Weekend Championa

 Świętej Pamięci Jan Paweł II powiedział ,,że ze wszystkich rzeczy nieważnych piłka nożna jest najważniejsza’’ Dla nas ,dla naszych zawodników tak z pewnością   jest, widząc zaangażowanie ,determinację ,chęć zwycięstwa .I chociaż nie zawsze   na końcu jest uśmiech ( wygrana),to trzeba docenić trud jaki Ci młodzi adepci wykonują ,marząc by w przyszłości grać w piłkę na wysokim poziomie .   Tak też było w ten weekend ,gdzie stanęliśmy do rywalizacji w  następnej   ,pasjonującej   kolejce  ligowych zmagań .

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

                                                         2011A

W sobotni poranek rozgrywaliśmy wyjazdowy mecz ligowy z Klubem Sportowym Konstancin.

Ciężko napisać o przebiegu meczu za wiele. Wynik 34:1 najlepiej oddaje obraz tego spotkania. Był to mecz do jednej bramki w którym udowodniliśmy ze 3 liga to dla nas za niskie progi. Mimo wszystko należy pochwalić chłopców za to iż mimo wysokiego prowadzenia nikt nie był indywidualistą i każdy zawsze starał się dostrzec pod bramka lepiej ustawionego kolegę z zespołu.

Majewski , Michalak ( 6 bramek, 2 asysty) Szymański ( bramka, asysta ) Wiśniewski ( 3 bramki, 3 asysty) , Stefaniak ( 2 bramki, asysta) Kaczkowski ( 3 bramki, 4 asysty) Fejcher ( 10 bramek, 3 asysty) Ogorzałek ( 7 bramek , 2 asysty) Olkowski ( 4 asysty)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

                                                                         2010 A

 

ATP Warszawa – S.T.F. Champion  3:10

 

Bardzo dobre spotkanie  zafundowali nam nasi zawodnicy z rocznika 2010 A ,którzy w niedzielny poranek zmierzyli się w Starych Babicach z ATP Warszawa. Chociaż pierwsza kwarta nie wskazywała na to ,że pewnie i wysoko wygramy  ten mecz ,bo od początku lekką przewagę ,wynikającą z naszych błędów indywidualnych ,posiadali gospodarze ,to później wszystko poszło w dobrym kierunku.. Dopiero pierwsza bramka ,autorstwa Mikołaja Rymarczyka dała nam większą pewność i wiarę w to ,że możemy wywieść   trzy punkty .

Druga kwarta bezapelacyjnie należała do Championa ,który mądrze prowadził grę ,a wszyscy chłopcy tworzyli na boisku monolit. Co najważniejsze naszą przewagę potrafiliśmy zamieniać na bramki ,a akcję po których padały gole były na wysokim poziomie. Po dwóch kwartach prowadzimy 5:0 ,a na listę strzelców wpisali się : 2xRymarczyk( asysta Głowacki ,Bykowski) , Dworak ,Głowacki .

W trzeciej odsłonie nie zwalniamy tempa ,grając piłkę ładną dla oka ,a przede wszystkim nadal skuteczną . Na uwagę w tej części gry zasługuje dwójkowa akcja Rymarczyk –Bykowski ,po której strzelamy gola . Z linii obrony wychodzi  Olivier Bykowski ,który zagrywa do Mikołaja Rymarczyka( i idzie za podaniem ) ,a ten mając tylko przed sobą bramkarza ,podeszwą odgrywa do Oliviera ,który posyła piłkę do pustej bramki ( asysta Mikołaja pierwszej klasy ) .Co mogło się podobać ,to ,że nasi podopieczni dążyli do strzelenia następnych goli  ,ale nie było w tym krzty egoizmu ,tylko dobro drużyny na pierwszym miejscu .Po trzech kwartach prowadzimy 9:0  po bramkach 2x Bykowski ( asysta Rymarczyk), Głowacki , samobójcze trafienie .

W czwartej kwarcie robimy lekkie roszady w składzie tak ,żeby wszyscy pograli w odpowiednim wymiarze czasowym  ,a nasz bramkarz Simsi miał możliwość rywalizacji  w polu. Wkrada się rozluźnienie ,tracimy trzy gole ,strzelając tylko jednego i kończymy ten mecz z wynikiem 10:3 dla Championa .

