mogli Championi.

STF – Nyíregyháza Spartacus 0-0 (3-2 k.)

 

Ćwierćfinał toczył się pod nasze dyktando. Przeciwnik nie wiele zdziałał w ofensywie, natomiast nasz zespół  bił głową w mur. Wiele niewykorzystanych sytuacji zaczęło wprowadzać trochę nerwowości w naszej grze. Jeden doskonały strzał zamknął to spotkanie. W bólach, ale zasłużenie meldujemy się w półfinale.

STF – SV Heepen 1-0

W półfinale czekała na nas słynna Arminia Bielefeld. Było to nasze najlepsze spotkanie niedzielnych zmagań. Nie pozwoliliśmy na wiele przeciwnikom, a w naszych poczynaniach było widać dużo odważnej gry. Pomimo upału, nasi zawodnicy utrzymywali wysokie tempo i zasłużenie meldujemy się w finale.

STF – Arminia Bielefeld 2-0

 

Polski finał grupy Gold. Naszym przeciwnikiem była Warta Poznań. Tu z kolei wszystko potoczyło się źle. Prosty błąd na początku spotkania sprawił, że nie grało nam się w tym meczu komfortowo. Dodatkowo, zawodnicy Warty pokazywali, że nie trafili do finału przypadkiem. Próbowaliśmy odwrócić losy spotkania, i jeszcze przed zmianą stron doprowadzamy do remisu. W drugiej połowie lepsi okazali się Poznaniacy i wygrali ostatecznie 3-1.

STF – Warta Poznań 1-3

 

Podsumowując. Mając w pamięci nasze poprzednie turnieje na niemieckiej ziemi, gdzie dwukrotnie zdołaliśmy awansować do najlepszej grupy, tak teraz pozostaje lekki niedosyt. Trafiliśmy do silnej grupy, gdzie uczciwie trzeba przyznać, że awans do Champions grupy był ponad nasze siły. Niedosyt pozostaje, ponieważ dzięki szczęśliwemu losowaniu do elity rozgrywek zakwalifikowały się zespoły słabsze od nas. Nam pozostaje wyciągnąć wnioski i szukać poprawy na treningach. Gra w Złotej grupie, ujmy nam nie przynosi, bo koniec końców, dla naszej małej akademii jest to nadal dobry wynik. Rywale jakich mieliśmy w Złotej grupie mogliby z powodzeniem walczyć o zwycięstwa w lidze mazowieckiej a poszczególni ich zawodnicy stanowiliby o sile naszych zespołów.

 

 

Skład STF: Aleks Martinez-Młynarczyk, Tymek Gogacz, Antek Rutkowski, Maciek Habrowicz, Paweł Kazała, Stach Białecki, Mario Martinez-Młynarczyk, Iwo Kupidura, Maciek Studziżba, Ignacy Witer


Komentarze

Komentarze

Ostatnia kolejka ligowa ,ostatni gwizdek sędziego i rozpoczynamy wakacje,  po ciężkim i wyczerpującym sezonie  .Wszyscy zawodnicy Championa rozegrali wiele meczów i odczuwają w nogach zmęczenie ,bo każdy z nich przebiegł dużo  kilometrów na boisku. Każdemu z nas przyda się mały reset   ,żeby w następnym sezonie dalej kontynuować pracę i dążyć do marzeń o zawodowej piłce.                                                  

 

 

 

 

 

                                           2010 A

 

 

S.T.F. Champion –Delta Warszawa 1:3 bramka : Szymański

 

  W czwartek na ulicę Baletową  zawitał nasz kolejny rywal  Delta Warszawa . Jako ,że już wygraliśmy ligę na dwie kolejki przed końcem rozgrywek ,chcieliśmy  podtrzymać dobra passę bez porażki .Niestety przeciwnik okazał się za silny dla  słabiej dysponowanego tego   dnia Championa ,który wolno ,zbyt indywidualnie chciał rozgrywać ten mecz . Goście wykorzystali  wszystkie błędy naszych podopiecznych ,a przede wszystkim posiadali  jednego zawodnika ,który robił różnicę na boisku .I o ile w pierwszym meczu potrafiliśmy zneutralizować najlepsze ogniwo Delty ,tym razem wychodziło nam to słabiej .Zasłużone zwycięstwo rywala ,gratulacje .

Skład drużyny : Szymański ,Rek ,Rymarczyk ,Dworak ,Bykowski , Serafin Głowacki                                               

 

 

 

 

Bór Regut – S.T.F. Champion  5:9 bramki : 2 x Glegoła-Zaniuk ( asysty  Szymański ,Głowacki)2x Rymarczyk ( asysta Rek ), Szymański ( asysta Bykowski),Dworak ,Wolniewicz ,Serafin ( asysta Wolniewicz)

Na zakończenie ligowych zmagań udaliśmy się do Celestynowa ,gdzie swoje mecze ligowe rozgrywa nasz kolejny przeciwnik Bór Regut . Tym razem wszyscy chłopcy mogli dorzucić swoją cegiełkę do zwycięstwa i świętować nasz mały sukces, jakim jest wygranie ligi w swojej grupie .Sam mecz ,mimo upału stał na dobrym poziomie ,a chłopcy na boisku pokazali kawał dobrej piłki .Wygrywamy zasłużenie  9:5 ,a po meczu lekkie świętowanie ,otwieramy szampany i udajemy się wraz z rodzicami na lody .Brawa dla całej ekipy ,która w  rozgrywkach tylko raz przegrała i raz zremisowała. Jednak nie to jest najważniejsze ,istotnym faktem jest to ,że nasi podopieczni podnoszą swoje umiejętności zarówno jako drużyna ,ale również jako indywidualności . Przed nami ogrom pracy i pewnie jeszcze dużo szczęśliwych chwil ,ale trzeba też przygotować naszych małych ,,płaczków ’’na porażki ,które są nieodzowną częścią sportowej rywalizacji .

Skład drużyny :

Oczkowski ,Szymański ,Wolniewicz ,Glegoła-Zaniuk , Serafin ,Bykowski ,Dworak ,Rek ,Rymarczyk

 

 

                                                                     2010B.

 

STF CHAMPION- KS WILANOW 8:3 (3:1).

Drużyna 2010B rozegrała ostatnie zawody z KS Wilanów, mecz  przeprowadzony  w upalne popołudnie na boisku przy Sytej 123.

Nasz zespół rozpoczął spotkanie  bardzo dobrze.  Bardzo aktywny od początku rywalizacji Alan Kotliński  w pierwszej kwarcie zdobywa dwie bramki po akcjach prawą stroną boiska. W drugiej kwarcie tracimy bramkę. Dwie minuty wcześniej faulowany w polu karnym zostaje Kacper Ksokowski, który doznaje kontuzji podczas udanej interwencji i zostaje zmieniony. Pod koniec tercji  po udanym dryblingu gola  zdobywa Antoni Piechowski. Trzecia kwarta to bardzo dobra gra naszej drużyny.  Żelazna obrona Hubert Bednarczyk, Tomasz Przeklasa i Bartłomiej Macias grają dziś praktycznie bezbłędnie.  Alan Kotliński zdobywa 3 bramki po wspaniałych asystach Tomka Przeklasy i Huberta Bednarczyka. Tracimy jedną , po bardzo dobrze zorganizowanej kontrze przeciwnika, która zaskoczyła nasz zespół. Kacper Ksokowski dziś bardzo dobrze  się spisuje w bramce Championa. Kilka razy, świetnie broni uderzenia rywala. Ostatnia kwarta to wspaniałe akcje  Antka Piechowskiego i Mateusza Nalewajka.  . Jeszcze bramkę na swoje konto dorzucił Alan Kotliński, który dziś zdobył w sumie 6 bramek. Zawody kończą się wynikiem 8:3 dla naszej drużyny.

Skład STF Champion:

KACPER KSOKOWSKI, ANTONI PIECHOWSKI, MATEUSZ NALEWAJEK, ALAN KOTLIŃSKI, MICHAŁ PIECHOWSKI, MAX MANUNTA, BARTEK MACIAS.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

                                                              2009A

 STF – Delta Warszawa 2-5

 

 W ostatniej kolejce sezonu podejmowaliśmy na własnym boisku Deltę Warszawa. Liczyliśmy na dobre spotkanie z naszej strony.

Początek meczu był dobry w naszym wykonaniu. Stworzyliśmy dwie doskonałe sytuacje ale nie potrafiliśmy zamienić ich na bramki. To, co nie udało się nam, udało się Delcie i w pierwszej swojej akcji otworzyli wynik spotkania. Na odpowiedź nie czekaliśmy długo i po chwili po dobrej akcji jest 1-1. Mieliśmy nadzieje, że ta bramka podziała na nas mobilizująco i pójdziemy za ciosem. Niestety z czasem zaczynaliśmy tracić kontrolę nad meczem. Przegrywaliśmy pojedynki 1×1 dzięki czemu Delta tworzyła sobie przewagę ma naszej połowie. Do końca meczu nie potrafiliśmy odpowiedzieć przede wszystkim charakterem. Jeśli myślimy o zwycięstwie w lidze ,nie możemy przegrywać aż tak łatwo pojedynków indywidualnych. Trzeba uznać, ze Delta wygrała zasłużenie i tylko dzięki dobrej postawie Tymka w bramce nie przegraliśmy wyżej.  Szkoda przede wszystkim, że w meczu w którym moglibyśmy wygrać ligę nie stawiamy przeciwnikowi twardych warunków.

 Bramki: Iwo Kupidura, Maciek Studziżba

 Skład: Tymek Gogacz, Maciek Habrowicz, Antek Rutkowski, Stach Białecki, Mario Martinez-Młynarczyk, Maciek Studziżba, Iwo Kupidura, Filip Danielewicz, Jasiek Hadyś, Karol Jesiona, Ignacy Witer

 

 

 

                                          2009B

STF – UKS  Irzyk 3-9

 

 Na zakończenie sezonu rozegraliśmy wyjazdowe spotkanie z UKS  Irzyk. Przez cale spotkanie popełniliśmy błędy w ustawieniu. Choć początek meczu był dość wyrównany, to złe decyzje naszych zawodników i błędy indywidualne zdecydowały o zasłużonym zwycięstwie Irzyka. Mecz mógłby wyglądać inaczej, gdybyśmy podejmowali więcej decyzji o strzałach. Niestety ale widać było, że bez pomocy zawodników pierwszej drużyny ta drużyna ma problem ze zdobywaniem punktów.

 

 Bramki: Kuba Wilcock, Bruno Brzyski, Michał Giżyński

 Skład: Olgierd Dłubacz, Borys Majorczyk, Kacper Adamus, Miłosz Mierzwiński, Bruno Brzyski, Michał Gizyński, Kuba Kołakowski, Filip Miastowski, Kuba Wilcock, Bruno Terkiewicz,

 

 

 

 

 

 

 

 

                                                                   2008 A

 

W ostatniej kolejce ligowej na boisku przy ulicy Jeziornej 2 mierzyliśmy się z zespołem Delty Warszawa.

Pierwszy mecz przegrany zaledwie jedną bramką sprawił, że w spotkaniu rewanżowym chcieliśmy zaprezentować się o wiele lepiej i udowodnić, że jesteśmy w stanie zwyciężać z zespołem, który zapewnił sobie utrzymanie w pierwszej lidze.

Dobrze zmotywowani ruszyliśmy do ataku raz po raz nękając bramkarza gospodarzy i po jednej z akcji piłka trafia pod nogi Olafa Chabiora, który dokańcza dzieła i prowadzimy 1:0, również Olaf podwyższa na 2:0. Gramy mądrą piłkę wymieniając dużo podań na swojej połowie i wyprowadzając ataki pozycyjne staramy się zagrozić Delcie. Delcie, która nie zamierzała się jedynie bronić, szybkimi kontrami nękając naszą linię obrony. Mecz był zacięty i pełen zwrotów akcji. Na szczęście tym razem dla nas z Happy Endem. Wygrywamy 5:3( 2 bramki Teo Żakowicza, 1 Mateusza Szczotki), ani przez chwilę nie tracąc kontroli nad przebiegiem spotkania i tym samym udowadniając, że spadek do II ligi to jedynie gorszy sezon, który po wieloletnim pobycie na szczycie musiał się kiedyś przydarzyć.

Miejmy nadzieję, że szybko odbudujemy swoją pewność siebie i wrócimy na najwyższy poziom rozgrywek ligowych, na który chłopcy swoimi umiejętnościami po prostu zasługują!

Podziękowania za cały sezon dla chłopców, za trud włożony w ciężkim okresie i na koniec udowodnienie, że nadal jesteśmy w stanie wygrywać nawet z rywalami z najwyższej półki!

Skład zespołu:

Krzyś Kosiński, Wiktor Czapiński, Łukasz Kowalski (1 asysta), Luca Carrillo (1 asysta), Antek Stanios, Kuba Pawełkowicz, Kacper Jaskuła, Teo Żakowicz (2 bramki), Olaf Chabior (2 bramki), Igor Tonkowicz, Mateusz Szczotka (1 bramka)

 

 

 

 

 

 

 

 

                                                                         2008B

STF II Champion – KS II Ursus 9:6

W słoneczny, sobotni poranek przystępujemy  do ostatniego w rundzie wiosennej meczu z KS II Ursus. Niestety fatalnie wchodzimy w mecz przegrywając 3:0 po dziecięciu pierwszych minutach spotkania. Błędy w obronie i brak asekuracji są powodem straconych bramek. Bardzo kluczową sprawa jest fakt, że nie załamujemy się po słabym początku i bardzo szybko nawiązujemy kontakt z rywalem. Na drugą kwartę wychodzimy uskrzydleni zdobytymi bramkami pod koniec kwarty (autorstwa bardzo skutecznego w dzisiejszym spotkaniu Dawida Matuszewskiego ) i szybko doprowadzamy do wyrównania.  Gdy już wszystko zaczyna się układać po naszej myśli, wracamy do kiepskiej gry z samego początku meczu i tracimy w bardzo prosty sposób dwie bramki. Trzecia i czwarta kwarta  zdecydowanie pod nasze dyktando, stwarzamy bardzo dużo ilość sytuacji podbramkowych (zwłaszcza w czwartej kwarcie) i wygrywamy przewagą trzech bramek.

Zwycięstwo cieszy, utrzymujemy się w lidze ,która była bardzo wyrównania. W naszej grze jest jeszcze dużo do poprawy ale kierunek przez Nas obrany jest w zdecydowanie dobrą stronę.

Podsumowując całą rundę możemy być z Naszej postawy zadowoleni ,choć bardzo dobra grę przeplataliśmy przeciętnymi i słabymi występami. Każdy mecz Nas czegoś nauczył i pozyskane doświadczenie  bardzo pomoże Nam w kolejnym sezonie.

Bramki: Dawid Matuszewski -5x; Tymon Bartczak -1x; Konstanty Zakrzewski -1x; Mateusz Szczotka -1x; Maksymilian Moszczyński -1x

Asysty: Tymon Bartczak -2x; Maksymilian Moszczyński -2x; Julian Dziełak-1x; Mateusz Szczotka -1x, Grzegorz Kuczbajski -1x

Skład: Tymon Bartczak, Julian Dziełak, Grzegorz Kuczbajski, Maksymilian Moszczyński, Konstanty Zakrzewski; Mateusz Prokopiuk; Borys Szychowski; Wiktor Humeniuk; Mateusz Szczotka; Dawid Matuszewski

 

                                                         2007 A

 

To był ostatni tydzień zmagań ligowych. W Środowy wieczór rocznik 2007 wybrał się Pruszkowa .Pierwsza połowa stała na słabym poziomie, obydwie drużyny próbowały grać, niestety nic z tego nie wynikało kilka strzałów i jedna bramka dla Znicza, tak można podsumować w skrócie pierwszą połowę. W drugiej połowie Champion pokazał jak się gra w piłkę. Sygnał do ataku dał Mikołaj Szkiela i Miłosz Grzeszczak. Ten pierwszy przedryblował z lewej strony boiska kilku rywali, rzucił piłkę w pole karne, a Miłosz przekładając sobie obrońcę uderzył nie do obrony. Chwilę potem Mikołaj z prawej strony mija dwóch zawodników, znowu dokładnie centruje w pole karne ,a Antek Kossak głową wyprowadza nas na prowadzenie. Gramy bardzo dobrze, mimo to robimy dwa błędy w obronie i przegrywamy 3:2. Ostatnia minuta meczu sędzia dyktuje rzut wolny z pola karnego, Janek Molęda lekko dotyka piłkę ,nabiega Mikołaj i ustala wynik spotkania na 3:3.

