Weekend Championa

Aura tego weekendu nie pozwoliła wszystkim naszym ekipom rywalizować w zmaganiach ligowych .Mokre ,a czasami wręcz zalane boiska zmusiły nas do przełożenia wielu meczów ,te które się odbyły ( np mecz rocznika 2007  w Radomiu ) przypominały piłkę  wodną ,ale i w takich warunkach trzeba sobie radzić .
Zapraszamy do relacji ....


                                                                           2013

W przedostatniej kolejce ligowych zmagań tej jesieni Championi z rocznika 2013 zmierzyli się z drużyną WBS. Pogoda tego dnia nas nie rozpieszczała, padał deszcz i było chłodno. Pamiętając pierwszy mecz z WBS-em wiedzieliśmy, że od początku musimy być skoncentrowani, ponieważ nasi przeciwnicy prezentują dobry poziom gry, a zwycięstwo na ich terenie wydarliśmy w ostatniej minucie meczu. Założenia przedmeczowe to jedno, a realizacja na boisku to drugie. Wyraźnie można to było zauważyć podczas tego starcia. Od samego początku mieliśmy problem z prowadzeniem piłki, i podaniem wewnętrzną częścią stopy. Z każdą minutą goście nabierali wiatru w żagle, ale dopiero w drugiej kwarcie straciliśmy pierwszą bramkę. Ten gol rozwiązał worek z bramkami, ponieważ w tej części gry straciliśmy kolejne dwie bramki. Chwilę przed końcem pierwszej połowy Anis Talhami strzelił gola z rzutu karnego po faulu na Franku Wojtali. W wielu poprzednich meczach taka bramka dawała nam bodziec do lepszej gry, jednak w sobotnim meczu było odwrotnie. W trzeciej i czwartej kwarcie goście zdobywają jeszcze po jednej bramce, a nasza gra nie napawała optymizmem. Pięć minut przed końcem spotkania ciężar odpowiedzialności na swoje braki wziął tym razem Franek Wojtala, gdzie po świetnej indywidualnej akcji zdobył dla nas drugiego gola. To sprawiło, że nasze ataki była bardziej zmasowane. Chwilę później Franek dokłada dwa kolejne trafienia, jednak na więcej zabrakło już czasu, a końcowy wynik to nasza porażka 4:5.

Tydzień po tym jak zagraliśmy najlepszy mecz w sezonie, przyszedł czas na dużo słabszy w naszym wykonaniu. Martwi fakt, że mieliśmy w tym meczu problem z najprostszymi elementami rzemiosła piłkarskiego, które trenujemy od dłuższego czasu, a także to, że z popełnianych błędów nie wyciągamy wniosków. Cieszy jedynie to, że po raz kolejny pokazaliśmy, że walczymy do końca. Zagraliśmy w składzie:

Karol Kania
Anis Talhami (1 bramka)
Mateusz Kacprzak
Borys Lewandowski
Antek Boguta
Franek Wojtala (3 bramki)
Kuba Styczek