Wszystkim zawodnikom należą się duże brawa ,za zaangażowanie i mądrą grę ,ale przed nami jeszcze dużo pracy bo możemy grać jeszcze lepiej.

Skład drużyny : Szymański ,Rek ,Bykowski , Głowacki ,Dworak ,Rymarczyk , Serafin

 

 

                                                           2009 A

 

 STF Champion – Wicher Kobyłka 6-2

W drugiej kolejce ligowych zmagań, rozegraliśmy spotkanie w Kobyłce, z miejscowym Wichrem. Początek spotkania należał do Championa. Najpierw rzut karny po faulu na Iwo zamienił, pewnym strzałem Antek Rutkowski. Chwilę później było już 2-0. Po mocnym pressingu Iwo zdobywa bramkę, pewnie pokonując bramkarza z bliskiej odległości. Do tego czasu kontrolowaliśmy grę. W drugiej kwarcie po odbiorze piłki przed polem karnym, Mario pokonuje bramkarza Wichru uderzeniem z pola karnego i wydawać by się mogło, że będziemy rozdawać karty w tym meczu.

Po zmianie stron nasz zespół trochę spuścił z tonu. Po raz kolejny przy prowadzeniu 3-0 popełniamy błędy, które dają rywalom dwie kontaktowe bramki, w czasie gdy powinniśmy wykorzystać kilka dobrych sytuacji i pewnie zakończyć spotkanie. Niestety w naszą grę obronną wkradło się sporo chaosu i niepewności.

Na ostatnią kwartę, wyszliśmy z zamiarem zdobycia kolejnych bramek, zamiast bronienia wyniku. I tutaj chłopcy dobrze zareagowali, bo wykorzystaliśmy 3 bardzo dobre okazje i potwierdziliśmy tym samym, kto był tego dnia lepszym zespołem, choć drużyna Wichru do końca meczu się nie poddawała.

Cieszą nas kolejne 3pkt, widać było, że przez większość meczu dobrze operowaliśmy piłką, ale brakowało płynności w budowaniu ataku. W kolejnych meczach musimy szybciej przekazywać sobie piłkę. Kolejnym problemem staje się sytuacja, że przy korzystnym wyniku, zamiast dobić rywala, pozwalamy im na strzelanie bramek. Tutaj musimy popracować nad podejściem do sytuacji boiskowych i pokazać, że potrafimy odpowiednio na nie reagować. Choć nasza gra uległa poprawie, to mamy kilka niuansów ,nad którymi musimy jeszcze popracować, ponieważ kolejne mecze zapowiadają się bardzo ciekawie.

 

Bramki:

Iwo Kupidura x3, Antek Rutkowski (k.), Stach Białecki, Mario Martinez-Młynarczyk

Asysty:

Mario Martinez-Młynarczyk, Tymek Gogacz, Stach Białecki

Skład:

Aleks Martinez-Młynarczyk – Antek Rutkowski, Maciek Habrowicz, Mario Martinez-Młynarczyk, Tymek Gogacz, Stach Białecki, Iwo Kupidura, Maciek Studziżba, Kacper Nowak

 

 

 

 

 

 

 