 

 

 

S.T.F –Polonia Warszawa 5:1

 

W sobotę podejmowaliśmy na arenie Champion lidera Polonie Warszawa. Pierwsza połowa bardzo dobry mecz w wykonaniu obu zespołów, dużo akcji ofensywnych wynik 1:1. Druga połowa to już dominacja naszego zespołu, wspaniała akcje, szybka gra ,determinacja . Wynik pięć do jednego w pełni oddaje to co działo się w drugiej części spotkania

bramki zdobywali Guzowski *2 ,Szkiela*2 Wielgolaski asysty-Molenda*2 ,Szkiela, Chełmicki .

Podsumowując sezon ligowy chłopcy zagrali na bardzo dobrym poziomie, może sytuacja w tabeli oraz część wyników nie oddaje tego co się działo na boisku. Za każdym razem próbowaliśmy grać to, co przez cały czas uczymy się na zajęciach i wychodziło nam to dobrze Oczywiście zdarzały się błędy, dlatego wyniki nie były takie jakbyśmy oczekiwali ale chłopcy wykonali bardzo dobrze swoją pracę ,więc czas na wakacje.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

                                                   2006A

 

 

W ostatnim tygodniu rozegraliśmy dwie ostatnie kolejki ligowe sezonu

2018/2019. We wtorek wyjechaliśmy na spotkanie do Piaseczna z miejscowym

MKS, a w sobotę u siebie podejmowaliśmy zespół Korony Góra Kalwaria.

 

11.06 godz.20:00 stadion przy ulicy 1 maja 16 to miejsce, gdzie odbyło się

rewanżowe spotkanie z drużyną MKS. Założenie na to spotkanie było proste:

jak najszybciej przejąć kontrolę nad meczem i zacząć szybko strzelać bramki,

bo to jest niezbędne, żeby móc jeszcze myśleć o zajęciu pierwszego miejsca

w lidze. W rzeczywistości pierwsze założenie zostało zrealizowane od

pierwszej minuty. Piłka była w naszym posiadaniu przez ok.80/90% czasu gry.

Dodatkowo z tego posiadania wynikały groźne sytuacje strzeleckie ,jednak w

pierwszej połowie nie zdobyliśmy gola mimo, że korzystnych okazji było

minimum trzy. Na drugą połowę wyszliśmy z nastawieniem wyższego tempa gry,

żeby zmusić przeciwnika do większej ilości błędów. Nasi zawodnicy

realizowali to założenie: operowali szybciej piłką, często zmieniając

strony. Szukali także pojedynków 1×1 na bokach boiska, które w większości

zostały wygrane. Brakowało w tym meczu jednego: skuteczności. Przy tak

dużej liczbie zawodników defensywnych(cała drużyna ustawiona na 30 metrze

przed własną bramką)  potrzeba było precyzji w działaniach ofensywnych.

Niestety nam jej brakowało. MKS odgryzał się nielicznymi kontratakami,

zazwyczaj po dłuższym podaniu z głębi boiska. Bramki jednak nie straciliśmy

w ten sposób, bo akurat przy golu otwierającym wynik przeciwnicy

wykorzystali sporo miejsca do rozegrania w środku boiska. Precyzyjne

uderzenie i niestety przegrywaliśmy 1:0. Ostatnie 20 minut to już totalna

ofensywa w wykonaniu naszego zespołu. Bardzo często zostawialiśmy jednego

obrońcę. Taki sposób grania szybko dał nam wyrównanie. Wirgiliusz

Szabliński wygrał pojedynek na boku i dograł do Maksa Jesionka, który

wpakował piłkę do bramki. Za wszelką cenę próbowaliśmy wyjść na

prowadzenie. Stwarzaliśmy kolejne dobre sytuacje; czy to po dośrodkowaniach

z bocznych sektorów ,czy to po akcjach indywidualnych. Niestety po raz

kolejny mieliśmy trudności ze znalezieniem drogi do bramki. Ostatnia minuta

meczu i ogromne zamieszanie w naszym polu karnym, które rozpoczęło się od

kopnięcia zawodnika MKS-u  z 20 kilku metrów. Niepewne zachowanie w

defensywnie, brak asekuracji, najpierw przy dobitce strzału, a potem przy

walce o pozycje w naszym polu brakowym. Zawodnicy gospodarzy wpychają piłkę

do bramki i sędzia chwile później kończy mecz. Przegrywamy 2:1.

 

Po takim meczu śmiało można zacytować klasyka: „nasi grali. tamci

strzelali” . Rzeczywiście kultura gry naszego zespołu stała na wysokim

poziomie. Zaprezentowaliśmy się z dobrej strony pod względem piłkarskim za

co naszym piłkarzom należą się brawa! Musimy jednak zdecydowanie poprawić

 grę pod bramką przeciwnika, bo to nie pierwszy taki mecz, w którym nie

wykorzystujemy swoich okazji.

Skład:

  1. Krzysiek Rychlica
  2. Mikołaj Szkiela
  3. Kuba Janiczek
  4. Maks Jesionek (gol)
  5. Franek Saganowski
  6. Kuba Studziżba
  7. Wirgiliusz Szabliński (asysta)
  8. Janek Molenda
  9. Wiktor Figurski
  10. Maks Zubek
  11. Olaf Kondrat
  12. Adrian Wielgolaski
  13. Olek Grabowski

 

 

Ostatnia kolejka ligowa to rewanż z Koroną Góra Kalwaria. Prawdziwy żar z

nieba lał się na boisko tego dnia. Nie przeszkodziło to jednak zawodnikom

obu drużyn stworzyć fajnego widowiska. Championi szybko strzelili dwie

bramki po dobrych akcjach Kuby Studziżby i Wirgiliusza Szablińskiego, widać

było poprawę w skuteczności w porównaniu z poprzednim meczem. Przez

pierwsze 30 minut mieliśmy wszystko pod kontrolą. Stwarzaliśmy kolejne

ładne akcje zespołowe. Gdy wydawało się, że w tym meczu za wiele już się

nie wydarzy do głosu dochodzą goście. Najpierw wykorzystują błąd w

defensywie naszego zespołu , następnie gol wyrównujący po strzale z 50

metrów. Trzeba powiedzieć, że nie zachowaliśmy się  może odpowiednio, ale

strzał napastnika Korony z cyklu „stadiony świata”. Ostatnie 5 minut sezonu

i sprawy w swoje ręce bierze Wiktor Figurski, który po swojej akcji

indywidualnej, trwającej ok 30 metrów wykłada do pustej bramki

Wirgiliuszowi Szablińskiemu. Ostatni gwizdek i mamy 3:2.

 

Warto podkreślić, że w tym meczy zadebiutowali w grupie 2006 zawodnicy z

rocznika 2008: Luca Carrillo i Teo Żakowicz, którzy mieli swój spory wkład

w zdobycie trzech punktów w tym meczu. Brawo!

 

Skład:

  1. Krzysiek Rychlica
  2. Luca Carrillo
  3. Kuba Piesiewicz
  4. Maks Jesionek
  5. Patryk Borkowski
  6. Kuba Studziżba (gol)
  7. Wirgiliusz Szabliński (gol)
  8. Wiktor Figurski
  9. Olek Grabowski
  10. Teo Żakowicz
  11. Andrzej Olszewski

Z poważaniem,

Filip Chmiel

 

 

 

 

 

 

                                                 2006B

STF – AP Wilki 2-1

 

Nasz zespół od początku meczu pokazał, że chce dominować. Dużo operowaliśmy piłką na połowie przeciwnika ale wynik otworzyli gospodarze. Nasi chłopcy nie zmienili nastawienia i nadal próbowali grać wysoko. Brakowało, nam spokoju i zimnej krwi w wielu sytuacjach ale jeszcze przed przerwą Mateusz Lipka daje nam wyrównanie. Po zmianie stron obraz gry się nie zmienił. Nasza totalna dominacja i nieskuteczność. Cale szczęście udaje nam się wcisnąć bramkę i dowieźć korzystny wynik spotkania do końca meczu.

 Bramki: Mateusz Lipka, Antek Kossak

 Skład: Kuba Chełmicki, Antek Kossak, Julek Hadyś, Miłosz Grzeszczak, Piotr Soldecki, Mateusz Lipka, Jeremi Sobczyk, Kuba Sobczyk, Mateusz  Guzowski, Kamil Kędzior, Dawid Małysa

 

 

 

 

 

 

 

 

                      2005 A

 

W ostatnim meczu sezonu spotkaliśmy się z MOSiR-em Mińsk Mazowiecki  i chcieliśmy zmazać plamę z ostatnich słabszych ,jeżeli chodzi o wyniki meczów . Przebieg spotkania krótko można scharakteryzować tak ,jak w każdym naszym opisie. My prowadzimy grę ,dłużej się utrzymujemy przy piłce ,rywal strzela po indywidualnych naszych błędach . Ciężko znaleźć przyczynę takiego stanu rzeczy ,choć pewnie każdy maiłby coś do powiedzenia  ,a prawda jest taka ,że dobrze ,że sezon się kończy ,bo widać zmęczenie w nogach i głowach    . To ,że Ci chłopcy potrafią grać dobrze w piłkę to wiemy ,teraz muszą trochę odpocząć i dalej zabieramy się do roboty . Przegrywamy 4:1 i udajemy się na wakacje

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

                                                             2004 A

 

Kosa Konstancin –S.T.F. Champion 1:2  bramki : 2x Bykowski ( asyst Cichocki )

We wtorek w Konstancinie gościliśmy na stadionie miejscowej Kosy ,gdzie rywalizowaliśmy w ramach rozgrywek Mazowieckiego Związku Piłki Nożnej .Upalny dzień nie ułatwiał zawodnikom obu drużyn w poruszaniu się po murawie .Jednak to nasi podopieczni lepiej znieśli trudy gorącego dnia ,co pokazały ostatnie minuty meczu ,gdzie stworzyliśmy sobie kilka wyśmienitych okazji do podwyższenia prowadzenia ,ale po kolei ……

Dobrze zaczynamy zawody bo już w początkowej fazie strzelamy bramkę za sprawą Marcela Bykowskiego ,który  został  podcinany w polu karnym i sam wymierzył sprawiedliwość z jedenastego metra .Długo nie cieszyliśmy się z prowadzenia ,bo w stosunkowo łatwej wydawałoby się sytuacji ,brak komunikacji między bramkarzem ,a defensorami Championa i Kosa wyrównuje stan meczu .

Druga część spotkania to większa inicjatywa S.T.F-u  i poprawne rozgrywanie piłki ,z czego stwarzamy sytuacje bramkowe .Jedna z nich zostaje zamieniona na gola ,za sprawą dobrego podania Mateusza Cichockiego do Marcela Bykowskiego ,który wygrywa pojedynek z obrońcą i bramkarzem Kosy. Mamy 2:1 i jeszcze w końcówce bardzo dobre sytuacje sam na sam z bramkarzem ,ale ani Marcel ,ani Natan Lalik nie zamieniają  ich na gole . Wygrywamy zasłużenie będąc ,zwłaszcza w drugiej połowie zespołem lepszym .Brawa dla obu ekip, bo przy temperaturze 34 stopni ,poruszanie  się po boisku wymagało dużego wysiłku .

Skład meczowy :

Wiśniewski ,Kusyk ,Bykowski ,Pawlak ,Szacherski ,Wieczorek ,Kowalski , Cichocki ,Bojańczyk , Sokół ,Gryn , Gurdziel ,Lee ,Lalik,

 

 

S.T.F. Champion – Znicz II Pruszków  4:0 bramki 3x Bykowski ( asysta 2x Bojańczyk , Falkiewicz ) ,Lalik ( asysta Bykowski)

 

Trzy dni po wyczerpującym spotkaniu z Kosą ,spotkaliśmy się w rewanżowym  meczu ze Zniczem II Pruszków .Pamiętając okoliczności pierwszego spotkania ,gdzie jeden z naszych zawodników dał się sprowokować bramkarzowi i dostał czerwoną kartkę ,gdzie atmosfera na boisku była bardzo gorąca ,a sędzia zawodów  nie potrafił do końca zapanować nad boiskowymi sytuacjami  ,byliśmy bardzo skoncentrowani ,żeby uniknąć błędów z  tego meczu.

Już bardzo wulgarny okrzyk przed meczowy zawodników gości świadczył o tym ,że mimo upału może być bardzo ,,gorąco’’ na murawie .Jeżeli chodzi o pojedynek , to na początku były to bardzo wyrównane zawody, ale z minuty na minutę, nasi podopieczni coraz lepiej radzili sobie na boisku ,czego efektem była bramka Marcela Bykowskiego .Po bramce gramy jeszcze lepiej ,ładnie rozprowadzamy piłkę ,długo się przy niej utrzymując i strzelając drugiego gola . Bardzo ładną ,trójkową akcję zaczął Filip Kowalski ,który zagrywa do Marcela Bykowskiego ,a ten podaniem z pierwszej piłki ,zewnętrzną częścią stopu uruchamia Natana Lalika . Nasz napastnik ze stoickim spokojem ,precyzyjnym uderzeniem daje nam drugiego gola. Na przerwę schodzimy z wynikiem  2:0.

Po przerwie nasza przewaga wzrasta jeszcze bardziej ,a zawodnicy gości ograniczają się tylko do długich piłek i szukają swoich okazji w stałych fragmentach gry .Rzut rożny dla naszej ekipy ,dobre dośrodkowanie Kacpra Bojańczyka  ,piękna główka Marcela Bykowskiego  i piłka zatrzepotała w siatce .To co mogło się podobać ,że idziemy za ciosem i chcemy dalej atakować i strzelać bramki .Dużo ożywienia w drugiej połowie wniósł wprowadzony Kacper Bojańczyk ,który popisuje się dobrym podaniem do Marcela ,a ten ustrzela hattricka w tych zawodach .Zdenerwowany rywal widząc ,że na boisku nie bardzo mu idzie próbuje w niezbyt sportowy sposób  wyprowadzić zawodników Championa z równowagi ,ale my tą ,,lekcję’’ już przerabialiśmy w Pruszkowie .O ile tam daliśmy się na to złapać ,to tutaj już nie .Czasami wpada się we własne sidła  i po jednym ze starć ,faulowany bramkarz gości ( tu nikt nie miał wątpliwości ) obrzuca wulgaryzmami naszego zawodnika ,na co sędzia reaguje ,dając mu czerwoną kartkę . W tym momencie trener Znicza każe opuścić boisko swojej drużynie i nie chce dokończyć zawodów ( pytanie dlaczego) Chwilę czekamy mając nadzieję ,że jeszcze pogramy   ,ale nie dają  rywale  się namówić na zmianę tej decyzji  i kończymy mecz w 58  minucie. Bardzo dobre zakończenie sezonu przez chłopców Championa ,którzy w drugiej rundzie zdobyli aż 17 punktów ,nie przegrywając ,żadnego spotkania i tylko dwa remisując . Z jednej strony radość z utrzymania się w lidze ( po pierwszej rundzie mało kto w to wierzył) z drugiej niedosyt ,bo w sobotę oprócz zwycięstwa ze Zniczem ,powinniśmy świętować awans do wyższej ligi .Niestety marzenia trzeba odłożyć  na kiedy indziej………

 

Skład drużyny :Wiśniewski ,Kusyk ,Pawlak, Wieczorek , Szacherski , Janiczek (2006) ,Saganowski( 2006 ) Kowalski , Falkiewicz ,Bykowski ,Lalik ,Bojańczyk

 

 

                                                                        2004B.

 

Orlęta Mroków- STF CHAMPION 8:3 ( 7:0).

 

 

Mecz rozpoczynamy o 9:00 na boisku rywala. Zmotywowani rozgrywamy ostatni mecz w sezonie. Rozpoczynamy od dobrej gry prawą strona boiska ,Julian Kucicki dośrodkowuje piłkę w pole karne i do sytuacji strzeleckiej  dochodzi Antek Ślazewicz i zdobywa bramkę.  Po chwili sędzia spotkania odgwizduje pozycje spaloną  i nie uznaje bramki. Niespełna minutę później  Moreń Jan podaje przepięknie do Tymo Dobienia ,a ten  znajduje się w sytuacji 1×1 z bramkarzem.  Niestety i tym razem zostaje odgwizdany spalony. 