                                                                                         2012

W sobotnie przedpołudnie reprezentacja rocznika 2012A udała się na wyjazdowy mecz do Jazgarzewa z tamtejszą Spartą. Rządni rewanżu za porażkę w pierwszym spotkaniu przystąpiliśmy w bojowych nastrojach do potyczki.
Sygnał do ataku dał Fabian Karczewski, który wywierając presję na bramkarzu gospodarzy strzela gola,niestety pod koniec pierwszej ćwiartki nasz golkiper również prezentuje bramkę rywalom, mamy więc remis.
Jesteśmy stroną atakującą, ale jak to zazwyczaj bywa w tym roczniku bardzo często nie potrafimy zamienić tej przewagi w postać bramkową. Na dwa trafienia autorstwa Ksawiera Kapicy przeciwnicy odpowiadają błyskawicznie doprowadzając do remisu, a następnie po szybkich kontrach z naszych niewykorzystanych okazji wychodzą na dwubramkowe prowadzenie.
Rocznik 2012 jednak nigdy się nie poddaje i zawsze walczy do końca. Nasz kapitan Natan Turniak swoją postawą zmotywował zespół do kolejnych ataków. I tak po jego asyście bramkę kontaktową zdobywa Gucio Kowalski, a następnie po pięknej indywidualnej akcji stan meczu na 5:5 ustala sam Natan. Na więcej tego dnia nie starczyło czasu...
Obiektywnie patrząc na przebieg spotkania byliśmy zespołem, który stwarzał więcej sytuacji bramkowych, jednak nie potrafił ich wykorzystać. Z punktu widzenia piłkarskiego był to niestety najsłabszy ze wszystkich dotychczasowych meczów ligowych. Mało podań, gry zespołowej, do tego przydarzyła się słabsza dyspozycja bezbłędnego do tej pory bramkarza ... i stąd nie zadowalający nas wynik końcowy. Dużo do poprawy! Trenujemy i walczymy dalej!
Skład zespołu:
Ksawier Kapica - 2 bramki
Fabian Karczewski - 1 bramka
Natan Turniak - 1 bramka 1 asysta
Gucio Kowalski - 1 bramka 1 asysta
Wiktor Cichocki - 1 asysta
Filip Żukiewicz
Oskar Zdanowicz


                                                                           2011 A

W sobotnie popołudnie mierzyliśmy się w Żabieńcu z Kosą Konstancin.
Nasi rywale bardzo chcieli się zrewanżować za porażkę w naszej poprzedniej potyczce co było widać już od pierwszego gwizdka sędziego. Już w pierwszej akcji meczu tracimy bramkę wynikającą z braku koncentracji w naszych szeregach. Udaje nam się szybko odpowiedzieć trzema bramkami ,co niestety trochę uśpiło nasza czujność i wkradło się rozluźnienie. Znowu tracimy bramki w niedopuszczalny sposób. Trzy z nich są efektem braku krycia przy stałych fragmentach gry.
W drugiej kwarcie nadal nie jesteśmy sobą, tracimy kolejne bramki i sprawiamy wrażenie zespołu który myślami jest gdzie indziej i który myślał ze mecz sam się wygra. Po 30 minutach w pełni zasłużenie przegrywamy 4:6 i tak naprawdę ciężko było doszukać się pozytywów w naszej grze.
Jednak w trzeciej kwarcie nasi zawodnicy w końcu pokazali swoje możliwości i zaskoczyli wszystkich zebranych. W 15 minut w końcu robiliśmy wszystko to czego nie potrafiliśmy wykonać w poprzednich 30 minutach. Duże zaangażowanie, agresywny wysoki pressing, skuteczność pod bramką rywala oraz podejmowanie właściwych decyzji sprawiły iż zdobywamy 6 bramek nie tracąc żadnej! W ostatniej kwarcie uspokoiliśmy grę zdobywając dwie bramki ale tez nie ustrzegamy  się błędów i również dwie tracimy. Ostateczny wynik 12:8.
Jeśli chodzi o pierwsze 30 minut to zdecydowanie był to nasz najgorszy mecz w sezonie. Nie przypominaliśmy zupełnie w żadnym aspekcie zespołu z poprzednich kolejek. Natomiast bardzo cieszy reakcja drużyny! Nie spuściliśmy głowy w dół tylko pokazaliśmy dużo sportowej złości. Choć nie był to nasz dzień to chłopcy potrafili wznieść się na wyżyny możliwości i zaangażowania i potrafili odwrócić losy meczu.