                                                                       2009 B

W sobotnie popołudnie ekipa rocznika 2009B rozegrała swój kolejny mecz w Lidze Mazowieckiej. Tym razem na boisko przy Sarabandy zawitał zespół KS Ursynów Mecz rozpoczął się dla nas bardzo korzystnie, po zespołowej akcji bramkę zdobywa Jasiek Hadyś ,a świetną asystę notuje Kuba Kołakowski. W drugiej ćwiartce goście zdobywają bramkę wyrównującą, jednak widocznie to my jesteśmy stroną przeważającą i po trafieniu Kuby Kołakowskiego oraz ponownie Jaśka Hadysia ( asysta Kacper Nowak) odskakujemy na dwubramkowe prowadzenie. Zawodnicy z Ursynowa jednak nie ustawali w atakach czego efektem kolejne doprowadzenie do remisu, gdy wraz z końcówką trzeciej kwarty hat-tricka zaliczył Jasiek Hadyś (asysta Tymek Gogacz) mogłoby się wydawać, że widząc jak prezentuje się nasz zespół ( wyraźna przewaga w posiadaniu piłki, dużo sytuacji bramkowych, ładna gra zespołowa podaniami) nic złego nie może się już przydarzyć. Jednak jak wiadomo piłka nożna to sport nieprzewidywalny... Ogromna ilość niewykorzystanych sytuacji w końcu zemściła się, a przeciwnicy prostymi sposobami dostawali się w okolice naszego pola karnego celnymi strzałami z dystansu zdobywając bramki, tego dnia wychodził im praktycznie każdy strzał, warto zauważyć, że jedną bramkę zdobyli bezpośrednio z rzutu rożnego! My nie strzelaliśmy nic, goście praktycznie wszystko...mecz kończy się wynikiem 4:6 dla Ksu. Pozostaje sporty niedosyt, jednak przegraliśmy ten mecz na własne życzenie, gdybyśmy wykorzystali chociaż połowę swoich sytuacji moglibyśmy spokojnie czekać na końcowy gwizdek, a tak sprawiliśmy sobie horror i grę nerwów niestety bez happy endu... Z każdego meczu trzeba wyciągnąć wnioski i wierzymy, że to my będziemy górą w rewanżowym spotkaniu na Ursynowie!

Skład Zespołu:

Tymek Gogacz - 1 asysta

Olgierd Dłubacz

Bruno Brzyski

Antek Wrzesiński

Ignacy W

Kacper Nowak

Kacper Adamus

Kuba Kołakowski - 1 bramka 1 asysta

Jasiek Hadyś - 3 bramki

Karol Jesiona

Filip Danielewicz

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

                                                        2008 A

 

 

  W sobotę 6.04 reprezentacja rocznika 2008A rozegrała mecz drugiej kolejki I Ligi Mazowieckiej. Tym razem wybraliśmy się na ciężki wyjazdowy mecz do Parku Skaryszewskiego aby zmierzyć się z tamtejszym Drukarzem Warszawa, mistrzem Mazowsza poprzedniego sezonu.

Już przed meczem wiadomo było, że nie będzie to łatwa przeprawa, mając na uwadze poprzednie potyczki z tym zespołem.

Zaczęliśmy jednak ambitnie i bez strachu, czego efektem szybko zdobyty gol autorstwa Teo Żakowicza, po asyście Tomka Jabłońskiego. Wysokim pressingiem staraliśmy się uniemożliwić szybkie wyprowadzenie piłki do ataku pod naszą bramkę, mieliśmy kolejne sytuacje i gdy wydawało się, że druga bramka jest tylko kwestią czasu obudził się Drukarz.

Przed końcem pierwszej ćwiartki strzelają bramkę kontaktową, następnie idąc za ciosem podwyższają na 2:1, przy totalnie biernej postawie naszych chłopców po rzucie rożnym. Bramki na 3:1 oraz 4:1 kompletnie przybiły Championów i mimo najszczerszych chęci i woli walki nie byliśmy tego dnia w stanie przeciwstawić się doskonale dysponowanemu przeciwnikowi ulegając w ostatecznym rozrachunku aż 9:1.

Otrzymaliśmy od Drukarza naprawdę solidną lekcję dobrej piłki, ale nikt nie powiedział, że w tym sezonie będzie przyjemnie i łatwo. Z każdej porażki staramy się wyciągać wnioski i nie załamywać się, a trenować dalej z jeszcze większym wysiłkiem i zapałem. Na plus na pewno należy wspomnieć, iż pomimo wysokiego prowadzenia rywali nasi chłopcy starali się rozgrywać swoje akcje zespołowymi podaniami, próbując przedostać się pod pole karne rywala i nie zrezygnowali ze swojego sposobu gry wysokim pressingiem (na rzeczy np ustawiania się w głębokiej defensywie), czego skutkiem była niestety strata tak wielu bramek.