Blisko zdobycia bramki jest Krzystek, niestety zabrakło lepszego wykończenia. Co się dzieje po 15 minutach gry jest trudne do opisania. Tracimy 7 bramek w ciągu 25 minut. Cztery  bramki po wyprowadzeniu piłki z własnej połowy ,podajemy do napastników drużyny przeciwnej. Kolejne gole  po błędach bocznych obrońców i jedną bramkę po stracie w środku pola. Druga połowę wygrywamy 3:1. Dwie bramki zdobywa Tymo Dobień, jedną po pięknym podaniu od Antka Ślazewicza, drugą po rzucie karnym na Julianie Kucickim.   . Chwile później  gola powinien strzelić    Krzystek jednak minimalnie spudłował.  Po kilku minutach zdobył bramkę uderzeniem po ziemi w lewy dolny róg bramki. Gospodarze w drugiej połowie kilka razy nam zagrozili , ale dobrze w bramce tym razem spisał się Aleksander Szczotka, ratując nas przed stratą kolejnych bramek.

Brak koncentracji defensorów  oraz brak  pewności siebie w kluczowych momentach zawodów  spowodował, że dziś przegrywamy.

Skład STF Champion: 

SZCZOTKA, ŻUKOWSKI, PAŃTAK, JANISZEWSKI, NIEWADZIŁ, KUCICKI, MOREŃ, DOMARADZKI, ŚLAZEWICZ, DOBIEŃ, KRZYSTEK, CIENKOWSKI, DOBRACZYŃSKI.

 


Komentarze

Komentarze

W sobotę 8 czerwca braliśmy udział w mocno obsadzonym turnieju organizowanym przez Akademię Piłkarską Reissa. W Poznaniu stawiliśmy się dzień wcześniej aby rozegrać sparingi ,a co za tym idzie jak najwięcej wynieść sportowo. Wyniki test meczów oraz gra były obiecujące, bowiem w bezpośrednich starciach z jutrzejszymi rywalami grupowymi na turnieju wygrywamy ( z Varsovią i AP Reissa)
 
Pierwsze spotkanie rozgrywamy z gospodarzami turnieju. Niestety nie wchodzimy dobrze w mecz będąc myślami gdzie indziej. Tracimy szybko bramkę, chwilę później Dominik Majewski ratuje nas przed utratą drugiej, broniąc karnego. Potem próbujemy odrabiać straty ale zabrakło czasu i przegrywamy 0:1..
 
Drugi mecz to starcie z Pogonią Szczecin. Wiedzieliśmy iż jeśli chcemy liczyć się w rywalizacji o wejście do Ligi mistrzów to musimy ten mecz wygrać. Trzeba uczciwie przyznać iż gra w tym meczu była bardzo dobra. Wygrywamy 3:0 będąc zespołem zdecydowanie lepszym.
 
Po przekonującym zwycięstwie gramy z FC Wrocław Academy. Znowu słabo zaczynamy tracąc bramkę w pierwszych sekundach. Jednakże tym razem kapitalnie reagujemy na taki przebieg sytuacji. Ruszamy odważnie do przodu błyskawicznie odrabiając straty z nawiązką – wygrywamy 4:1
 
Ostatni mecz to rywalizacja z Varsovią Warszawa. Po dwóch ostatnich meczach grupowych podchodziliśmy do tego starcia z dużym nadziejami. Niestety znowu brakuje nam koncentracji, tracimy łatwo bramkę. Próby wyrównania nie przynoszą efektów a Varsovia w końcówce wykorzystuje kontratak i zamyka losy tego spotkania. Wynik 0:2
 
Zajmujemy 3 miejsce i spoglądamy na losy w drugiej grupie ( do Ligi mistrzów wchodziły dwa najlepsze zespoły z danej grupy oraz trzeci z najlepszym bilansem spośród dwóch grup). Jak się okazało od awansu do najlepszej piątki turnieju dzieliły nas sekundy… W meczu sąsiedniej grupy utrzymywał się remis ,który dawał nam awans ,jednak w ostatniej akcji meczu jeden z zespołów zdobywa bramkę ,która daje im zwycięstwo i grę w Lidze Mistrzów, a nam pozostaje gra w lidze europy ( miejsca 6 – 10 )
 
To co działo się w rozgrywkach ligi europy naprawdę ciężko wytłumaczyć… Nasi zawodnicy kompletnie głowami wyłączyli się z gry ,sprawiając wrażenie chłopców dla których były to pierwsze mecze w przygodzie z piłką. Ciężko zrozumieć fakt w grupie wysoko ogrywamy Pogoń 3:0 będąc zespołem lepszym, po czym godzinę później gramy również ze Szczecinianami przegrywając 1:4. Kolejne mecze to porażka z AP Reissa Polska 1:2 ( mimo prowadzenia na 4 minuty przed końcem) oraz remisy z Olympic Wrocław i FC Wrocław Academy ( która przecież wysoko ogrywamy we wcześniejszej fazie) .
 
Koniec końców na pewno pozostał spory niedosyt. Gołym okiem było widać ,że piłkarsko mogliśmy liczyć na walkę o czołowe lokaty. Zabrakło koncentracji no i trochę szczęścia aby zameldować się w top 5 i walczyć o wyższe cele. Jednakże powinniśmy udowodnić swoje możliwości w Lidze Europy ,a tego kompletnie nie robimy, co jest dużym minusem! Nie możemy już w przyszłości pozwolić sobie na to aby koncentracja ,a raczej jej brak brała górę nad umiejętnościami piłkarskimi.
 
Organizatorom dziękujemy za zaproszenie, świetną organizację oraz pomoc w zakwaterowaniu!
Oddzielne podziękowania dla rodziców za pomoc logistyczną oraz przede wszystkim za wsparcie i kulturalny doping w czasie turnieju. Dziękujemy!
 
1.Majewski 2. Kaczkowski 3. Olkowski 4. Fejcher 5. Wiśniewski 6. Michalak 7. Szymański 8. Ogorzałek 9. Stefaniak
 
Wysłane z iPhone’a

Komentarze

Komentarze

Rozjechało się towarzystwo Championa po turniejach w ten weekend .Roczniki 2010 i 2005 wybrały się do Niemiec ,a najmłodsze nasze pociechy z rocznika 2011 wzięły pierwszy raz udział w dwudniowym turnieju w Poznaniu .Reszta zespołów albo pauzowała ,albo nadrabiała ligowe zaległości .Jak poszło …..?        

2010 B

W niedzielny ,upalny poranek rozegraliśmy spotkanie wyjazdowe z Victorią Zerzeń. Spotkanie rozpoczęło się stratą bramki w pierwszej minucie  spotkania, nasi obrońcy nie uważnie zagrali w środku pola ,strata piłki i rajd rywali w stronę naszego golkipera  skutkowało zdobyciem bramki przez przeciwnika, przegrywamy 1:0. Szybko rozpoczynamy grę, Alan Kotliński zagrywa piłkę w pole karne, piłka znalazła Mateusza Nalewajka i jeszcze w 1 minucie gry wyrównujemy  1:1.  Pod koniec I kwarty Alan Kotliński zdobywa gola  po udanym dryblingu prawa stroną boiska.

W drugiej kwarcie tracimy dwie bramki i zdobywamy dwie. Worek z golami otwiera  Antoni Piechowski ,który  wygrał pojedynek 2×1 z obroną Victori, druga zdobywa Tomasz Przeklasa pewnym i wymierzonym uderzeniem. Dziś kontuzji pięty odniósł Mateusz Nalewajek. Strzelec pierwszej bramki dla naszej drużyny. W trzeciej kwarcie z bardzo dobrej strony pokazał się Kacper Ksokowski, który nie wpuścił żadnej bramki.  Rezultat  na 3:5 podwyższa  Alan Kotliński, który rozgrywa  bardzo dobre zawody. Hubert Bednarczyk dziś bardzo pewnie i stabilnie gra w obronie, skupiony na swoich zadaniach , z których wywiązuje się bez zastrzeżeń. . Ostatnia kwarta to kolejna bramka Tomka Przeklasy i wynik ustala Alan Kotliński na 5:7. W tej kwarcie również tracimy dwie bramki. Bliski zdobycia gola  w meczu był Maksymilian Manunta oraz Bartłomiej Macias, który bardzo dobrze wyprowadzał piłkę z obrony do naszych napastników. Cieszy wygrana z liderem rozgrywek, z którym bardzo dobrze nam się dzisiaj grało.

Skład STF Champion: 1. Kacper Ksokowski, 2. Hubert Bednarczyk, 4. Maks Manunta,  5.Bartłomiej Macias, 6. Alan Kotliński, 7. Mateusz Nalewajek, 8. Tomasz Przeklasa, 9. Antoni Piechowski.

 

2009A

 

STF Champion – Wicher Kobyłka 8-3

STF Champion – KS Zwar Warszawa 7-3

STF Champion – KS Drukarz 5-2

Bardzo ciężki tydzień za zawodnikami rocznika 2009. Po zdobyciu srebra w turnieju Wicher Cup, rozegraliśmy na przestrzeni tygodnia aż trzy ligowe mecze. Wszystkie potyczki, zakończyły się naszymi zwycięstwami.

We wtorkowy wieczór, podejmowaliśmy na własnym boisku Wicher Kobyłkę. Napędzeni turniejowym sukcesem, doskonale weszliśmy w mecz szybko wychodząc na prowadzenie. W naszej grze było dużo spokoju, pewności siebie. Budowaliśmy ładne dla oka akcje. W zasadzie w tym meczu wszystko zagrało tak jak należy. Cały zespół rozegrał dobre spotkanie, demonstrując wysokie umiejętności i wyższość nad chłopcami z Kobyłki.

W sobotnie popołudnie na własnym boisku podejmowaliśmy drużynę Zwaru. Mieliśmy w pamięci ostatnie spotkanie, gdzie zmarnowaliśmy przewagę kilku bramek, choć końcówka meczu należała do nas. Tym razem nie chcieliśmy popełnić tego błędu ponownie. Wszystko zaczęło się dobrze, od prowadzenia 2-0. Niestety, po chwili mieliśmy 4-5 sytuacji stuprocentowych, których nie zamieniliśmy na bramki. Zamiast wyjść na wysokie prowadzenie, pozwoliliśmy zespołowi Zwaru wyrównać. Szkoda straconych bramek, nawet jeśli wyrównująca padła po błędzie sędziowskim. Pomyłek sędziowskich było zapewne jeszcze kilka, ale jeśli na najwyższym poziomie, zawodowy sędzia przy wsparciu, arbitrów liniowych, technicznego i czasem tez VAR-u popełnia błędy, to trener który przede wszystkim prowadzi zespół, też może je popełniać. Niestety w trzeciej kwarcie gra zbytnio się zaostrzyła z obu stron, ale po interwencji trenerów chłopcy w czwartej kwarcie grali dużo spokojniej. Ostatecznie wygraliśmy to spotkanie, bo byliśmy zespołem lepszym. Nikt wyniku meczu nie wypaczył, natomiast my, musimy się skupiać przede wszystkim na grze, a nie szukać wymówek w decyzjach osoby sędziującej mecz. Ostatnia kwarta była naszą najlepszą, budowaliśmy akcje na jeden i dwa kontakty, przedzierając się z łatwością pod pole karne rywala.

Następnego dnia, rozegraliśmy wyjazdowe spotkanie z Drukarzem. Poprzednie nasze spotkanie było niezwykle trudne, bo przez 30 minut gry nie potrafiliśmy złamać defensywy Drukarza. Tym razem szybko wychodzimy na prowadzenie, ale jeszcze szybciej pozwalamy na stratę dwóch bramek. Choć pierwsza zaskoczyła wszystkich, pewnie nawet samego strzelającego a o tyle druga nie powinna wpaść.

Potem przez dwie kwarty nikt nie dobywa bramki i dopiero w końcówce indywidualnymi akcjami wychodzimy na prowadzenie i wygrywamy trudne spotkanie. Zwykle nie staramy się usprawiedliwiać zawodników, ale widać było w tym meczu zmęczenie. Brakowało nam dynamiki i świeżości, co przekładało się na wolniejszą reakcję w defensywie. Czasem za wolno wracaliśmy, nie zdążyliśmy z kryciem. Przez okres 9 dni, zawodnicy mieli tylko dwa wolne. Zaczynając od wymagającego turnieju, trzech meczów, poprzez cztery treningi i kończąc na występach w kadrze Mazowsza, dlatego nasi zawodnicy mieli prawo do zadyszki.

Przed nami już tylko dwa wyzwania. W najbliższą sobotę, postaramy się na własnym boisku pokonać Deltę i wygrać ligę. Tydzień później czeka nas wyjazd do Niemiec, który będzie zwieńczeniem całorocznych prac naszego zespołu, po czym udamy się na zasłużony odpoczynek. Mamy nadzieję, że nasi zawodnicy z wiarą we własne możliwości podejdą do wszystkich rywalizacji i pokażą dobrą grę.

 

Skład: Aleks Martinez-Młynarczyk, Tymek Gogacz, Paweł Kazała, Antek Rutkowski, Maciek Habrowicz, Jasiek Hadyś, Mario Martinez-Młynarczyk, Stach Białecki, Maciek Studziżba, Ignacy Witer, Iwo Kupidura, Filip Danielewicz, Karol Jesiona

Bramki: Iwo Kupidura x8, Maciek Studziżba x5, Stach Białecki x2, Mario Martinez-Młynarczyk x2, Antek Rutkowski, Maciek Habrowicz, Paweł Kazała

 

2008 A

W niedzielę  reprezentacja rocznika 2008A rozgrywała na ulicy  Baletowej swój rewanżowy mecz I Ligi Mazowieckiej z Gwardią Warszawa. Po porażce w pierwszym spotkaniu, mieliśmy apetyty na rewanż i zdobycz punktową.

Mecz rozpoczął się dla nas bardzo dobrze ,po asyście Tomka Jabłońskiego bramkę zdobywa Olaf Chabior i gdy mogłoby się wydawać, że kolejne ataki naszej drużyny przyniosą efekt w postaci bramki ,drużyna gości cofnęła się głęboka na swoją połowę ,czekając na swoją okazję po grze z kontry lub długimi piłkami uwalniając dobrze dysponowanego tego dnia napastnika. Niestety dwie z takich piłek dotarły pod nasze pole karne i z pewnego prowadzenia 1:0, zrobił się nagle nieciekawy wynik 1:2. Tuż przed końcem pierwszej ćwiartki dobrym refleksem dobijając strzał popisał się Igor Tonkowicz i mamy 2:2.

Gwardia nie zmieniła swojego sposobu gry, do końca spotkania  cofnięta głęboko czekała na

rozegranie przez nas ataku pozycyjnego i nasze ewentualne błędy przy rozegraniu piłki. I doczekała się kolejnych dwóch strat, na które my odpowiadamy bramką Teo Żakowicza po asyście Kacpra Jaskuły i po świetnej indywidualnej  akcji golem Luci Carillo. Wynik 4:4, do końca niespełna pięć minut i pomimo ogromnej ilości sytuacji pod polem karnym gości, piłka nie chciała znaleźć drogi do światła bramki.

Nadzieją na 3 punkty mógł być ostatni rzut wolny, jednak dobrą interwencją popisał się bramkarz Gwardii i mecz kończy się podziałem punktów.

Po meczu pozostaje duży niedosyt gdyż niewykorzystanych sytuacji było mnóstwo, ale należy również docenić jeden punkt w starciu z ambitną ekipą Gwardii. Do końca sezonu pozostały jeszcze dwa spotkania w których na pewno damy z siebie wszystko!

Skład zespołu:

Czapiński, Kosiński, Kowalski, Carrillo (1 bramka), Pawełkowicz, Chabior ( 1 bramka), Tonkowicz (1

bramka), Jaskuła (1 asysta), Stanios, Urban, Jabłoński (1 asysta), Żakowicz (1 bramka)

 

2008 B

Raport meczowy Zwar Warszawa – STF II Champion 6:9

Do meczu przystępujemy wzmocnieni przez zawodników grupy A. Od samego początku widać w naszym zespole chęć zwycięstwa i już po pierwszej kwarcie wychodzimy na prowadzenie 2:1 po bramkach Antka Staniosa i Teodora Żakowicza ,którzy jak później się okazało byli najlepszymi zawodnikami meczu. Druga i trzecia kwarta zdecydowanie pod nasze dyktando. Przeciwnicy jedyne groźne sytuacje mieli po ataku szybkim. Wartym odnotowania jest postawa Kostka Zakrzewskiego ,który trzykrotnie pokonał bramkarza Zwaru ,a jeszcze niedawno uczęszczał na treningi z grupa C.

Jedynym minusem spotkania była ostatnia kwarta w której przyszło rozluźnienie i niepotrzebnie tracimy trzy bramki. W kolejnych meczach musimy unikać takich sytuacji i będziemy pracować nad koncentracją przez całe spotkanie.

Z postawy swoich podopiecznych jestem bardzo zadowolony, kilka stworzonych akcji w ataku pozycyjnym mogły się podobać, szkoda, że nie wszystkie zakończyły się bramką. Przed Nami jeszcze wiele pracy, zwłaszcza nad gra defensywną.