Skład:
Druzicki, Michalak , Szymański , Olkowski , Fejcher , Snarski , Świderski, Kaczkowski , Pyza , Joński


                                                                                               2010 A


MKS Piaseczno -S.T.F. Champion 9:2
W środę udaliśmy się do Piaseczna ,żeby rozegrać zaległe spotkanie ligowe z miejscowym Mks-em . Przed sezonem łatwo w sparingu pokonaliśmy tą drużynę i chyba to nas w tym meczu zgubiło ,bo zwłaszcza w pierwszych 15 minutach graliśmy bez zaangażowania i determinacji ,jednym słowem chcieliśmy wygrać mecz na stojąco .Do tego kuriozalne błędy w wyprowadzaniu piłki od bramkarza ,gdzie trzy z pierwszych bramek to prezenty naszego zespołu ,a przede wszystkim golkipera .Gospodarze uskrzydleni golami w pierwszej kwarcie dokładają jeszcze dwa i przegrywamy po pierwszych 15 minutach 5:0 . Druga kwarta trochę lepsza ,ale gramy bez animuszu ,niby próbujemy grać ale brak konkretów .W trzeciej i czwartej kwarcie ,mamy sytuacje ale nie potrafimy zamienić ich na bramki .Piaseczno miało swój dzień i potrafiło wykorzystać słabość rywala co jest swego rodzaju sztuką i dlatego zasłużenie nas ograło będąc w tym dniu zespołem lepszym .Dla nas młodych adeptów następna nauczka ,że każdy mecz jest inny i do każdego trzeba podchodzić maksymalnie skoncentrowanym . Kto ma nie robić błędów jak nie rocznik 2010 ,ale również trzeba z tych błędów wyciągać wnioski ,bo skoro trzy razy chcesz grać przez środek i ,trzy razy piłka trafia do napastnika ,który ma tylko bramkarza przed sobą  ,to musisz za którymś razem poszukać innego rozwiązania ( np.gra w boczne sektory boiska)  ) Ostatecznie przegrywamy 9:2 i zabieramy się do roboty ,bo przed nami już w sobotę trudny rywal Ursus Warszawa .
Skład drużyny
Szymański( bramka) ,Dworak ,Rek ,Rymarczyk ,Głowacki , Kabzia , Szczepaniak( bramka) ,Kosieradzki ,Solecki , Tarapata

S.T.F. Champion -Ursus Warszawa 6:4
W rundzie rewanżowej gościliśmy zespół Ursusa Warszawa z którym w pierwszym meczu przegraliśy ,dlatego chcieliśmy sie w końcu przełamać bo jak wiadomo zespół gości nam nie leży . Już początek spotkania pokazał kto będzie na boisku chciał prowadzić grę i która drużyna tego dnia na mokrej ,ale dobrze przygotowanej murawie będzie bardziej chciała dominować .W pewnych sytuacjach mozna powiedzieć ,że za bardzo chcieliśmy, bo nie potrafiliśmy z prostych ( tak się wydaję z boku) piłek trafić do siatki .Albo nie trafialiśmy w bramkę ,albo rewelacyjny golkiper gości pokazywał najwyższy kunszt bramkarski . Za to Ursus był zabójczo skuteczny i praktycznie w każdej akcji zamieniał sytuację na gole . Po dwóch kwartach przegrywaliśmy 1:3 i dopiero trochę przypadkowa bramka Kacpra Kabzi ,który został nabity przez bramkarza dała nam wiarę w zwycięstwo .Kolejne kwarty to była miażdżąca przewaga Championów ,co ważne zakończona kilkoma bramkami . W ostatniej kwarcie prowadzimy 4:3 ,by za chwilę dać się zaskoczyć Ursusowi  z kontry .Ostatnie minuty to walka o zwycięstwo za co naszym podopiecznym należą się duże brawa .Parli do przodu ,a co ważne w końcu pod bramką zachowywali zimną krew .I tak było przy golu jednego z lepszych zawodników na boisku Kuby Dworaka ,jak również stoickim spokojem wykazał się Miłosz Kosieradzki .Wygrywamy ,a co ważne po bardzo dobrej ,walecznej grze ,gdzie tych cech wolicjonalnych brakowało w meczu z Piasecznem .