Skład zespołu:

Wiktor Czapiński

Luca Carillo

Łukasz Kowalski

Antek Stanios

Franek Lewandowski

Teodor Żakowicz - 1 bramka

Tomek Jabłoński - 1 asysta

Kuba Pawełkowicz

Dawid Matuszewski

 

 

 

 

 

 

 

 

                                                   2008B

Białe Orły – STF Champion II 4:3

 

Po minimalnej porażce z drużyną AP Wilki jedziemy na Białołękę na pierwszy mecz

wyjazdowy w rundzie wiosennej. Początek spotkania bardzo wyrównany z kilkoma bardzo dobrymi sytuacjami z obu stron. W drugiej kwarcie przeciwnik spycha nas do obrony, czego efektem jest stracona bramka. Kolejna odsłona była zdecydowanie najlepsza w naszym wykonaniu. Od samego początku ruszamy do ataku, po faulu na Staśku Litwinczuku bramkę zdobywa Olaf Chabior bardzo precyzyjnym strzałem z rzutu wolnego. Po świetnym początku tracimy bramkę po kontrataku ale nie wytrąca ona nas z dalszej dobrej gry w trzeciej kwarcie. Bramkę wyrównującą zdobywa Franek Urban który popisuje się kapitalnym strzałem z rzutu

wolnego. Następnie idziemy za ciosem i wychodzimy na prowadzenie po rozegraniu 2-3 podań zakończonych bardzo dobrym prostopadłym podaniem Julka Dziełaka do Olafa, który precyzyjnym strzałem pokonuje bramkarza gospodarzy. Niestety w ostatniej kwarcie pozwalamy w zbyt łatwy sposób stracić bramkę wyrównującą, która dodaje rywalom wiatru w żagle. Gospodarze stwarzają dwie bardzo groźne sytuację podbramkowe, na szczęście na posterunku staje za pierwszym razem Wiktor Humeniuk, broniąc strzał lecący w samo okienko bramki, za drugim Borys Szychowski asekuruje całą sytuację. W momencie jak już wszyscy myśleli, że spotkanie zakończy się podziałem punktów, w ostatniej sekundzie meczu

tracimy bramkę...

Z postawy swoich zawodników jestem bardzo zadowolony, idziemy w dobrym kierunku jest duży progres, który mam nadzieję już niedługo zaowocuje pierwszym ligowym zwycięstwem.

Skład: Tymon Bartczak, Julian Dziełak, Maksymilian Moszczyński, Franciszek Urban,

Stanisław Litwinczuk, Borys Szychowski, Mateusz Prokopiuk, Konstanty Zakrzewski, Olaf

Chabior, Wiktor Humeniuk, Adam Gutowski

Bramki: Olaf Chabior– 2x; Franciszek Urban – 1x

Asysty: Julian Dziełak -1x

 

 

 

 

                                                   2007    

 

Legia -STF-3:1

W niedzielny wieczór czekała na nas najtrudniejsza przeprawa w lidze czyli Legia Warszawa. Od początku spotkania było widać różnicę w szybkości zawodników .Próbowaliśmy wyprowadzać szybkie kontrataki  , niestety często dochodziliśmy do połowy boiska i któryś z zawodników tracił piłkę na rzecz gospodarzy .Legia próbowała szybciej operować futbolówką , ale nie przekładało się to na klarowne sytuacji. Przed przerwą błąd naszego pomocnika przy wyprowadzaniu piłki z czego korzysta napastnik Legii i zdobywa gola. Po przerwie próbowaliśmy ruszyć mocniej do ataku ale natknęliśmy się na dwie kontry ,które skończyły się bramkami. Po trzecim golu Mikołaj Szkiela zdecydował się na indywidualną akcję ,po której został sfaulowany w polu karnym. Sam poszkodowany podchodzi do rzutu karnego i strzela kontaktową bramkę. Po golu  mamy jeszcze dwie sytuacje niestety niewykorzystane. Legia wygrywa zasłużenie, ambicji i zaangażowania na pewno nie zabrakło ale żeby osiągnąć lepszy wynik z takim przeciwnikiem cały zespół musi zagrać na wysokim poziomie .