Skład: Tymon Bartczak, Grzegorz Kuczbajski, Wiktor Humeniuk, Adam Gutowski, Łukasz Kowalski, Dawid Matuszewski, Antoni Stanios, Mateusz Prokopiuk, Julian Dziełak, Teodor Żakowicz, Konstanty Zakrzewski

Bramki: Teodor Żakowicz -4x; Konstanty Zakrzewski – 3x; Dawid Matuszewski – 1x; Antoni Stanios – 1x

Asysty: Tymon Bartczak – 1x; Dawid Matuszewski -1x; Antoni Stanios -2x; Teodor Żakowicz – 2x

 

2006 A

Piękny, sobotni wieczór i czas na zaległe spotkanie z OKS Otwock. Na Arene

Champion przyjechał wice lider rozgrywek, który w tym sezonie radzi sobie

bardzo dobrze na drugoligowym froncie. Potwierdzeniem tego faktu jest

również nasza porażka z OKS w pierwszej rundzie 0:1. Założenie tego

spotkania było proste: zagrać wysokim pressingiem i starać się przejmować

inicjatywę w każdym możliwym momencie. Początek meczu pokazał, że chłopcy

poważnie podeszli do swoich obowiązków. Agresywny doskok w bocznej strefie,

odbiór i po 30 sekundach prowadzimy 1:0 po precyzyjnym uderzeniu Wiktora

Figurskiego. Niedługo potem Mikołaj Szkiela decyduje się na grę 1×1 z

obrońcą gości, wygrywa swój pojedynek łamiąc do środka i oddając strzał w

bliższy róg bramki-2:0. Po podwyższeniu prowadzenia nastąpił moment

mocniejszych ataków OKS, ale paradoksalnie bramkę tracimy po naszym rzucie

rożnym. Przeciwnicy bardzo szybko się zorganizowali i po ataku szybkim

zdobywają gola kontaktowego. Druga połowa zaczyna się z nastawieniem

podwyższenia wyniku. Ta sztuka udaje się nam bo mieliśmy dziś w swoich

szeregach Wiktora Figurskiego, który imponował skutecznością. Po kolejnej

indywidualnej akcji mamy 3:1. Jak się okazało to nie był koniec emocji bo

parę minut później popełniamy błąd w wyprowadzeniu od bramki i znowu wynik

jest kontaktowy. Na szczęście tego wieczoru byliśmy bardzo dobrze

dysponowani i nie daliśmy więcej przeciwnikom dojść do głosu. Dynamiczne

pełne sportowej agresji 15 minut, w których dorzucamy 3 gole i ostatecznie

wygrywamy 6:2. Było to naprawdę dobre widowisko! Wiele akcji toczonych w

szybkim tempie z wieloma bardzo kreatywnymi zagraniami. Wygrywamy wysoko to

jest bardzo ważne, ale szczególnie cieszy efektowny styl! Brawo!

 

Skład:

  1. Krzysztof Rychlica
  2. Tymon Gralec
  3. Kuba Studziżba (gol)
  4. Maks Jesionek

5.Wiktor Figurski (4 gole)

  1. Kuba Janiczek
  2. Franek Saganowski
  3. Olek Grabowski
  4. Mikołaj Szkiela (gol)
  5. Olaf Kondrat
  6. Andrzej Olszewski
  7. Wirgiliusz Szabliński
  8. Maks Zubek

 

 

 

2005 B

 

Nadstal Krzaki Czaplinowskie – STF Champion Warszawa 5:1 (2:0)

 

Mecz wyjazdowy rozgrywany w upalny dzień, początek spotkania to dużo gry w środku pola, dużo strat piłki przez obie drużyny jednak akcje z jednej i z drugiej strony są wyrównane. Tracimy bramkę z  rzutu wolnego w 27 minucie piłkę ręką przed polem karnym zagrywa Jakub Studziżba, a rywal posyła piłkę do siatki .  W  33 minucie spotkania  piłka zagrywana  jest z lewej strony boiska wzdłuż linii bramkowej i do piłki z prawej strony dobiega przeciwnik , zdobywa gola .

Do przerwy przegrywamy 2:0.

W drugiej połowie 50 minucie Adrian Wielgolaski bliski zdobycia bramki, piłka minimalnie mija  słupek . Chwilę później  Filip Kosakowski był w dogodnej sytuacji do oddania strzału w polu karnym, jednak nie zdecydował się na uderzenie. Tego czego nie zrobił Fili uczynił   Maks Jesionek bramkarz broni ale wobec dobitki  Janka  Dobraczyńskiego  jest bez szans.

W 57 minucie tracimy bramkę po niezdecydowanej  interwencji w polu karnym. W 65 minucie tracimy kolejną bramkę po nie udanej wymianie  piłki w polu karnym. W 70 minucie spotkanie popełniamy błąd w wprowadzeniu piłki z własnej połowy ,tracimy ją  30 metrów przed bramką i przegrywamy 5:1.

Kilkakrotnie bliski zdobycia gola  był nasz obrońca kpt. Kacper Janiszewski, w jednej z akcji uderzył piłkę z 27metrow i był bliski pokonania bramkarza. Beniamin Krzystek kilka razy w polu karnym miał możliwość oddania uderzenia jednak dziś był solidnie kryty przez rywala. 

Sklad STF Champion Warszawa:

  1. Siekiera

2.Grałem

5.Janiszewski

  1. Studziżba

3 .Guzowski

6.Sobczyk J.

7.Sobczyk K.

8.Jachtoma

9.Kosakowski 

  1. Wielgolaski

11.Jesionek

14.Niewadził 

  1. Dobraczyński

16.Krzystek

 

 

2004 B

 

Mecz rozgrywany w Głoskowie w upalne popołudnie, choć chwilę przed zawodami padał intensywny deszcz, szybko rozpoczyna się dla nas dobrze . Marcel Bykowski po udanym dryblingu w biega w pole karne i uderza w lewy róg bramki 1:0. Kolejna akcja Marcela Bykowskiego, po szybkim rajdzie zostaje wywalczony rzut rożny.  W 7 minucie Maks Hawryszko znajduje się w sytuacji 1×1 z bramkarzem , próba ominięcie bramkarza,  kończy się rzutem różnym. Rzut rożny wykonuje Natan ,  a głową bramkę zdobywa Marcel Bykowski , który ” szczupakiem ” walczy o piłkę. W 12 minucie Antek Ślazewicz otrzymuje przepiękne podanie od Natana Lalika, Antek mija dwóch obrońców jednak minimalnie piłka mija bramkę. W 18 minucie Julian Kucicki zdobywa gola , asystuje Natan Lalik.

W 33′ spotkania Marcel Bykowski otrzymuje prostopadłe podanie od Natana Lalika i zdobywa bramkę na 5:0

Minutę przed końcowym gwizdkiem Filip Kowalskie dośrodkował bardzo dobrze piłkę z rzutu rożnego, do piłki dopadł Szymon Falkiewicz i zdobywa gola  na 6:0. Przeciwnik  kilka razy nam zagroził , jednak znakomicie interweniował  Antoni Wiśniewski ,który  wygrał pojedynki 1×1 z napastnikami gości. 

Druga połowa to znakomita gra naszej drużyny  ,w 46 minucie piękne podanie Maćka Pańtaka do Marcela Bykowskiego, piłkę przyjmuje w kierunku bramki i umieszcza ją w siatce .  Chwilę później Marcel Bykowski i Natan Lalik przeprowadzili piękną akcję zakończoną zdobyciem bramki przez Natana na 7:0. Tracimy bramkę po jednym z szybkich kontratraków przeciwnika. W 57 minucie gry z 30 metrów  uderza Marcel Bykowski , piłka minimalnie mija bramkę. W 60 minucie rzut wolny z 35 metrow wykonuje Igor Żukowski i zdobywa gola , piłka odbija się od słupka i wpada do siatki. W 62′ kolejna bramka 

Marcela Bykowskiego po uderzeniu z pola karnego w prawy róg bramki. W 65 minucie gry Tymon Dobień mija i drybluje dwóch obrońców jednak przegrywa pojedynek z bramkarzem.

W ataku przez chwilę w spotkaniu gra Filip Kowalski. Po jednej z akcji zdobywa bramkę po przepięknej akcji, uderza pod poprzeczkę , asystuje Marcel Domaradzki. W 71 minucie spotkania jako środkowy obrońca we własnym polu karnym piłkę odbiera Marcel Bykowski, który przeprowadza udany rajd z piłką, przeciwnik nie przepisowo zatrzymuje w polu karnym ,a sędzia odgwizduje dla nas rzut karny. Poszkodowany wykonuje rzut karny i zdobywa bramkę.  W 77 minucie spotkania Julian Kucicki uderza na bramkę jednak bramkarz obronił i odbił piłkę przed siebie, do piłki dopada Marcel Domaradzki i podwyższa prowadzenie   W 80 ’ znakomicie dośrodkował piłkę z rzutu rożnego Tymona  Dobienia , a bramkę zdobywa Igor Żukowski.

Mecz się kończy wygrywamy 15:1.

Skład STF Champion:

  1. Wiśniewski
  2. Pańtak

3.Żukowski

  1. Kowalski

7.Bykowski

9.Falkiewicz

  1. Lalik
  2. Domaradzki
  3. Ślazewicz
  4. Hawryszko 
  5. Kucicki 

20.Dobień

  1. Szacherski

 

 


Komentarze

Komentarze

W piątek zawodnicy z rocznika 2010 udali się  do Niemiec  ,żeby wziąć udział w międzynarodowym turnieju piłkarskim  ,gdzie do rywalizacji stanęło ponad 120 drużyn z różnych zakątków  Europy .Po losowaniu trafiliśmy do grupy D ,gdzie czekała nas walka  z takimi zespołami jak : Kapylan Pallo ( Fillandia),Borussia Hannover , Cambridge United ( Anglia),FC Inden Altdorf ( Niemcy )

Bardzo dobrze wchodzimy w turniej ,bo w pierwszym meczu gładko i bezapelacyjnie pokonujemy drużynę z Hannoveru  aż 6:0 .Bramki ( Wolniewicz   asysta Rymarczyk, Rymarczyk ,Wolniewicz ,Szymański ,Dworak asysta Rymarczyk ,Bykowski)

Dużo trudniej grało nam się w drugiej potyczce  grupowej ,gdzie zmierzyliśmy się z angielską drużyną Cambridge United . Szybkie tempo meczu ,sporo ładnych akcji i rywal bardzo silny fizycznie ,posiadający w swoich szeregach kilku bardzo dobrych zawodników .Przewaga Anglików nie podlegała dyskusji ,ale do nas uśmiechnęło się trochę szczęścia, bo dwa razy ratuje nas słupek i dobre interwencje naszych obrońców i bramkarzy . Na gola  Cambridge odpowiadamy w ostatniej minucie spotkania ,a strzelcem okazał się Mikołaj Rymarczyk ,który posyła bombę z rzutu wolnego i remisujemy zawody 1:1.

Idziemy za ciosem i w trzecim pojedynku po bardzo ładnej grze pokonujemy FC Inden Altdorf  5:1 po bramkach 🙁 2 x Rymarczyk , Dworak ,Wolniewicz ,Głowcki  asyta  Dworak )

 

 

 

Najtrudniejsi okazali się Finowie z którymi zmierzyliśmy się na samym końcu .Niestety odezwały się demony przeszłości i zamiast grać i walczyć część chłopców po stratach bramki ,albo zaczęła płakać ,albo totalnie się poddała .Szkoda bo remis dawał nam awans do Platynowej grupy .Przegrywamy zasłużenie 6:1( bramka Rek ,asytata Głowacki)  i z trzeciego miejsca awansujemy do Złotej Grupy .

 

Jeszcze tego samego dnia zagraliśmy  pojedynek z trzecią drużyną grupy C SV Elversberg . Totalnie załamani chłopcy po porażce z Finami, nie podjęli walki i ostatecznie przegrywamy 3:1 .Bramka Rymarczyk

 

Po turnieju jemy obiad i udajemy się do hotelu na zasłużony odpoczynek . Pózniej  część chłopców z rodzicami wybrała się do Centrum Kolonii ,część została na miejscu  .

Wieczorem kąpiel i do łóżek, żeby ładować akumulatory przed  następnym  dniem .

 

W niedzielę bardzo dobrze zaczynamy turniejowe rozgrywki w Grupie Złotej  ,bo najpierw wygrywamy z TuS Reuschenberg  2:0  bramki Dworak ,Wolniewicz  by za chwilę po zwycięstwie z ATPM Polska 2:1 ,cieszyć się z pierwszego miejsca w grupie .

Jeżeli ktoś myślał ,że tego dnia kończymy zmagania turniejowe był w błędzie . Znowu trafiamy do grupy ,żeby walczyć o jak najwyższe lokaty w turnieju . W końcu los się do nas uśmiechnął i po 1200 kilometrach podróży ,wylosowaliśmy rywala z najwyższej pułki Borussie Dortmund .

Pierwszy mecz w nowej grupie z RW Ludenscheid  remisujemy ,po dość pechowej sytuacji i błędzie arbitra ,który nie zauważył ,że bramkarz rywala złapał piłkę ręką poza polem karnym i szybko wznowił grę ,czego efektem był gol na 1:1 . Szkoda bo z przebiegu spotkania byliśmy zespołem lepszym .Gola w tym meczu strzela Karol Głowacki .

Na ten pojedynek czekaliśmy dość długo, bo naprzeciwko nam stanęła  Borussia Dortmund .Przez pierwsze cztery minuty meczu nie potrafimy wydostać się ze swojej połowy ,a przeciwnik wysokim pressingiem totalnie nas zaskoczył .Szybcy zawodnicy momentalnie doskakiwali do naszych chłopców i dopóki próbowaliśmy tylko dryblingami wyjść z opresji ,nic nam to nie dawało .Dopiero po stracie dwóch goli z naszych zawodników zeszła presja i zaczęli szybciej operować piłką .Kilka akcji na jeden ,dwa kontakty i mamy gola kontaktowego Mikołaja Rymarczyka ( asysta Głowacki) . Popełniamy jednak błąd i przeciwnik  strzela bramkę na 3:1 . Tutaj na pochwałę zasługuje cały zespół ,bo nasi młodzi adepci tak zepchnęli renomowanego rywala do defensywy ,że ten nie potrafił uwolnić się od zawodników Championa .Dobra gra naszego zespołu została nagrodzona drugim golem Karola Głowackiego ( asysta Rymarczyk ) i nadal spychamy  przeciwnika pod ich bramkę .Niestety znowu prosty błąd w rozgrywaniu akcji od tyłu i napastnik z Dortmundu korzysta z prezentu .Przegrywamy 4:2 ale możemy być z siebie dumni ,bo nie ustawaliśmy renomowanemu rywalowi w niczym ,a przez połowę meczu ,śmiało można powiedzieć byliśmy lepsi.

 

W ostatnim meczu wygrywamy z zespołem TSV RW Auerbach  1:0  i czekamy na wynik pojedynku Borussi z RW Ludenscheid . W przypadku ,gdyby Dortmundczycy wygrali wyżej niż 4:0 ,gralibyśmy o najwyższe miejsca w Złotej Grupie .Wynik 3:0 dla Borussi i mamy tyle samo punktów co przeciwnicy ,taki sam bilans bramkowy ,a w bezpośrednim pojedynku padł remis .Zgodnie z regulaminem została zasądzona seria rzutów karnych ,która miała wyłonić zwycięzcę . Niestety jeden z naszych podopiecznych pudłuje ,przeciwnik trafia wszystko i przegrywamy .

Na osłodę zostaje nam pojedynek o piąte miejsce w Grupie  Złotej z Makkabi  Frankfurt ,który  wygrywamy 3:1 .

Bardzo duże doświadczenie dla naszych małych pociech ,dużo grania i przede wszystkim emocję od uśmiechu do płaczu i odwrotnie . Podziękowania dla rodziców za dowóz dzieci i pomoc w sprawach organizacyjnych .Można śmiało powiedzieć ,że powinniśmy  być dumni z naszych chłopców, którzy zostawili za sobą jeszcze około 70 drużyn ,pokazując bardzo dobry futbol .

Skład drużyny : Szymański ,Oczkowski ,Rek ,Dworak ,Rymarczyk , Bykowski , Serafin ,Wolniewicz Głowacki

 

 

 


Komentarze

Komentarze

To już czwarty wyjazd rocznika 2007 na turniej za zachodnią granicę. Każdy z tych turniejów przynosił wiele emocji. Na pierwszym wyjeździe zabrakło jednej bramki abyśmy byli w ćwierćfinale ,na drugim i trzecim błędy sędziego spowodowały, że nie weszliśmy do złotej grupy.