Skład drużyny :
Druzicki ,Dworak( 2 bramki i asysta) ,Rek ,Głowacki ,Rymarczyk( bramka i asyta ) , Kabzia( bramka ) ,Sczepaniak , Kosieradzki ( bramka) ,Tarapata , Szymański( asysta) ,Solecki

                                                                            2010 B

17.10.2020 STF Champion II Warszawa – Gwardia II Warszawa 5:3 (2:2).

W sobotnie pochmurne i deszczowe popołudnie rozpoczynamy zawody z drużyną dziewcząt z Mokotowa. Mecz na początku spotkania jest wyrównany. Dużo akcji przeprowadzamy w środku pola gry. W 4 minucie Alan Kotliński po dośrodkowaniu w pole karne uderza piłkę i zdobywa bramkę. Kilka razy Kacper Ksokowski bardzo dobrze wyprowadza piłkę i daje sygnał na rozpoczęcie kontrataku. Do końca kwarty szansę na zdobycie bramki miał Ignacy Malewski i Marian Bierdzio. Drugą kwartę rozpoczynamy od bardzo dobrych ofensywnych akcji. Hubert Bednarczyk próbował kilkakrotnie uderzyć w światło bramki. Niestety po dobrej grze w 25 minucie tracimy bramkę po błędach w obronie i mamy remis 1:1. 28 minucie tracimy kolejną bramkę. Wykonujemy niedokładnie rzut od bramki, zagranie zamiast do naszych bocznych obrońców trafia do rywali i właśnie w taki sposób tracimy gola i przegrywamy 1:2. W tej samej minucie piękną akcję przeprowadza Alan Kotliński i mamy rzut rożny, po chwili do piłki w polu karnym podchodzi Ignacy Malewski i odnajduje drogę do siatki. Mamy remis 2:2. W trzeciej kwarcie bardzo dobrym dryblingiem i zdobyciem bramki może się pochwalić Ignacy Malewski. Po jego akcji wychodzimy na prowadzenie. W 44 minucie z prawej strony boiska ok. 25 metrów od bramki indywidualna akcja Kacpra Ksokowskiego kończy się piękną bramką z dystansu. Prowadzimy 4:2. Niestety minutę przed końcem trzeciej kwarty dobrą akcję przeprowadza drużyna Gwardii i dalej musimy być czujni . W czwartej kwarcie to dobra gra obu drużyn. W 50 minucie nie wykorzystaliśmy rzutu karnego. Mateusz Nalewajek trafia w poprzeczkę. Wynik ustala Marian Bierdzio, zdobywa bramkę po uderzeniu z ostrego kąta pola karnego i wygrywamy zawody 5:3.

Skład STF Champion: 1.Ksokowski, 2. Bierdzio, 3. Malewski, 4. Kotliński, 5. Nalewajek, 6. Martinhio, 7. Jaśkiewicz, 8. Bednarczyk