Skład:

-Kuba Chełmicki

-Antek Kossak

-Kamil Kędzior

-Mateusz Lipka

-Mateusz Guzowski

-Mikołaj Szkiela (bramka)

-Miłosz Grzeszczak

-Maks Zubek

-Janek Molenda

-Gabryś Jachtoma

-Dawid Małysa

 

 

 

 

 

                 2006B. FC Lesznowola - STF CHAMPION 1:2 (1:1)

Mecz z Lesznowolą był ciekawym widowiskiem. Pierwsze składne akcje zostały przeprowadzane prawą stroną boiska, gdzie w sytuacji do zdobycia bramki znalazł się Franek Saganowsi, który kilka razy uderzał piłkę niecelnie obok bramki. W 12 minucie zawodów tracimy gola  po kontrze drużyny gospodarzy. Po pięknej akcji Bruno podaje do Gabriela Jachtomy , który zdobywa piękną bramkę dla naszej drużyny.  Dużo akcji ofensywnych przeprowadza nasz zespół , jednak nie wykorzystujemy dogodnych sytuacji. W drugiej połowie przeciwnik ruszył do ataku i kilka razy zagroził naszej bramce. Pod koniec zawodów, mając piłkę w posiadaniu kapitalnie uderzył  Miłosz Grzeszczak i jego bramka daje nam prowadzenie. Wynik mecz 1:2.

Skład:  1. Pęk 2. Marczak 3. Ziółkowski 4. Turniak 5. Depa 6. Rychlica 7. Cłapiński 8. Borkowski 9. Piesiewicz 10. Kondrat 11. Saganowski 12. Hadyś 13. Jachtoma 14. Kędzior 15. Grzeszczak  

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

                                                      2005 A

 

Piękna wiosenna pogoda oraz dobrze przygotowane boisko przywitały zawodników Championa i Orlika Radom w sobotnie popołudnie. Z Orlikiem graliśmy do tej pory dwukrotnie i dwa razy musieliśmy uznać wyższość przeciwnika, który przewyższa naszych zawodników warunkami fizycznymi. Nasz zespół od początku ruszył do walki ,bo wiedzieliśmy, że dobra gra to za mało. Po kwadransie wyrównanej potyczki Julek Kucicki mija obrońcę i zagrywa do Piotrka Gurdziela. Strzał był zbyt lekki i bramkarz nie miał najmniejszych kłopotów  z obroną. Trzy minuty później rzut rożny, mocno bita piłka przez Kacpra Bojańczyka mija wszystkich zawodników ,zamykający akcję z prawej strony Franek Szymański silnym  uderzeniem z półwoleja zdobywa gola. Goście  próbowali  poprzez stałe fragmenty gry wykorzystać swoje warunki fizyczne ale nasi zawodnicy poza jedną akcją ,gdzie zgubili krycie dobrze radzili sobie z przeciwnikiem. Na koniec pierwszej połowy mogliśmy podwyższyć prowadzenie, niestety bo dobrej centrze z lewej strony Antka Ślazewicza, Janek Żelich z dziesięciu metrów nie trafia w bramkę. Druga połowa bez zmian ,bardzo duża ilość bardzo groźnych stałych fragmentów dla zespołu z Radomia ale odpowiedzialność naszej obrony w tym meczu była na bardzo wysokim poziomie. Do tego bardzo dobra gra naszych obrońców ,Kajtek Gryn (połowę mniejszy od przeciwnika 😊 ) Patry Zubek oraz Janek Kossak uzupełniali się na boisku i wygrywali pojedynki z silniejszym rywalem. Ofensywnie wychodziliśmy z groźnymi atakami Kapi oraz Franc świetnie rozgrywali piłkę w środku pola, co stworzyło nam trzy sytuacje sam na sam ,niestety przegrane dwukrotnie przez Wojtka Sokoła raz przez Piotrka. Kiedy wydawało się że wynik się nie zmieni błąd naszego bramkarza i mamy remis. Na koniec jeszcze mamy piłkę meczową ,Kapi zagrywa do Piotra ,ten świetnie mija obrońcę, kładzie na ziemie bramkarza i niestety z lewej nogi strzela obok pustej bramki. Pomimo tych błędów to był bardzo dobry mecz naszego zespołu, który oprócz tego ,że dobrze operuje piłką pokazał charakter na tle silniejszego fizycznie przeciwnika.