Tym razem  po losowaniu wydawało się, że o Złotą Grupę będziemy walczyć z Holendrami oraz z ekipą z drugiej bundesligi Inglostad. Po przyjeździe na obiekt  okazało się jak zwykle ,że Niemcy mają perfekcyjne warunki do uprawiania piłki nożnej .Cztery pełnowymiarowe boisko trawiaste ,do tego boisko sztuczne ,zaplecze sanitarne i jak to w Niemczech była perfekcyjna organizacja.

 

Pierwszy mecz z SC Wehen Wiesbaden ,od początku spotkania ruszyliśmy do ataków szybko zdobyte bramki (Wielgolaski po podaniu Molendy oraz Guzowski) ułożyły mecz.

 

Kolejny mecz BFC Preusen Berlin wydawało się ,że będzie spacerkiem ,niestety pomimo dużych chęci zawodników, stwarzanych sytuacji ,kończymy bezbramkowym remisem.

 

Przed ostatnie spotkanie to najmocniejszy rywal drugoligowy FC Ingolstadt. Od początku widać ,że jakoś gry obu zespołów była na wysokim poziomie . Sporo sytuacji z obu stron, niestety to Niemcy dwukrotnie strzelają bramki i przegrywamy ten mecz.

 

Ostatnia rywalizacja  grupowa  z holenderskim Quick Den Haag był meczem o wszystko dla obu ekip. Holendrom wystarczał remis i dlatego  od początku grali  zachowawczo ,czekali co zrobimy na boisku. Całe szczęście chłopcy pokazali dobry futbol ofensywny i nie przestraszyli się ciężaru spotkania. Po 10 min Mikołaj Szkiela wpada w pole karne ,drybluje dwóch rywali i mocnym uderzeniem umieszcza piłkę w siatce. Chwilę potem Gabryś Jachtoma podwyższa na 2:0 .Do końca spotkania gramy bardzo skoncentrowani i nie dajemy przeciwnikowi rozwinąć skrzydeł. Końcowy Gwizdek i mamy to, Złota Grupa jest nasza ,pozostawiliśmy za sobą   36 drużyn ,a my znaleźliśmy się  w 24 najlepszych ekipach.

 W walce o puchar, dalsza faza wyglądała tak ,że znowu wchodzimy do grupy pięcio- zespołowej i dwa najlepsze zespoły wychodzą do ćwierćfinałów ,pozostali grają o  miejsca.

 

Jeszcze tego samego dnia gramy z zespołem Bundesligi Eintrachtem Frankfurt. Pomimo, że mecze były rozgrywane w upale ,a zespoły rozegrały już swoje cztery spotkania ,rywalizacja  stała na bardzo wysokim poziomie. Obydwa zespoły grały wysokim pressingiem  ,dużo było pojedynków jeden na jeden ,także mecz mecz mógł się podobać wszystkim zgromadzonym kibicom . Szkoda tylko, że nie zdobyliśmy bramki ,a mieliśmy taką okazję, niestety najsłabszym ogniwem w tym spotkaniu był sędzia. Po podaniu  ze środka pola Adrian Wielgolaski wychodzi sam na sam z własnej połowy, a sędzia nie wiedząc czemu odgwizduje spalonego. Chwilę potem znowu Adrian wychodzi sam na sam ,tym razem mija bramkarza ,a zdesperowany golkiper rzuca mu się na plecy ,niestety po raz kolejny sędzia tego nie widzi i mecz toczy się dalej. To były naprawdę dobre  zawody  w wykonaniu całej naszej ekipy.

 

 W niedzielny poranek na pierwszy rzut mamy teoretycznie słabszego przeciwnika HSV Barbek .Niestety teoria nie zawsze sprawdza się w praktyce ,gramy troszkę ospale i remisujemy 0:0.

W następnym meczu  spotykamy się z bardzo znanym zespołem z Monachium TSC 1860. Był to bardzo ważny mecz dla obu ekip w kontekście dalszego awansu, chłopcy wspięli się na wyżyny swoich umiejętności . Początek spotkania bomba Mateusza Lipki ląduje prosto w okienku przeciwnika. Mecz jest bardzo szybki ,Niemcy zdenerwowani  takim obrotem sprawy bardzo naciskają nas ale perfekcyjne gra obronna naszego zespołu ,do tego trzeba dodać dwie wspaniałe parady Kuby Chełmickiego. My często wychodziliśmy z dobrymi kontrami ,stwarzając sobie sytuacje . To był kolejny dobry występ naszego zespołu na tym turnieju, okraszony  zwycięstwem

 

.Kolejnym przeciwnikiem jest zespół z Polski Rabka Zdrój ,który wyraźnie nie radzi sobie w tej grupie. Wygrywamy gładko 3:0 (Małysa ,Guzowski,Wielgolaski)

 

Ostatni przeciwnikiem był najmocniejszy zespół tego turnieju Red Star Bark lat który, jak się później okazało wygrał wszystkie mecze w turnieju . Myślę ,że mogliśmy trochę więcej wyciągnąć z tego meczu ,niestety przegraliśmy trzy jeden ,po   przepięknym uderzeniu  z połowy boiska Adriana.

Po naszym meczu jeszcze czekaliśmy na wynik ostatniego spotkania Eintrachtu Frankfurt z nadzieją ,że przeciwnik postawi się mocniejszym rywalowi i to my awansujemy do ćwierćfinału .Niestety zespół z Bundesligi wygrywa  spotkanie i musimy się zadowolić meczem o 9 miejsce.

W meczu o IX  miejsce z Hellas Verona było już widać ,że zespoły włożyły wiele wysiłku w ten turniej . W upalny dzień  mecz nie był porywającym widowiskiem , Włosi strzelają bramkę na jeden zero i tak kończy się to spotkanie.

Podsumowując był to bardzo pożyteczne turniej dla  naszego zespołu i pomimo naprawdę ciężkich warunków pogodowych (upał 35° )chłopcy  dali siebie wszystko ,pokazując bardzo dobry futbol oraz zajmując  dobrą 10 lokatę , na 60 drużyn tam występujących . W pierwszej 20  turnieju były  same renomowane kluby, dlatego występ naszych chłopców był  dobrą reklamą  dla naszej akademii

. Specjalne podziękowania jak zawsze dla rodziców za pomoc podczas turnieju.

Skład: Kuba Chełmicki, Julek Hadyś, Maks Zubek, Antek Kossak, Janek Molenda, Mateusz Lipka, Adrian Wielgolaski, Dawid Małysa, Mikołaj Szkiela, Mateusz Guzowski, Kamil Kędzior,Miłosz Grzeszczak,Gabryś Jachtoma

 

 


Komentarze

Komentarze

W dniach 1-2 czerwca, reprezentacja rocznika 2009, brała udział w turnieju Wicher Cup. W turnieju wzięło udział wiele znakomitych zespołów m.in. Watford, Legia, Zagłębie, Barca Academy, Karpaty Lwów czy Żalgirietis Wilno. Nasz zespół rozpoczął sobotnie zmagania z wysokiego C. Tydzień po półfinałowej porażce, wzięliśmy rewanż na drużynie Barca Academy. Bardzo dobra gra naszego zespołu, gdzie byliśmy odpowiednio zorganizowani i skuteczni w ofensywie, dawała nadzieje na dobry występ w całym turnieju. Bez chwili oddechu , szybka zmiana boiska i mecz z zawsze fizycznie grającymi Karpatami. Wygrywamy mecz skromnie, ale nie dajemy rywalom szans na zdobycie jakiejkolwiek bramki. Po krótkiej przerwie pewnie ogrywamy Niedźwiadek Chełm, lecz końcówka meczu została przez nas odpuszczona. Ostatnie spotkanie przed planowaną przerwą było nasze najsłabsze z tej części turnieju. Często gubimy krycie i po raz pierwszy gonimy wynik z dobrze dysponowanym Progresem Gorzów Wlkp. Na nasze szczęście odpowiadamy błyskawicznie, ale na kolejne bramki zabrakło czasu. Jako lider tabeli udajemy się na czterogodzinną przerwę.

To co działo się po przerwie trudno zrozumieć. Doskonalę radzący sobie Championi z trudnymi przeciwnikami grali solidne spotkania, natomiast z teoretycznie słabszymi rywalami nie potrafimy skonstruować sensownej akcji. Chaos, złe operowanie piłką i błędne decyzje sprawiły, że ostatecznie zajmujemy w grupie drugie miejsce przez porażkę z ostatnim zespołem naszej grupy.

Jeszcze tego samego dnia gramy spotkanie w grupie europejskiej. Naprzeciw nam stanął Widok Skierniewice, zwycięzca swojej grupy. Ten mecz z kolei był dobry w naszym wykonaniu. Nie pozwoliliśmy rywalom na wiele dzięki dobrej defensywie. W ofensywie natomiast potrafiliśmy wykreować sobie 6 doskonałych sytuacji, w tym 5 sam na sam w bramkarzem. Chyba tylko sam jeden Bóg wie, dlaczego ten mecz skończył się bezbramkowym remisem. Niezbyt szczęśliwi kończymy sobotnie zmagania.

 

W niedzielę zaczynamy od kolejnego trudnego spotkania. Naprzeciw nam stanęła Delta Warszawa, która także miała chrapkę na wejście do Ligi Mistrzów turnieju. Jednak to Champion od początku przejął inicjatywę. Najpierw szczęśliwie zdobywamy bramkę po rzucie wolnym a kilka minut później strzałem w okienko bramki Iwo daje nam prowadzenie, którego Delta nie potrafi nam odebrać, pomimo rzutu karnego w ostatniej sekundzie spotkania.

Chwilę później kolejne spotkanie z podtekstem. Nasi rywale z Marcovii, napsuli nam w turniejach wiele krwi. Po dobrym rozpoczęciu turnieju, dość gładko ograliśmy zespół z Marek 4-1, dzięki czemu wygrywamy swoją grupę i meldujemy się w ćwierćfinale.

Fazę pucharową zaczynamy meczem z Halyczyna Lwów i od szczęśliwej bramki Studziego, który sprytnie uderzył piłkę po wprowadzeniu z autu. Niestety jedna kontra zespołu ze Lwowa zakończyła się bramką i o tym kto awansuje do ćwierćfinału zadecydować miały rzuty karne. Najpierw Stach nie trafia w bramkę, ale Aleks dwukrotnie broni strzały rywali. Meldujemy się w strefie medalowej.

I oto mamy powtórkę sprzed tygodnia. Naszym przeciwnikiem w półfinale była, po raz kolejny Barca Academy. Widać było, że oba zespoły włożyły dużo wysiłku w ten turniej bo żadna z ekip nie znalazła drogi do bramki rywala. Po raz kolejny próba nerwów i rzuty karne. I znów do piłki podeszli Stach, Iwo i Antek ale tym razem nikt się nie pomylił a decydującego karnego obronił Aleks.

 

Finał turnieju i rywal z najwyższej półki, angielski Watford FC. Przed meczem, wróżyliśmy, że wygra go ten kto zachowa więcej sił. Nam ich trochę zabrakło, bo rywale wykorzystali nasz brak asekuracji w obronie. Trzeba przyznać, że Anglicy wygrali zasłużenie, bo byli zespołem lepszym ale Champion nie odbiegał ani umiejętnościami ani cechami motorycznymi od rywala. Obie ekipy dały dobre widowisko w najważniejszym meczu turnieju.

Po dwóch dniach zmagań, na pewno możemy być zadowoleni z wyniku, ale także ze stylu gry w mocnymi rywalami. Wygraliśmy kilka ważnych w sferze mentalnej, dla naszych zawodników rywalizacji. Pokazaliśmy swoją nieustępliwość, charakter, technikę i pomysł na grę. Warto zaznaczyć, że do najlepszej siódemki turnieju został wybrany Maciek Habrowicz, bezapelacyjnie, nasz najlepszy zawodnik podczas turnieju, który przyprawiał o ból głowy napastników rywali. Wszystkim chłopcom należą się ogromne brawa za wysiłek jaki włożyli w ten turniej, bo wysoka temperatura nie ułatwiała nikomu gry. Już za chwilę wracamy do ligowej rzeczywistości, by walczyć o kolejne pkt. Udział w turniejach Escoli i Wichru był dla nas przygotowaniem do wyjazdu do Verl, i choć nadal jest nad czym pracować, to było widać, że jesteśmy gotowi.

 

Skład STF: Aleks Martinez-Młynarczyk, Maciek Habrowicz, Antek Rutkowski, Paweł Kazała, Mario Martinez-Młynarczyk, Maciek Studziżba, Stach Białecki, Karol Jesiona, Iwo Kupidura, Tymek Gogacz

 

Wyniki gr B

STF – Barca Academy 2-0

STF – Karpaty Lwów 1-0

STF – Niedźwiadek Chełm 4-2

STF – Progres Gorzów Wlkp 1-1

STF – KS Halinów 1-0

STF – Mazeikiai 0-1                             

 

Wyniki gr europejska

STF – Widok Skierniewice 0-0

STF – Delta Warszawa 2-1

STF – Marcovia Marki 4-1

 

Ćwierćfinał

STF – Halyczyna Lwów 1-1  2-1k.

Półfinał

STF – Barca Academy 0-0  3-2 k.

Finał

STF – Watford FC 0-1


Komentarze

Komentarze

Bo zwyciężyć mogą Ci którzy wierzą   ,że mogą ‘’ powiedział ktoś mądry , a słowa te do serca wzięli sobie  zawodnicy z rocznika 2009 A ,którzy w weekend grali w międzynarodowym  turnieju Wicher Cup   2019 . Dopiero w finale  nieznacznie dali się pokonać renomowanemu ,angielskiemu klubowi Watford  FC, ale i    tak ich występ  można zaliczyć w kategoriach zwycięstwa ,zwłaszcza jak   zobaczymy jakie kluby brały w nim udział .Inne zespoły starały się jak mogły ,żeby w ten upalny weekend wypaść jak najlepiej . Nie każdy może być zwycięzcą ,ale każdy powinien próbować do tego dążyć i większości drużyn tak właśnie robiło .

Zapraszamy do relacji …….                              

 

 

                                                             2011 A

 

W przedostatniej potyczce ligowej mierzyliśmy się z TKM Tomice. Pierwszy mecz mimo naszego wysokiego zwycięstwa nie był łatwy. Wobec tego podeszliśmy z dużym respektem do przeciwnika ,znając jego zalety. Plany nakreślone na ten mecz chłopcy realizowali celująco! Tego dnia każdy z naszych zawodników zagrał na swoim wysokim poziomie. Zdominowaliśmy przeciwnika. Od pierwszych minut wysokim pressingiem zamykaliśmy rywali na własnej połowie ,zostawiając im jak najmniej miejsca do gry. Ten plan poskutkował gdyż gospodarze rzadko zagrażali naszej bramce. Niestety to mogło wpłynąć na mały brak koncentracji ,który poskutkował stratą bramki z niegroźnej sytuacji, a szkoda bo mogliśmy rozegrać pierwszy mecz na 0 z tyłu. Niemniej naszym młodym Championom należą się wielkie brawa za ten mecz. Graliśmy ładny dla oka futbol. Jest to bardzo dobry prognostyk przed sobotnim ,mocno obsadzonym turniejem w Poznaniu.

Skład drużyny :

 

 Majewski Olkowski Kaczkowski Fejcher Michalak Wiśniewski Ogorzałek Stefaniak Małas Szymański

 

 

 

 

 

 

 

 

                                                                  2010 A

 

Pogoń Grodzisk Mazowiecki- S.T.F. Champion 5:6  Bramki :4x Rymarczyk ( asysta Dworak ) ,Dworak , Glegoła-Zaniuk

Po małej wpadce  i słabszym meczu z ATP Warszawa, na następny pojedynek ligowy udaliśmy się do Grodziska Mazowieckiego  z miejscową Pogonią . Lekko w osłabionym składzie bez Karola Głowackiego i Oliviera Bykowskiego przystąpiliśmy do tych zawodów  z nadzieją ,że w większości inni piłkarze będą musieli wziąć ciężar gry na siebie . Początek identyczny jak w pierwszym meczu tych zespołów ,czyli gospodarze po atomowym strzale wychodzą na prowadzenie . Ciężkie warunki meczowe  w upalny poranek utrudniały poruszanie się obu drużyn  i z minuty na minuty mnożyły się błędy w obu ekipach . Można było mieć obawy o kondycję naszych chłopców ,bo mieliśmy tylko jedną zmianę ,a trener  gospodarzy co jakiś czas dawał odpocząć swoim zawodnikom, wymieniać  całą piątkę . To ,że nasi Championi są bardzo dobrze przygotowani do sezonu pokazały  końcowe minuty meczu ,gdzie najpierw dogoniliśmy rywala ,a później w końcówkę włączyliśmy piąty bieg ,czym zaskoczyliśmy przeciwnika .Na pochwałę zasługuje cała drużyna  ,bo w takiej temperaturze ,mi trenerowi trudno było stać z boku boiska ,a co dopiero zawodnikom biegać .Na szczególne wyróżnienie zasługuje Mikołaj Rymarczyk ,który w kryzysowych sytuacjach brał ciężar gry na siebie ,dryblując ,asystując i czterokrotnie strzelając bramkę .Wygrywamy po ciężkim meczu 6:5 i teraz  skupiamy się na turnieju  w Niemczech ,który będzie następnym sprawdzianem dla naszych umiejętności .