                                                                                   2009A
STF – Wilga Garwolin 5-2
W kolejnym domowym spotkaniu gościliśmy drużynę Wilgi Garwolin. Chcieliśmy nadal podążać zwycięską ścieżką i pokazać dobrą grę. Mecz od początku nie układał się dla nas najlepiej, duża liczba strat z obu stron nie pozwalała nikomu osiągnąć przewagi w posiadaniu piłki. Nasi zawodnicy chyba za bardzo czuli się faworytami spotkania, bo nie graliśmy odpowiednio agresywnie w odbiorze, a będąc przy piłce zbyt często graliśmy indywidualnie. Pierwsi bramkę zdobyli goście z Garwolina wykorzystując naszą pasywność w środku pola.
Na szczęście potrafiliśmy w niedługim czasie odpowiedzieć, najpierw świetne podanie od Mario wykorzystuje Filip, uderzając mocno przy bliższym słupku by chwilę później mieć już dublet uderzając sprzed pola karnego.
Po przerwie chcieliśmy zmienić sposób gry, tak aby szybciej przekazywać sobie piłkę, bo to w pierwszej połowie pozwalało nam łatwiej zdobywać teren. Choć tego dnia nie zagraliśmy dobrze jako kolektyw, bo chłopcy nie do końca wykonywali założenia na mecz, to potrafili indywidualnymi zagraniami podwyższyć prowadzenie. Najpierw Mario świetnym przyjęciem uwolnił się spod pressingu rywala i uderzył pod poprzeczkę ,a chwilę później bezpośrednio z rzutu rożnego zdobył swoją drugą bramkę. Piątą bramkę dołożył Krzysiek. W końcówce meczu poczuliśmy się zbyt pewnie bo pozwoliliśmy sobie na stratę drugiej bramki, która niewiele zmieniła w tym meczu.
Dopisujemy sobie kolejne trzy punkty, nasi chłopcy pokazali, że potrafią grać indywidualne, ale niestety czasem patrząc na zbyt długie holowanie piłki ma się wrażenie, że nie do końca rozumiemy grę. Tym razem potrafiliśmy zdobyć więcej bramek od przeciwnika, ale musimy wziąć pod uwagę, że z mocniejszym rywalem może mieć to odwrotny skutek.
STF Champion:
Aleks Martinez-Młynarczyk, Bartek Dziedzic, Maciek Habrowicz, Paweł Kazała, Antek
Rutkowski, Mario Martinez-Młynarczyk, Karol Jesiona, Maciek Studziżba, Krzysiek Oviedo, Filip
Danielewicz, Ignacy Witer
Bramki:
Filip Danielewicz x2, Mario Martinez-Młynarczyk x2, Krzysiek Oviedo


                                                                                        2009 B
STF II – FC Lesznowola 4-1
W siódmej kolejce ligowych zmagań gościliśmy na własnym boisku drużynę FC Lesznowola. Całe spotkanie stało z naszej strony na niskim poziomie. Bardzo dużo strat w przyjęciu piłki i podaniu doprowadzała do brzydkiej gry i dużo chaosu. W tym meczu nie zagraliśmy dobrze zespołowo. Wynik meczu strzałem z rzutu wolnego otworzył Stach Białecki, by za chwilę stracić bramkę po próbie dryblingu we własnym polu karnym. W tym spotkaniu popełniliśmy jeszcze dużo złych decyzji ale koniec końców, żadna z nich nie miała konsekwencji w postaci straconych bramek. Do końca meczu gole zdobywał już tylko Champion, dzięki czemu zdobywamy komplet punktów i umacniamy się na fotelu lidera.
W dalszym ciągu jest nad czym pracować. Każdy mecz pokazuje, że stale musimy poprawiać się w poszczególnych elementach gry. Pierwsze kolejki to festiwal nieskuteczności, w zeszłym tygodniu mieliśmy problem z ostatnim, kluczowym podaniem. Tym razem nie radziliśmy sobie z piłkarskim elementarzem. Miejmy nadzieję, że prowadzenie w tabeli nie rozluźniło naszych zawodników i był to po prostu słabszy mecz jaki może się przytrafić.
STF:
Olgierd Dłubacz, Stach Białecki, Kacper Adamus, Albert Olszański, Bruno Brzyski, Kacper Nowak,
Tymek Gogacz, Kuba Kołakowski, Kuba Wilcock, Miłosz Mierzwiński, Filip Miastowski, Marcel Paluch,
Borys Majorczyk
Bramki:
Stach Białecki, Tymek Gogacz, Kacper Nowak, Filip Miastowski