 

STF-Orlik Radom 1;1

 

Skład

 

* Aleks Sawicki

* Kajtek Gryn

* Patryk Zubek

* Janek Kossak

* Mikołaj Szkiela 2007 r.

* Mateusz Cichocki

* Franek Szymański (bramka)

* Kacper Bojańczyk (asysta)

* Antek Ślazewicz

* Piotr Gurdziel

* Wojtek Sokół

* Maks Hawryszko

* Jasiek Zelich

* Julek Kucicki

 

 

 

 

 

                                                  2005 B

 

 

 

W trzeciej kolejce ligowej mierzyliśmy się z zespołem MKS Piaseczno.

Wiedzieliśmy przed meczem iż nasza sytuacja w tabeli jest zła i musimy jak najszybciej zacząć zdobywać punkty.

Początek meczu to bardzo zachowawcza gra obu zespołów. Nikt nie podejmował ryzyka ,przez co z boiska wiało nudą. Dopiero po 30 minutach gry kibice ujrzeli sytuacje bramkowe ale zarówno gospodarzom jak i nam zabrakło skuteczności.

W przerwie meczu powiedzieliśmy sobie iż musimy bardziej zaryzykować i przejąć inicjatywę na boisku.

I tak tez się stało, drugie 40 minut to nasza gra w ataku pozycyjnym. Staraliśmy się prostopadłymi podaniami wykorzystać wysoko ustawiona linie obrony zespołu z Piaseczna. Niestety ale tego dnia szwankowała u nas skuteczność. Stworzyliśmy sobie w drugiej połowie 3 stuprocentowe sytuacje ale nie potrafiliśmy zamienić ich na bramkę. Mecz kończy się wynikiem 0:0.

Z jednej strony należy pochwalić chłopców za walkę i zaangażowanie oraz za fakt iż udało się nam zagrać na „ 0 z tylu”. Jednak pozostaje spory niedosyt ze względu na nasze rozregulowane celowniki. Był to dobry mecz w naszym wykonaniu który powinniśmy wygrać.

Siekiera, Niewadził, Janiszewski , Pańtak , Sobczyk , Sobczyk, Dobraczyński , Guzowski , Zubek, Lipka , Studziżba , Gralec, Dobień , Moreń

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

                                                            2004 A

 

 

S.T.F. Champion –WRKS Olimpia Warszawa 3:3 ( 1:2)

 

W trzeciej kolejce ligowej na boisku w Baniosze podejmowaliśmy WRKS  Olimpie Warszawa ,o której wiedzieliśmy ,że kolejkę wcześniej,  gładko  pokonała spadkowicza z Centralnej Ligi Juniorów  Varsovie Warszawa aż 3:0 . Świadczyło to o tym ,że goście ,to dobry zespół ,co potwierdziły pierwsze minuty spotkania ,gdzie nie potrafiliśmy poukładać gry ,a rywal stwarzał sobie sytuacje bramkowe ,szybko zamieniając je na gole. Tak szczerze to po pierwszych 15 minutach meczu zamiast 2:0 dla Olimpii ,powinno być  co najmniej o dwa gole więcej ,ale bardzo dobrze w bramce spisywał się Antek Wiśniewski .My, mimo dużych ubytków kadrowych  próbowaliśmy budować akcję ,ale nie wychodziło nam to za dobrze i wcale nie ma się co dziwić ,bo w takim składzie ,nie często mamy możliwość grać ,a co dopiero trenować .Jeszcze w pierwszej części spotkania zmniejszamy rozmiary porażki za sprawą Szymona Falkiewicza ,który wykorzystał błąd golkipera rywali i mamy 1:2 .Takim wynikiem kończy się ta część gry i nic nie wskazuje na to ,że w drugiej będzie lepiej .