Skład : Szymański ,Rek ,Rymarczyk ,Dworak , Serafin ,Glegoła –Zaniuk

 

 

 

 

                                                     2010B

 

 

Akademia Sportu Wesoła – STF Champion 6:6 (3:3).

 

Dzisiejsze zawody rozgrywaliśmy na boisku rywala. Mecz rozpoczął się bardzo niefortunnie ,już w 1 minucie spotkania tracimy bramkę ,ale za chwilę  piękną akcję lewą stroną boiska przeprowadza Tomasz Przeklasa i zdobywamy gola  na 1:1. Bardzo dobrze dziś na prawej stronie  gra Antoni Piechowski, który kilka razy znajduje się w sytuacji sam na sam z bramkarzem. Po jednej z takich akcji zdobywa bramkę i wychodzimy na prowadzenie. Bramkarz gospodarzy wykopuje piłkę w kierunku naszej bramki i piłka po odbiciu się od murawy przelobowała rozpaczliwie interweniującego bramkarza. Po pierwszej kwarcie mamy 2:2.

 W drugiej części  ładną bramkę zdobył Bartłomiej Macias uderzając piłkę nad bramkarzem. Grisza Wolniewicz kilka razy przeprowadził rajd lewą stroną boiska, po jednej z nich zdobył bramkę na 3:4. Alan Kotliński bardzo dobrze dziś rozgrywał piłkę i kilka razy mógł zdobyć gola niestety czegoś brakuje .Co się odwlecze to nie uciecze i  Mateusz Nalewajek  bardzo dobrze podał do Alana , który zdobył bramkę po szybkiej akcji . Hubert Bednarczyk dobrze rozgrywał piłkę w obronie i kilka razy przeciął groźne podania do silnych i wysokich zawodników gospodarzy. Leo Martinio popisał się kilkoma udanymi dryblingami lewą stroną boiska, w zamieszaniu w polu karnym mógł zdobyć bramkę. W ostatniej kwarcie tracimy dwie bramki ,ale jedną zdobywa po pięknym uderzeniu z ostrego kąta  Grisza Wolniewicz. Mecz twardy i pod koniec nerwowy. Dwóch naszych zawodników musiało opuścić boisko przed końcem regulaminowego czasu gry. Mecz kończy się remisem po bardzo dobrej grze naszych zawodników. 

Skłąd STF CHAMPION

Kacper Ksokowski, Bartłomiej Macias, Tomasz Przeklasa, Hubert Bednarczyk, Alan Kotliński, Mateusz Nalewajek, Antoni Piechowski, Grigoriy Wolniewicz, Leo Martinhio.

 

 

 

 

 

 

 

                                                       2009B

 Sobota godzina 10:00 Piaseczno – tego dnia i w tym miejscu kibice byli świadkami bardzo dobrej gry naszych Championów. Mimo pewnych zawirowań przedmeczowych związanych z lokalizacją chłopcy nie zatracili koncentracji i skupienia na celu jaki mieli tego dnia zrealizować. Od pierwszej minuty meczu dyktowaliśmy warunki gry i ani przez chwilę nie utraciliśmy inicjatywy. Byliśmy tego dnia zespołem lepiej grającym w piłkę. Mimo zwycięstwa 16:2 możemy mieć uwagi  co do skuteczności oraz odpowiednich rozwiązań pod bramką przeciwnika.  

Skład meczowy :

Dłubacz, Majorczyk, Danielewicz, Brzyski, Witer, Kołakowski, Nowak, Hadyś, Giżyński, Wilcock, Mierzwiński, Dziedzic  

 

 

 

 

 

 

                                                                   2008 A

 

W niedzielny poranek reprezentacja rocznika 2008A udała się na ciężki wyjazdowy ze Zniczem w Pruszkowie.

Chłopcy chcieli odegrać się za porażkę w pierwszej rundzie i bardzo zmotywowani podeszli do spotkania. Niestety czasami motywacja to nie wszystko, grając wyrównane zawody po dziesięciu minutach tracimy dwie dość kuriozalne bramki. Jeśli jeszcze pierwszą strzeloną po podyktowanym  wątpliwie rzucie wolnym można było zaakceptować, tak druga gdy w momencie wyprowadzania naszej kontry piłka odbija się od sędziego i napastnik Znicza wychodzi sam na sam z bramkarzem ,podwyższając wynik na 0:2 całkowicie podłamała naszych Championów.

Próbując pozycyjnym atakiem wychodząc z naszej połowy przedostać się pod pole karne gospodarzy raz po raz nadziewaliśmy się na kontry kończące się stratą kolejnych bramek. Mecz kończy się wysoką porażką, warto jednak zaznaczyć, że Znicz wykorzystał chyba 100% swoich sytuacji, a praktycznie  wszystkie gole dla gospodarzy padały po naszych ewidentnych błędach, przy wyprowadzaniu piłki bądź po przegranych pojedynkach 1 na 1.

Popełniając taką masę błędów ciężko myśleć o utrzymaniu się w pierwszej lidze, a tego dnia

przeciwnik był po prostu zabójczo skuteczny, wykorzystując wszystkie nasze potknięcia…Do rozegrania w lidze pozostały trzy spotkania, trzeba mieć nadzieję, że taki festiwal błędów już nie będzie miał miejsca i powalczymy o zdobycz punktową z każdym z rywali.

Skład zespołu:

Czapiński, Kosiński, Kowalski, Carrillo, Pawełkowicz, Stanios, Lewandowski, Tonkowicz, Chabior, Jabłoński, Żakowicz, Urban

 

 

 

 

 

 

 

                                                                        2008 B

 

Raport meczowy 2008B

AP Brychczy II – STF Champion II 4:2

 

W bardzo słoneczny i wyjątkowy dzień (1 czerwca

:-)przystępujemy do meczu ligowego z AP Brychczy II. W pierwszej kwarcie mecz jest bardzo wyrównany, stwarzamy dwie groźne akcje po dobrym rozegraniu Franka Urbana z Maksem Moszczyńskim I Dawidem Matuszewskim. Niestety brak agresywnej postawy w grze obronnej skutkuję stratą pierwszej bramki. Druga kwarta zdecydowanie najgorsza w naszym wykonaniu, rywale strzelają dwie bramki po indywidualnych błędach w poczynaniach naszych obrońców. Dwa gole stracone w tej kwarcie to i tak najmniejszy wymiar kary, bo

przeciwnicy stworzyli zdecydowanie więcej szans strzeleckich.

Na trzecią kwartę wychodzimy bardzo zmotywowani z pełną wiarą, że można jeszcze odmienić losy spotkania. Przepiękny strzał zakończony bramką Grześka Kuczbajskiego z 20m dodaje nam „wiatru w żagle”. Idziemy za ciosem, zdobywając bramkę kontaktową w wykonaniu Franka Urbana. W tej kwarcie dominujemy rywala ,stwarzają jeszcze 2-3 klarowne sytuacje do zdobycze bramkowej.

Ostatnia kwarta od początku należy do wyrównanych, kilka groźnych ataków po naszej stronie jak i rywali. Ostatecznie zostajemy skontrowani i tracimy gola na 4:2. Już padnięci z sił pozwalamy rywalom na kolejne groźne sytuacje zakończone dobrymi interwencjami Wiktora Humeniuka oraz ratującymi słupkami. Na duży plus zasługuję nasza  reakcja i walka do końca przy stanie 3:0. Bardzo ważne zawsze grać do

samego końca i wierzyć w jak najlepszy rezultat.

Bramki: 1x -Franciszek Urban,1x – Grzegorz Kuczbajski

Asysty: 1x -Mateusz Szczotka

Skład: Wiktor Humeniuk, Mateusz Prokopiuk, Mateusz Szczotka, Adam Gutowski, Grzegorz Kuczbajski,

Maksymilian Moszczyński, Franciszek Urban, Dawid Matuszewski,

 

 

 

                                                           2006 B

 

W VIII  kolejce podejmowaliśmy lidera rozgrywek Gwardię Warszawa. Mając świadomość siły oraz możliwości rywala mieliśmy nakreślone plany na przebieg tego spotkania. Niestety ale legły one szybko w gruzach ponieważ już w 1 minucie tracimy bramkę. Tego dnia popełnimy zbyt wiele błędów indywidualnych, które bezlitośnie wykorzystywali gospodarze. Brakowało nam argumentów i większej koncentracji na wyznaczonych przedmeczowych celach aby móc skutecznie rywalizować z wyżej notowanym przeciwnikiem. Przegrywamy 0:7 i wszelkie pretensje i żale możemy mieć tylko do siebie.

Skład drużyny

 Danielewicz, Soldecki, Grabowski, Pęk, Marczak, Goździkowski, Olszewski, Studziżba, Szabliński, Turniak, Kondrat, Figurski, Borkowski  

 

 

 

 

 

 

 

                                                         2005 A

 

Upalne ,sobotnie popołudnie i kolejny wyjazd tym razem do stołecznego Ursusa

na mecz z tamtejszym Klubem Sportowym. Dla obu drużyn był to ważny mecz w

kontekście zajmowanego miejsca w tabeli. Żadna z drużyn nie chciała się

otworzyć, przez co pierwsze 25 minut meczu było toczone w wolnym tempie ,a

główne zagrożenie z obu stron stwarzane było po stałych fragmentach.

Dopiero w 26 minucie popełniamy prosty błąd w defensywie z czego skorzystał

napastnik gospodarzy i niestety przegrywaliśmy 1:0. Do końca pierwszej  części nie

działo się już zbyt wiele. Druga połowa  meczu to nasze zdecydowane ataki.

Staraliśmy się wyżej odebrać piłkę, co przynosiło zamierzone rezultaty i

fragmentami zaczęliśmy przejmować inicjatywę. Zabrakło jakości w

wykończeniach  akcji przez co nie stwarzaliśmy zbyt dużego zagrożenia. Gdy

wydawało się, że jesteśmy blisko wyrównania dostajemy po indywidualnej

akcji pomocnika Ursusa bramkę na 2:0. W tym wypadku zachowaliśmy się

zdecydowanie  zbyt biernie w linii obrony. Na szczęście niecałe 5 minut

później zdobywamy gola kontaktowego ,po dobrze egzekwowanym rzucie karnym

przez Wojtka Sokoła. Championi starali się pójść za ciosem, ale niestety w

kluczowych momentach brakowało kropki nad „i”. 7 minut do końca spotkania

podejmujemy pełne ryzyko zostawiamy 4 zawodników ofensywnych, co niestety

kończy się bramką na 3:1. Brak odpowiedzialności w kryciu i KS Ursus po

rzucie wolnym zdobywa bramkę zamykającą wynik spotkania. Podsumowując nie

był to pasjonujący mecz obu drużyn, ale to gospodarze wykazali się większą

dyscypliną taktyczną i odpowiedzialnością w grze defensywnej. Potrafili

wykorzystać swoje sytuacje, czego my nie mogliśmy zrobić. Należy szybko

zmienić swoją postawę ,bo do końca sezonu zostało dwie kolejki ligowe i na

popełnianie identycznych błędów nie ma po prostu miejsca. Wszyscy czujemy,

że stać nas na lepsze granie w piłkę i tego oczekujemy po sobie już we

wtorek na meczu z SEMPem!

 

 

Skład:

  1. Aleks Sawicki
  2. Patryk Zubek
  3. Kuba Jaszczuk
  4. Wojtek Sokół (gol)
  5. Franek Szymański
  6. Mateusz Cichocki
  7. Piotr Gurdziel
  8. Franek Saganowski
  9. Janek Żelich
  10. Kajetan Gryń
  11. Kuba Janiczek
  12. Kacper Bojańczyk
  13. Janek Kossak

 

 

 

                                                                                   2005 B

 

W sobotnie ,upalne popołudnie mierzyliśmy się z Jednością Żabieniec. Niestety ale tenże upalny dzień odebrał naszym chłopcom siły, co mocno wpłynęło na obraz naszej gry. Goście z Żabieńca tego dnia wybitnie nam pokazali jak powinno wyglądać odpowiednie nastawienie 14 letniego zawodnika do potyczki ligowej. Nie zważając na pogodę, trawę, sędziego, piłkę i tym podobnym czynnikom nie mającym wpływ na grę, wyszli z pełnym zaangażowaniem aby wygrać ten mecz. Nam niestety tego zabrakło bo umiejętności bez wątpienia w tych chłopcach drzemią. Pokazywaliśmy to niejednokrotnie rywalizując z mocniejszymi drużynami do ostatniego gwizdka sędziego ,tocząc wyrównaną grę. Tego dnia w niczym nie przypominaliśmy siebie samych. Wynik 0:9 najlepiej oddaje wszystko to co działo się na boisku.

Skład drużyny :

 Siekiera, Szczotka, Niewadził, Janiszewski, Pańtak, Moreń, Sobczyk, Sobczyk, Żukowski, Domaradzki, Krzystek, Figurski, Grabowski, Dobraczyński    

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

                                                                     2004 A                               

 

 S.T.F. Champion –Delta II Warszawa  4:2 bramki : Bojańczyk ,Bykowski ( asysta Gurdziel ) ,Wieczorek , Jaszczuk ( asysta Wieczorek)

 

W czwartek zagraliśmy zaległe ,ligowe spotkanie z Deltą II Warszawa ,zespołem z którym w pierwszej rundzie wygraliśmy 8:4 ,ale mecz jak wskazuje wynik nie był  wcale spacerkiem .Tym razem wzmocnieni kilkoma chłopcami z Centralnej Ligi Juniorów goście ,byli przeszkodą ,która miała  być praktycznie nie do przejścia. Już pierwsze minuty meczu pokazały ,że nie możemy grać otwartego futbolu ,pomimo najszczerszych chęci ,ponieważ rywal górował nad nami warunkami fizycznymi ,co zresztą zrozumiałe patrząc ,że w naszych szeregach było kilku zawodników z rocznika 2005 .Trzeba pochwalić naszych zawodników za zaangażowanie i żelazną dyscyplinę taktyczną ,bo Delta do 50 metra przed naszą bramką operowała ładnie piłką ,ale później nie miała pomysłu jak sforsować szczelną defensywę Championa . My po odbiorze piłki szybko przechodziliśmy do ataku ,z czym goście też mieli problem i chyba na to do końca nie byli przygotowani . W pierwszej odsłonie meczu zdobywamy gola na 1:0 ,po strzale z dystansu Kuby Jaszczuka i błędzie golkipera Delty ,który z pozoru prostą piłkę wybija pod nogi Kacpra Bojańczyka i obejmujemy prowadzenie w tym spotkaniu . Druga część zawodów nie zaczyna się dla nas dobrze ,bo goście wykorzystują gapiostwo naszego bramkarza i obrońców i stan meczu się wyrównuje .To ,co mogło się podobać to determinacja naszego zespołu ,który za wszelką cenę  chciał  zdobyć 3 punkty ,nie zadowalając się remisem  .Tak jak we wcześniejszych meczach ,tak i teraz znowu swoimi umiejętnościami  strzeleckimi i szybkością  wykazał się Marcel Bykowski ,który dostał ładne podanie od Piotra Gurdziela i ze spokojem pakuje piłkę do bramki . Konsternacja w szeregach gości była jeszcze większa ,jak chwilę potem  jeden z lepszych zawodników na boisku Kacper Wieczorek , ze stoickim spokojem wykończył swoją akcję indywidualną i w tym momencie prowadzimy 3:1. Goście to zbyt dobra drużyna ,żebyśmy spuścili z tonu ,co zresztą potwierdziło się dziesięć minut później ,gdzie w zamieszaniu podbramkowym napastnik Delty wbija piłkę do siatki . Do tej pory oglądamy dobre widowisko piłkarskie i tylko dziw bierze ,że przeciwnik do naszego meczu był tak nisko w tabeli ,bo była to drużyna ,która grała bardzo fajną  piłkę ,a w swoich szeregach miała kilku naprawdę wyróżniających się  zawodników jak na tą ligę. Kiedy wszystko wskazywało na to ,że do końca pozostanie wynik 3:2 dla Championa ,ostatni stały fragment gry wykonywany przez gospodarzy ,daje im gola na 4:2 ,a autorem bramki był o dziwo najniższy zawodnik na boisku Kuba Jaszczuk ,który wykazał się sprytem i opanowaniem .