                                                                                                2008 B
III Liga okręgowa D1 Młodzik grupa 4
MKS II Piaseczno – STF II Champion 1:4
Początek spotkania bardzo wyrównany, dużo walki w środkowej części boiska. Po 10-ciu minutach zawodnicy Piaseczna coraz częściej „dochodzą do głosu” stwarzając sobie dwie groźne sytuację. W pierwszej z nich Kosiński wykazuję się dobrą interwencją, za drugim ratuje nas poprzeczka bramki. Koło 15 minuty meczu tracimy bramkę po rzucie rożnym, w zamieszaniu podbramkowym pomocnik rywali wykazuję duży spokój i z najbliższej odległości strzela gola. Na szczęście szybko doprowadzamy do wyrównania, po rzucie rożnym wykonywanym przez Kokocińskiego, Żakowicz uderza piłkę z woleja,bramkarz gości bez szans przy obronie tego strzału. Druga połowa zdecydowanie lepsza w naszym wykonaniu. Dłużej utrzymujemy się przy piłce, stwarzamy więcej sytuacji podbramkowych. Pierwszą groźną sytuacje, jak się później okazało ostatnią w meczu, stworzyli zawodnicy spod warszawy, strzał zdystansu broni Kosiński, a „dobitkę” asekurujący obrońca. Ostatnie 20 minut meczu już zdecydowanie pod nasze dyktando. W przeciągu kilku minut zdobywamy trzy bramki. Jako pierwszy gola strzela Żakowicz, który popisuje się świetnym strzałem z rzutu wolnego. Później precyzyjnym strzałem z pola karnego strzela bramkę Kokociński. Ustala wynik spotkania Urban strzelając nie do obrony po dośrodkowaniu naszego prawoskrzydłowego. Pierwsza połowa do zapomnienia, druga zdecydowanie lepsza, choć nie udało się zrealizować założonego celu na to spotkanie.
Skład: Kosiński, Matuszewski, Lewandowski, Moszczyński, Bartczak, Dziełak, Jurkiewicz, Żakowicz,
Urban, Jaskuła, Kokociński, Kuczbajski.
Bramki: Żakowicz -2x; Kokociński -1x; Urban -1x.
Asysty: Kokociński -1x, Moszczyński -1x.
IV liga okręgowa D1 Młodzik grupa 4
Real Academy – STF III Champion – mecz przełożony z powodu zalanego boiska gospodarzy.

                                                                                  2007
3 lipca 1974 roku,mecz drugiej rundy Mistrzostw Świata 1974 odbywający się
w Republice Federalnej Niemiec. Stadion Waldstadion we Frankfurcie nad Menem
i słynny na całym świecie mecz na wodzie RFN-Polska. Nie pamiętacie Państwo tego
słynnego spotkania z warunków atmosferycznych i jakości płyty boiska na jakiej
odbyła się rywalizacja ? Nic nie szkodzi bo 17 października 2020 roku w
Radomiu przy ulicy Struga 63 w podobnych warunkach odbył się mecz pomiędzy
Radomiakiem Radom a STF Champion. Od początku meczu akcje w większości
poddane były przypadkowi. Mimo wszystko widać było, że nasi zawodnicy chcą
nad tym chaosem zapanować i starali się krótszymi podaniami budować akcję.
Po takiej właśnie sytuacji tracimy bramkę po stracie piłki na 30 metrze
boiska. Gospodarze wykorzystali to bez wahania i po szybkiej
dwu-podaniowej wymianie prowadzili 1:0. Do przerwy mamy 3 bardzo dobre
okazje, niestety jakość wykończenia pozostawała wiele do życzenia. Drugie
45 minut i dalej mamy przewagę w posiadaniu piłki jednak nie tworzymy
klarownych sytuacji. Radomiak natomiast jest niezwykle konkretny i swoje
sytuacje zamienił na gole. Ostatecznie przegrywamy 3:0. Szkoda, że w takich
warunkach przegraliśmy pierwszy mecz w tym sezonie. Nie zamierzamy jednak
zrzucać na to winy, bo warunki dla obu drużyn były takie same i skoro
arbiter dopuścił płytę do gry to trzeba wyjść i tak zagrać żeby wygrać.
Sposób gospodarzy był skuteczniejszy i dlatego należą im się gratualacje za
zwycięstwo.