O dziwo drugą połowę spotkania zaczynamy dużo lepiej ,gramy agresywniej ,mocniej przeszkadzamy przeciwnikowi w rozgrywaniu piłki .Strzelamy drugiego gola za sprawą Kuby Jaszczuka ,który najsprytniej zachował się w polu karnym i jest już 2:2 .Pózniej więcej z gry ma nadal Olimpia ,ale Antek Wiśniewski jest na posterunku . I gdy wydawało się ,że takim rezultatem skończy się ten pojedynek ,bardzo dobrze do tej pory sędziujący arbiter z ,,kapelusza ‘’ dyktuje rzut karny dla gości .Zupełnie niezrozumiała sytuacja dla wszystkich ( nawet trener Olimpii był zdziwiony )no ale cóż nic nie zmieni tej kontrowersyjnej decyzji  i szkoda tylko ,że mimo wyczucia zawodnika w niebieskiej koszulce ,Antek nie uchronił nas przed stratą bramki z rzutu karnego. Za drugą połowę ,a zwłaszcza za ostatnie 10 minut meczu należą się chłopakom duże brawa ,za to ,że nie poddali się i za wszelką cenę ,uparcie dążyli do remisu . Cztery minuty przed końcem meczu mamy rzut wolny na 35 metrze boiska ,do piłki podchodzi Kacper Wieczorek i pięknym strzałem pod poprzeczkę daje nam remis . W ostatniej akcji mamy piłkę meczową ,Szymon Falkiewicz wypuszcza sam na sam z bramkarzem Kubę Jaszczuka ,niestety ten pudłuje ,a sędzia kończy tą rywalizację .

Patrząc na to ,że graliśmy bez pięciu podstawowych zawodników ,a w naszych szeregach było dwóch zawodników z rocznika 2006 i trzech z 2005   można cieszyć się z tego remisu o ile w piłce młodzieżowej w ogóle można cieszyć się z remisu.

Skład meczowy :Wiśniewski , Pawlak ,Kowalski ,Żukowski ,Jesionek ( 2006),Janiczek ( 2006)Wieczorek ,Domaradzki ,Kusyk , Jaszczuk , Falkiewicz

 

 

 

 

                                                   2004 B

 

 

2004B. Jedność Żabieniec – STF Champion Warszawa 1:3 (0:3).

Mecz rozgrywany był na boisku rywala przy dobrych warunkach atmosferycznych i  trzeba przyznać  początek zawodów był udany. STF Champion raz za razem  atakował bramkę rywala. W dogodnej sytuacji znalazł się Kuba Jaszczuk ,który w  10 minucie kapitalnie uderza i piłka wpada do bramki,  asystą popisał się Kacper Bojańczyk. W 12 minucie zawodów wspomniany wcześniej Kacper Bojańczyk , podaje piłkę do Antka Ślazewicza, który  po dobrym dryblingu dośrodkowuje do Wojtka Sokoła, a ten głową zdobywa bramkę jest 2:0 dla naszej drużyny. Defensywny pomocnik Marcel Domaradzki gra dziś bardzo rozważnie, dużo akcji przeprowadzamy środkiem pola. W drugiej połowie to przeciwnikom zależało na zdobyciu bramki kontaktowej. Kilka razy Aleksander Szczotka interweniuje, ratując nasz zespół przed stratą gola. Kapitalnym uderzeniem z 17 metrów popisuje się Kacper Bojańczyk i zdobywa bramkę na 3:0 . W 56 minucie zawodów Maks Hawryszko fauluje przeciwnika ,a rywale  po stałym fragmencie gry zdobywają uderzeniem z głowy gola . Wynik meczu 1:3. W 78 minucie zawodów Maks Hawryszko zostaje faulowany na linii pola karnego i sędzia dyktuje rzut karny, który nie zostaje wykorzystany przez Kacpra Bojańczyka. Pod koniec meczu Jan Kossak zostaje upomniany przez sędziego i gramy przez 2 minuty bez środkowego obrońcy.  Mecz kończy się wynikiem 1:3. 

 

Skład:

1.Szczotka, 2.Żukowski, 3.Kossak, 4.Pańtak, 5.Domaradzki, 6. Moreń, 7.Ślazewicz, 8. Hawryszko, 9. Dobień, 10. Kucicki, 11. Sokół, 12.Jaszczuk, 13.Bojańczyk

 

 


Komentarze

Komentarze