Wygrywamy bardzo ważny mecz z bardzo dobrym przeciwnikiem  i szykujemy się na następne spotkanie z liderem tabeli Pogonią Grodzisk Mazowiecki .

Skład drużyny : Wiśniewski, Kusyk ,Pawlak,Wieczorek ,Gryn , Cichocki ,Bojańczyk ,Lalik ,Bykowski ,Gurdziel , Jaszczuk ,Kowalski ,Szacherski

 

 

 

 

 

Pogoń Grodzisk Mazowiecki – S.T.F. Champion 2:2  Bramki : Wieczorek ,Bykowski ( asysta Wieczorek)

Po czwartkowym meczu z Deltą II Warszawa nie mieliśmy dużo czasu na regenerację ,bo już w sobotę w Grodzisku Mazowieckim o godzinie 10:00, rozpoczynaliśmy kolejne zawody mistrzowskie ,a naszym rywalem był lider tabeli Pogoń Grodzisk Mazowiecki. Zespół, który w tej lidze góruję nad pozostałymi warunkami fizycznymi swoich zawodników .Od początku spotkania dobrze operujemy piłką ,kilka razy wychodząc spod wysokiego pressingu gospodarzy . Po odbiorze piłki w środkowej części boiska szukamy prostopadłymi podaniami   swoich napastników  i jedna z takich prób kończy się golem . Wypuszczony na wolne  pole Marcel Bykowski wyprzedził obrońców i w sytuacji ,kiedy wszystko wskazywało na to ,że będzie miał tylko przed sobą golkipera Pogoni ,zostaje bezpardonowo podcinany na linii pola karnego . Sędzia dyktuję rzut wolny na 16 metrze od bramki ,do piłki podchodzi Kacper Wieczorek i potężną bombą daje nam prowadzenie . Gospodarze z racji swojego wzrostu szukają swoich szans w stałych fragmentach gry ,ale albo dobrze bronią defensorzy Championa ,albo piłka mija światło bramki .Jeszcze przed przerwą ładną ,indywidualną akcją popisał się Marcel ,który oddał strzał zza pola karnego ale piłka trafiła tylko w słupek .Za chwilę podobna sytuacja ,ładnie minięty obrońca gospodarzy  ,ale tym razem strzał Marcela z lewej nogi mija światło bramki .Zupełnie inny przebieg miała druga połowa ,w której główną role postanowił zagrać arbiter tego spotkania ,widząc ,że gospodarzom nie idzie gra zabawił się w Świętego Mikołaja  .Rzadko czepiamy się pracy arbitrów w naszych relacjach ,ale ten Pan zniweczył ciężką pracę moich podopiecznych najpierw uznając gola ,po ewidentnym zagraniu ręką w polu karnym zawodnika Pogoni ( tłumacząc się ,że nie widział momentu przyjęcia piłki bo był zasłonięty),który później z 5 metra wepchnął  piłkę do siatki ,a później swoimi dalszymi decyzjami ,próbował pomagać gospodarzom przechylić mecz na ich  korzyść najpierw : nie widząc  ewidentnej ręki w polu karnym  Pogoni tłumacząc się ,że została piłka nabita ,a w końcówce ( 82 minucie meczu),kiedy strzelamy gola na 2:1 ( bramka Bykowski), dopiął swego i podarował gola na 2:2   . Szkoda straconych punktów ,które bardzo pomogłyby  podreperować bilans i pozycję w tabeli ,ale pewnych rzeczy ja jako trener nie mogę przeskoczyć nawet jakbym chciał . Warto wspomnieć ,że Pan ,który chciałby ,żeby nazywać go sędzią w doliczonym czasie gry ,tak  bardzo chciał pomóc gospodarzom ,że wyrzucił zawodnika Championa Kacpra Wieczorka z boiska . I o ile była to dobra i jedyna słuszna  decyzja w  drugiej połowie ,o tyle dziw bierze ,że przepychający się z Kacprem zawodnik gospodarzy pozostał na placu .Duże brawa należą się dla wszystkich zawodników ,że pomimo niesprzyjających  warunków opanowali emocję ( w przeciwieństwie do mnie) i do końca dowieźli remis . Defensywa kierowana przez Stasia Pawlaka i Kacpra Wieczorka spisywała się w tym meczu bardzo dobrze ,a pozostali dostosowali się do ich poziomu . Jako trener nie lubię szukać wymówek i usprawiedliwień  dla swoich zawodników i w ocenie niektórych jestem dla nich za surowy Jale zachowanie Pana arbitra  nie miało do nic wspólnego z zasadami  Fair Play ,ważnymi nie tylko w piłce ,ale też w życiu .

Skład drużyny : Wiśniewski ,Pawlak ,Wieczorek , Kusyk ,Szacherski , Kucicki , Lee , Lalik , Kowalski ,Bykowski , Domżalski , Hawryszko ,Falkiewicz.

 

 

                                                                 2004 B

 

STF CHAMPION – FC LESZNOWOLA 3:1 (3:0).

Mecz był rozgrywany na bardzo dobrze przygotowanej murawie w upalną i bezchmurną niedzielę na stadionie w Głoskowie. . Grę rozpoczynamy ciągłymi atakami na bramkę przeciwnika i wysokim pressingiem od pierwszego gwizdka. W pierwszych minutach zawodów w dogodnej sytuacji znalazł się Jakub Jaszczuk, jednak jego uderzenie z pola karnego nie było celne. Po kilku minutach Natan Lalik otrzymuje prostopadłe podanie od Kacpra Wieczorka. Będący w sytuacji realnej do zdobycia gola uderza obok bramki. Kolejna akcja naszej drużyny zakończona uderzeniem piłki z 25 m od bramki przez Kacpra Bojańczyka, jednak i tym razem piłka mija poprzeczkę.  Filip Kowal i Maks Hawryszko bardzo dobrze rozegrali piłkę  w środku pola gry ,podając piłkę do Szymona Falkiewicza ,który w sytuacji korzystnej w polu karnym uderza niecelnie. W następnej akcji po pięknym podaniu przez Kowalskiego do Kuby Jaszczuka przed polem karnym faulowany zostaje Jaszczuk, faul na 24 metrze prze bramką pozbawił  nas szansy do zdobycia bramki. W tej sytuacji drużyna gości nie otrzymała żadnej kary indywidualnej, co wzbudziło pewną frustracje u naszych zawodników.  Po dośrodkowaniu  piłki w pole karnym głowa niecelnie uderza Falkiewicz. W 23 minucie gry Wojciech Sokół odgrywa piłkę do Kacpra Bojańczyka, który pięknym podaniem uruchamia Natana Lalika , tym razem Natan uderzył celnie i wychodzimy na prowadzenie.  Drużyna gości  do tego momentu przeprowadziła kilka akcji na własnej połowie boiska, próbując zaskoczyć naszych obrońców grą z kontrataku ,co czasem udało im się przekroczyć połowę linii środkowej boiska. W 27 minucie gry kolejny nasz zawodnik był nierozważnie faulowany ,za każdym razem Kuba Jaszczuk był zatrzymywany nie przepisowo.  Tym razem faul miał miejsce w polu karnym przeciwnika. Kacper Bojańczyka wykonuje rzut karny i piłka trafia w poprzeczkę. Po dobitce Kacper trafia również w poprzeczkę a piłka odbija się od link bramkowej. Nie ma bramki, a sędzia odgwizduje rzut wolny pośredni.

W 30 minucie kapitalnym uderzeniem podpisuje się Kacper Bojańczyk jednak bramkarz broni, do piłki dobiega Hiem Phan Nguc i zdobywa gola , uderzając pod poprzeczkę . 

W 36 minucie gry z prawej strony boiska Jakub Jaszczuk otrzymuje piłkę i po udanym dryblingu schodzi do środka boiska ,podając prostopadle wychodzący że środka na wolne pozycje Kacper Bojańczyk ,który  po przyjęciu piłki uderza z 15 metrów i nie daje szans na obronę bramkarzowi drużyny gości.  Wynik do przerwy 3:0.

Druga połowa to ataki naszej drużyny, posiadamy mnóstwo sytuacji podbramkowych, których nie potrafią wykorzystać nasi napastnicy. Grają zbyt nerwowo i brakuje nam przede wszystkim   instynktu drapieżcy. Pod koniec meczu piłka trafiła w rękę  jednego z naszych obrońców.  W 78 minucie karnego wykorzystują nasi rywale. Mecz kończy się wynikiem 3:1.

Skład STF Champion: 1.Wiśniewski, 2.Kusyk, 3.Pawlak, 6.Kowalski, 

  1. Falkiewicz, 10. Lalik , 11.Bojańczyka 8.Sokół, 21.Szacherski, 23.Wieczorek, 5. Hiem, 7.Jaszczuk.

 


Komentarze

Komentarze

To był naprawdę udany weekend patrząc na grę naszych młodych Championów .Najpierw rocznik 2007 A przy ulicy Baletowej odprawił Legie Warszawa ,pokazując kawał dobrej piłki . Pozniej  najstarsi nasi podopieczni z rocznika 2004 A wygrali z liderem tabeli Varsovią  ,a w niedzielę zespół trenera Filipa Chmiela po dobrej grze pokonał  Sempa  II Ursynów .Inne drużyny również dobrze zaprezentowały się na mazowieckich boiskach ,dlatego zachęcamy do śledzenia naszej relacji z weekendowych zmagań .

 

 

 

 

 

 

 

                                                                     2010 A

 

S.T.F. Champion – ATP Warszawa 6:6  bramki :3xGłowacki ( asysta 2xDworak ) ,Dworak ,2x Szymański

 

Po dobrej passie rocznika 2010 A , w końcu przyszedł słabszy mecz z ATP Warszawa  . Mecz  w który od początku weszliśmy zle . Graliśmy zbyt wolno ,nie byliśmy skoncentrowani ,a co za tym idzie dotychczasowa ,nasza gra zupełnie się nie kleiła . Chłopcy zapomnieli chyba ,że piłka nożna to sport drużynowy i chcieli indywidualnie przesądzić o losach spotkania .  Mimo to w ostatniej kwarcie wyszliśmy na dwubramkowe prowadzenie ,ale niestety w końcówce daliśmy sobie wbić dwa gole . Ostatecznie remisujemy i może być to dla nas dobra lekcja ,żeby nie lekceważyć  rywala i zawsze grać do końca z maksymalnym zaangażowaniem . Ostatecznie remisujemy 6:6 i szykujemy się na końcówkę rozgrywek .  

Skład drużyny : Szymański ,Oczkowski ,Rek ,Rymarczyk ,Głowacki , Dworak , Wolniewicz ,Serafin ,                                                             

 

 

                                               2009 B

 

 

Niedziela 26.05 godz. 11:30 ul. Małcużyńskiego  to miejsce, gdzierozegraliśmy rewanżowe spotkanie z KS Ursynów. Po porażce w zeszłej rundzie spodziewaliśmy się również tutaj ciężkiego meczu. Rzeczywiście od początkugospodarze narzucali spore tempo i wysoki pressing przez co momentami mieliśmy kłopoty z operowania futbolówką. Już w 7 minucie straciliśmy gola po niepotrzebnej stracie na własnej połowie i przegrywaliśmy 1:0. Druga kwarta to zdecydowanie najlepsza część w naszym wykonaniu. Młodzi Championi wrzucili wyższy bieg, zaczęli grać szybko piłką i realizowali zadania taktyczne dzięki czemu nie tylko wyrównaliśmy, ale dołożyliśmy dwa kolejne gole po pięknych akcjach zespołowych.  Połowa meczu i mamy 3:1 dla STF. Gdy wydawało się, że mamy wszystko pod kontrolą i będziemy strzelać kolejne bramki, KS Ursynów ponownie doszedł do głosu. Zaczęliśmy popełniać pod presją przeciwnika proste błędy z czego akcje bramkowe dla gospodarzy się mnożyły. Ostatecznie po wymianie ciosów w końcówce przegrywamy 5:4. Warto chłopców pochwalić za wiarę do końca w korzystny rezultat oraz długimi fragmentami ładny dla oka futbol!

 

Skład:

  1. Olgierd Dłubacz
  2. Borys Majorczyk
  3. Filip Miastowski (gol)
  4. Miłosz Mierzwinski (gol)
  5. Bruno Brzyski (gol)
  6. Wiktor Szymański
  7. Kacper Adamus
  8. Kacper Nowak
  9. Filip Danielewicz (gol)
  10. Janek Hadyś
  11. Ignacy Witer

 

 

 

 

 

 

 

 W  niedzielny poranek na ul. Baletową przyjechała do nas niezwykle mocna ekipa Drukarza Warszawa. Po porażce 1:9 w pierwszej rundzie wiedzieliśmy, że nie będzie to łatwe spotkanie i trzeba włożyć sporo serca, żeby powalczyć z trudnym rywalem.

Znając potencjał ofensywny Drukarza zaczęliśmy mecz w niskim pressingu, odcinając gości od podań i szukając swoich szans w szybkich i składnych kontrach.

Pierwsza ćwiartka na remis, tracimy pierwsi bramkę, ale potrafimy odpowiedzieć na nią trafieniem Teo Żakowicza po asyście Franka Urbana.

Dobra praca w defensywie i świetna postawa naszego bramkarza Wiktora Czapińskiego nie wystarczyła jednak na świetnie dysponowanych tego dnia (i nie tylko tego) zawodników Drukarza.Parę prostych błędów w obronie, brak asekuracji, zbyt dużo przestrzeni zostawionej rywalowi spowodowały, że w drugiej i trzeciej części meczu tracimy trzy bramki, nie odpowiadając na nie żadnym trafieniem…

Zdecydowanie najlepiej wyglądała ostatnia ćwiartka, w której wygrywamy 2:1, zmniejszając rozmiary porażki na 3:5. Pomimo przegranej, można być zadowolonym z postawy chłopców, którzy przez 60 minut meczu ani razu nie wykopali piłki na oślep, starając się składnymi podaniami wychodząc spod pressingu gości.

Porażka z zespołem formatu Drukarza jedynie dwiema bramkami ,po zaciętym spotkaniu( warto zaznaczyć, że 2 dni wcześniej swoje spotkanie wygrali stosunkiem bramek 16:1) nie boli tak bardzo i daje nadzieję na kolejne mecze!

Podziękowania dla chłopców za walkę na boisku i dla rodziców za postawę fair play ( sytuacja gdy strzelamy bramkę, a rodzice naszych championów potwierdzają, że w początkowej fazie akcji piłka wyszła na aut. Mecz odbywał się bez udziału sędziego, anulujemy bramkę i walczymy dalej w sportowy sposób)

Skład zespołu:

Czapiński, Carrillo, Kowalski, Pawełkowicz, Stanios, Lewandowski, Moszczyński, Chabior, Żakowicz (1 bramka, 2 asysty), Urban (1 bramka, 1 asysta)

 

 

 

 

 

 

                                                                 2007 A

 

W sobotnie przedpołudnie na Arena Champion zawitała Legia Warszawa. Pierwszy gwizdek sędziego nie zdążyliśmy jeszcze dotknąć piłki, a przegrywamy już 1:0 . Fakt faktem ,że bramka została zdobyta ze spalonego ale my powinniśmy wcześniej zapobiec bramce. Początek meczu to przewaga gości którzy szybko operowali piłką ,a my próbowaliśmy szybkich kontr i jedna z nich przynosi efekt w postaci gola. Julek Hadyś wyprowadza piłkę z własnej obrony ,posyła mocne podanie po ziemi pomiędzy dwóch obrońców, piłkę przejmuje Adrian Wielgolaski i strzela koło bramkarza. Mecz się trochę wyrównuje choć Legioniści mają lekką przewagę i to oni strzelają gola na 2:1. Po przerwie to my ruszamy do ataków .Mikołaj Szkiela mija rywala ,zagrywa na wolne pole do Adriana ,a ten lobuje wychodzącego golkipera . Dalej gramy swoje, zespół w tym fragmencie bardzo dobrze gra w defensywie, szybko odbierając piłki ale i ofensywnie stwarzając sporo sytuacji ( trzy poprzeczki i jeden słupek ) Wreszcie determinacja i wola  walki przynosi efekt , naciskany obrońca popełnia błąd, piłkę zabiera mu szalejący Wielki i wyprowadza nas na prowadzenie. Konsternacja wśród Legionistów ,kolejny błąd tym razem bramkarza ,a czwartego gola w tym spotkaniu strzela Adian.

Końcówka należy do Legii ale świetna dyspozycja naszego bramkarza Kuby Chełmickiego oraz bloku obronnego (Hadyś, Zubek ,Kossak) powoduje ,że przeciwnik nie może strzelić kolejnego gola ,a my triumfujemy. Świetny mecz obu zespołów, wysokie tempo meczu i sporo goli. Brawo !!!

STF-Legia-4:2

Skład:

Chełmicki

Hadyś (asysta)

Zubek

Kossak

Małysa

Lipka

Molenda

Szkiela (asysta)

Wielgolaski (4 bramki)

Jachtoma

 

 

 

 

 

                                                   2006 A 

 

W siódmej  kolejce podejmowaliśmy SEMPa II Ursynów. Tym razem dość nietypowo bo w

Konstancinie, jednak to co najważniejsze warunki do gry były bardzo dobre.

Świetna pogoda i nieźle przygotowane płyta pozwalały myśleć o fajnym

widowisku. Doskonale pamiętaliśmy poprzedni mecz z SEMPem, w którym

przegraliśmy u siebie 0:3 ,choć tak naprawdę obraz gry w ogóle na to nie

wskazywał, bo to my mieliśmy zdecydowanie  więcej radości z gry. Tym razem

nie chcieliśmy powtórzyć tamtego scenariusza, dlatego mocno byliśmy

nastawieni na wykorzystywanie swoich sytuacji. W rzeczywistości mecz był

podobny do poprzedniego z taką różnicą, że w operowaniu piłką i kreowaniu

sytuacji przewagę mieliśmy jeszcze większą niż na Arenie Champion.

Praktycznie całą pierwszą część spotkania spędziliśmy na połowie SEMPa.

Staraliśmy się często zmieniać strony, szukać podań diagonalnych czy

prostopadłych. Gospodarze ograniczali się do kontrataków, ale tak naprawdę

nie stworzyli żadnego zagrożenia. Do przerwy nie udało się jednak

Championom otworzyć wyniku, choć 100% okazji do tego było co najmniej

kilka. W drugiej połowie do poprawy była jedna rzecz: skuteczność. Chłopcy

wzięli sobie do serca uwagi z ławki i parę  minut po rozpoczęciu drugiej

połowy po świetnym dośrodkowaniu Andrzeja Olszewskiego swoją sytuację

efektownym uderzeniem z głowy wykorzystał Franek Saganowski. Gospodarze

musieli zaatakować większą liczbą graczy, przez co przy stratach piłki

zrobiło się  więcej miejsca na boisku. Nie trzeba było długo czekać na

wykorzystanie takich warunków bo po niecałych 5 minutach mieliśmy już 3:0.

Najpierw kolejne trafienie dołożył Sagan, a następnie Wiktor Figurski,

okazał się niezwykle precyzyjny w swoim uderzeniu z boku bramki. Do

podwyższenia rezultatu mieliśmy jeszcze kilka dogodnych sytuacji jednak

udało się wykorzystać tylko jedną z nich. Wirgiliusz Szabliński popisał się

dużym spokojem przy sytuacji 1×1 z bramkarzem i strzelił gola ustalającego

wynik końcowy na 4:0.

 

Bardzo cieszy postawa naszych zawodników w tym spotkaniu. Operowali bardzo

swobodnie piłką, wygrywali pojedynki 1×1 oddawali wiele celnych strzałów.

Czekamy z niecierpliwością na kolejne mecze!

 

Skład:

  1. Krzysztof Rychlica
  2. Tymon Gralec
  3. Wirgiliusz Szabliński (gol)
  4. Maks Zubek
  5. Kuba Janiczek
  6. Franek Saganowski (2 gole)
  7. Wiktor Figurski (gol)
  8. Mateusz Lipka
  9. Andrzej Olszewski
  10. Antek Kossak
  11. Kuba Studziżba
  12. Olaf Kondrat
  13. Olek Grabowski

 

 

                                             2006 B

 

W sobotnie popołudnie swój kolejny mecz ligowy rozegrała drużyna rocznika 2006 B . Tym razem na   ul. Baletową zawitała ekipa FC Lesznowoli, z którą w pierwszej rundzie ,po ciężkim meczu wygraliśmy nieznacznie 2:1.

Chłopcy od samego początku dobrze weszli w spotkanie raz po raz nękając strzałami bramkarza gości. Po jednej ze składnych akcji bramkę otwarcia zdobywa Olaf Kondrat ,a asystę na koncie dopisuje Kamil Kędzior, który następnie sam po indywidualnej akcji wpisuje się na listę strzelców. Na 3:0 podwyższa Patryk Borkowski kończąc 30 metrowym rajdem podanie Olafa Kondrata. Gdy już szykowaliśmy się na zejście na przerwę… nasz obrońca w prosty sposób podaje piłkę tuż pod nogi napastnika Lesznowoli, a ten korzystając z prezentu zdobywa bramkę kontaktową na 3:1.

Z przebiegu pierwszej połowy spotkania, ale też widząc jaką mamy przewagę na boisku (w posiadaniu piłki i stwarzaniu sobie sytuacji bramkowych) wydawało się, że kwestią czasu są kolejne bramki dla Championów. Niestety… piłka nożna jest grą nieprzewidywalną, a niewykorzystane sytuacje lubią się mścić, my do końca spotkania nie strzelamy już nic (słupki, poprzeczki, niecelne strzały, lub dobra dyspozycja bramkarza gości) ,a przeciwnik po dwóch kolejnych błędach naszej obrony wykorzystuje praktycznie wszystko co miał do strzelenia w tym meczu.

Wynik końcowy 3:3, pozostaje duży niedosyt, gdyż nie byliśmy w tym spotkaniu stroną gorszą. Zabrakło skuteczności pod bramką rywali i większego opanowania pod swoim polem karnym, gdzie podając mocniej i dokładniej mogliśmy uniknąć straty przynajmniej dwóch z trzech bramek.

Skład zespołu:

Czapiński, Grzeszczak, Carrillo, Soldecki, Kędzior ( 1 bramka, 1 asysta), Stanios, Olszewski, Żakowicz, Kondrat (1 bramka, 1 asysta), Piesiewicz, Tonkowicz, Borkowski (1 bramka)

 

 

 

 

 

 

 

 

                                                                         2005 B

 

W sobotnie popołudniu w Karczewie rozegraliśmy kolejny mecz ligowy.

Przystępowaliśmy do niego  w dość okrojonym składzie, mając w obwodzie jednego rezerwowego a gospodarze – siedmiu.

Początek spotkania  to dużo walki w środku boiska, oba zespoły rozpoczęły mecz dość zachowawczo bojąc się otworzyć i zaryzykować. Nasz cel na ten mecz to była przede wszystkim ekonomiczna gra, chcieliśmy aby to przeciwnik biegał za piłką, bardziej się przy tym męcząc w ten gorący dzień. W 20 minucie udaje nam się wyjść na prowadzenie za sprawa Igora Żukowskiego ,który kapitalnie uderzył z rzutu wolnego.

Niestety ale reakcja naszego zespołu po strzelonej bramce nie była odpowiednia.

Zamiast uspokoić grę, utrzymać się przy piłce i szukać możliwości do zdobycia drugiej bramki , zaczęliśmy popełniać niewytłumaczalne błędy. Jeden z nich w końcu zakończył się stratą bramki, gdzie od 3 minut nie potrafimy wyjść z własnej połowy. Nadal niestety nie obudziło to naszych zawodników i tuż przed przerwa dostajemy przysłowiowa bramkę do szatni.

W drugiej połowie odważniej ruszyliśmy do ataku chcąc doprowadzić do wyrównania. Udało nam się stworzyć kilka sytuacji lecz niestety brakowało właściwiej decyzji tuż pod bramką rywala. Gospodarze za to wykorzystali jedną z okazji do kontry i zdobyli bramkę na 3:1. Jak się okazało była to bramka, która podcięła nam skrzydła i zamknęła mecz. Mimo chęci niestety zabrakło nam już argumentów ,a przede wszystkim sił i świeżej krwi do nawiązania walki.

Siekiera, Sobczyk, Janiszewski , Grabowski, Dobraczyński , Domaradzki, Zukowski ( bramka) Sobczyk Kosakowski Krzystek Dobień Szabliński

 

 

 

 

 

 

                                                  2005 A

Niedzielne spotkanie z Głowaczowem w przeciwieństwie do pierwszego meczu można  nazwać spacerkiem. Już pierwsze minuty przyniosły bramki. Kacper Bojańczyk przedziera się środkiem boiska, podaje na wolne pole do Piotra Gurdziela, ten wpada w pole karne i mocnym strzałem od słupka umieszcza piłkę w bramce. Chwilę potem groźny strzał broni Aleks Sawicki. Następna akcja to rzut rożny po którym Piotr uderza w bramkarza, a do odbitej piłki najszybciej podbiega Patryk Zubek, strzelając nie do obrony. Kolejne rozluźnienie i niepilnowany napastnik gości uderza z piątego metra głową, na nasze  szczęście Aleks paradą ratuje nasz zespół. To była tak naprawdę ostatnia akcja gości bo na boisku dzielił i rządził zespól Championa, strzelając kolejne bramki.

 Po uderzeniu z rzutu wolnego Piotra Gurdziela  piłka robi kozioł przed zaskoczonym bramkarzem i wpada do siatki idziemy za ciosem i Maks Domżalski decyduje się na uderzenie z 30 metrów, piłka odbija się od pomocnika i zmienia parabole lotu i wpada za golkiperem do bramki. Rozochoceni takim obrotem sprawy nasi podopieczni dalej chcą strzelać bramki .Kapi Bojańczyk  przedziera się lewą stroną, mija trzech przeciwników, zagrywa z pod linii końcowej do tyłu, a Antek Ślazewicz finalizuje ładną akcję kolejnym golem.

Po niemrawych pierwszych minutach drugiej połowy  , znowu wracamy do dobrej gry.

Potężna bomba z rzutu wolnego Mateusza Cichockiego i mamy 6:0  .Najlepszy na boisku Kapi ,który tego dnia robił z przeciwnikiem co chciał przedryblował czterech zawodników ,wrzucił w pole karne, a Piotrek efektownym szczupakiem zdobywa hattricka

Ostatni zryw Championa w tym meczu i znowu Kapi z lewej strony mija zawodników z Głowaczowa jak tyczki slalomowe ,zgrywa do tyłu do Maksa ,ten przyjmuje piłkę na prawą nogę i strzela nie do obrony.

Bardzo dobre spotkanie całego zespołu jednak patrząc na dzisiejszy mecz szkoda punktów straconych na wyjeździe.

STF-Głowaczów-8:0

Skład

Sawicki

Gryn

Kossak

Cichocki (bramka)

Żelich

Bojańczyk ( cztery asysty)

Szymański

Jaszczuk

Gurdziel ( trzy bramki)

Domżalski ( dwie bramki)

Molenda 2007 r.

Ślazewicz ( bramka)

Zubek ( bramka)

 

 

 

 

 

 

 

                                                                  2004 A

 

Olimpia Warszawa –S.T.F. Champion 2:2 ( 0:1)  bramki: Bykowski( asysta Bojańczyk) ,Gurdziel

 

W środę udaliśmy  się na stadion Olimpii Warszawa ,gdzie rozegraliśmy kolejkę ligową Mazowieckiego Związku Piłki Nożnej. Boisko na którym przyszło nam grać( kopać się ) przypominało bardziej łąkę niż murawę na której rozgrywa się zawody sportowe .Ale koniec tych narzekań bo obie ekipy miały takie same warunki i obie strasznie się męczyły na bardzo trudnym ,nierównym terenie . Sam mecz przypominał bardziej gę w dwa ognie ,a piłka więcej była w górze niż w dolnych partiach murawy ( duże słowo) Lepiej w mecz wszedł Champion ,który po  rzucie rożnym bitym przez Kacpra Bojańczyka i ładnej główce Marcela Bykowskiego wyszedł na prowadzenie . W pierwszej części niewiele już się działo ,jedna i druga drużyna stworzyły  sobie po jednej okazji  do strzelenia bramki ,ale albo strzały były niecelne ,albo dobrze zachowywali się defensorzy obu ekip. Dużo było niedokładności wynikającej ze stanu nawierzchni.

Obraz gry  w drugiej części nie uległ zmianie ,piłka była przenoszona na połowę przeciwnika w najprostszy   z możliwych sposobów  ,czyli długimi podaniami ,gdzie było dużo pojedynków w powietrzu . Znowu los się do nas uśmiechnął, bo ładną bramkę zdobywa Piotr Gurdziel ,który lewą nogą z woleja daje nam prowadzenie . Prowadzenie ,które nas trochę uśpiło ,bo byliśmy przekonani ,że dowieziemy je do końca .Nic z tego najpierw sędzia ,po problematycznej ręce naszego zawodnika daje rzut karny gospodarzom ,na szczęście zawodnik Olimpii spudłował ,ale chwilę później w sytuacji sam na sam z bramkarzem ,zmniejsza rozmiary porażki . Gospodarze złapali wiatr w żagle i za wszelką cenę dążyli do remisu . Ich determinacja przynosi im drugiego gola ,po którym zdrzemnęli się nasi niektórzy zawodnicy i zamiast do końca kryć rywala ,dali mu za dużo miejsca w polu karny. Mocny strzał pomocnika przeciwnika i mamy remis 2:2 w tych zawodach .Szkoda straconych punktów ,ale gramy dalej i walczymy w następnych zawodach o jak najlepsze wyniki ,po dobrej grze.

Skład drużyny :

Wiśniewski ,Kossak ,Pawlak, Bykowski , Saganowski ,Bojańczyk ,Szymański ,Kowalski, Sokół ,Falkiewicz ,Gurdziel , Studziżba .

 

 

S.T.F. Champion –Varsovia Warszawa 3:0 ( 0:2) 2x Bykowski ( asysta Bojańczyk) ,Sokół ( asysta Bojańczyk)

W sobotę do Baniochy ,gdzie swoje mecze rozgrywa drużyna Championa z rocznika 2004 A ,przyjechał lider tabeli Varsovia Warszawa . Drużyna bardzo dobrze zorganizowana  zarówno w działaniach ofensywnych jak i defensywnych ,co pokazał nam pierwszy mecz z tym zespołem ,gdzie ulegliśmy wysoko 4:0 .Zdawaliśmy sobie sprawę ,że tylko wyciśnięcie maksymalnych naszych możliwości ,determinacja pozwolą nam na osiągnięcie dobrego wyniku. Od początku to goście dłużej utrzymywali się przy piłce ale nie potrafili przebić się przez dobrze funkcjonujący nasz zespół . My natomiast próbowaliśmy szybkimi kontratakami przedostawać się na połowę rywala . Jedna z takich akcji przynosi nam bramkę .Dobre podanie Kacpra Bojańczyka za linię defensywy Varsovii ,a tam sprintem ruszył Marcel Bykowski ,który wygrał pojedynek biegowy z obrońcami i ładnym strzałem ,zewnętrzną częścią stopy ,umieszcza piłkę w siatce .Zaskoczeni takim obrotem sprawy goście jakby trochę spuścili z tonu , my  śmielej ,a przede wszystkim odważniej zaczynamy operować piłką . Taka gra przynosi nam drugiego gola . W środku pola piłkę dostaje Marcel Bykowski ,który mija trzech obrońców i wpada w pole karne ,nie dając szans na interwencje bramkarzowi i prowadzimy 2:0 . Piękna ,indywidualna akcja Marcela  wnosi w nasze szeregi  większą pewność.

Druga połowa nie zmienia nić w obrazie gry obu ekip .Goście próbują przebić się przez bardzo dobrze grającą tego dnia defensywę Championa ,ale idzie im to bardzo ciężko .My natomiast strzelamy kolejną bramkę po krótko rozegranym rzucie rożnym Kacpra Bojańczyka z Wojtkiem Sokołem ,po którym ten drugi ,pięknym strzałem umieszcza piłkę w bramce Varsovii .Do końca meczu nic się nie zmienia i możemy cieszyć się z trzech punktów ,których mało kto się spodziewał patrząc na pierwszy mecz tych zespołów .Gratulację i dalej ciężko pracujemy !!!!!

Skład drużyny : Wiśniewski ,Kusyk ,Pawlak ,Wieczorek ,Sokół , Cichocki ,Bojańczyk , Falkiewicz ,Lalik, Bykowski ,Gurdziel ,Kowalski

 


Komentarze

Komentarze