• Chełmicki Kuba
• Cichocki 2007 Mateusz
• Garbiński Oskar
• Guzowski Mateusz
• Hadyś Julian
• Jachtoma Gabriel
• Janiszewski Jakub
• Kędzior Kamil
• Kossak Antoni
• Małysa Dawid
• Molenda Jan
• Sasal Marcin
• Szkiela Mikołaj
• Zubek Maksymilian

                                                                                              2006

W niedzielny poranek do Głoskowa zawitała ekipa Korony Góry Kalwarii.
Niekwestionowany lider rozgrywek rocznika 2006. Od pierwszego gwizdka to my
"zabraliśmy" piłkę w tym meczu i budowaliśmy wielozadaniowe akcje.
Skomasowana obrona gospodarzy była jednak szczelna przez co nie tworzyliśmy
zbyt wielu klarownych sytuacji. Dopiero w 25 minucie meczu dobre
dośrodkowanie z boku Wiktora Napierskiego i strzeleckim instynktem popisał
się Adrian WIelgolaski, który uprzedził bramkarza gości. Zespół Korony
ograniczał się do kontrataków chciał wykorzystać szybkość swoich
ofensywnych zawodników. Dobrze sobie z nimi radziliśmy jednak z pomocą
przyszedł w 35 minucie rzut rożny. Brak krycia i Korona doporowadziła do
remisu. Druga połowa i śmielsze ataki gości. Niestety szybko przynosi to
efekt w postaci strzelonej bramki na 2:1. Zachowaliśmy się bardzo biernie w
defensywie. Przez conajmniej 20 sekund nie mogliśmy odebrać piłki w pobliżu
naszego pola karnego co skończył uderzeniem z 7 metra napastnik gości. Od
tego momentu znowu przejęliśmy inicjatywę. Najpierw strzeliliśmy w
poprzeczkę następnie już wyrównaliśmy po dobrym dośrodkowaniu Kuby Janiczka
i fajnym wykończeniu Mikołaja Szkieli. Ostatecznie mecz zakończył się
remisem. Przewaga pod względem technicznych umiejętności piłkarski
bezapelacyjnie była po naszej stronie. Kultura gry również. Patrząc ze
szkoleniowego punktu widzenia byliśmy na pewno lepsi. W piłkę nożną
natomiast gra się na bramki i w tych było 2:2 co przyjęliśmy ze sporym
niedosytem.


• Gralec Tymon
• Hadyś Julian
• Kondrat Olaf
• Lah Karol
• Lipka Mateusz
• Małysa Dawid
• Marczuk Adrian
• Misiukanis Marcin
• Molenda Jan
• Napierski Wiktor
• Ońko Natan
• Studziżba Jakub
• Szkiela Mikołaj
• Wielgolaski Adrian
• Zubek Maksymilian

                                                                                        2005 A

Po dwóch wygranych z rzędu ,pełni wiary i optymizmu wybraliśmy się do Płocka na mecz z Wisłą. W pierwszych minutach nerwowa gra obu zespołów ,sporo strat piłki pomimo to udaje nam się stworzyć pierwszą składną akcję. W 6 minucie Aleks Sawicki rozpoczyna od własnej bramki ,wymiana podań miedzy obrońcami przegranie na prawą stronę, po czym przenosimy piłkę na drugą stronę boiska. Kacper Bojańczyk mija pomocnika i zauważa świetnie wbiegającego wzdłuż linii autowej Antka Ślazewicza , zagrywa w tempo ,a ten w pełnym biegu z pierwszej piłki zagrywa po ziemi w pole karne do Mateusza Cichockiego .Popularny Pato wewnętrzną częścią stopy uderza nie do obrony. Po bramce kontrolujemy grę ,gramy szybciej dokładniej tworząc sześć sytuacji podbramkowych. Niestety w 25 minucie tracimy gola,po błędzie w wyprowadzeniu piłki, kiedy to nasz obrońca chcą zagrać do kolegi zagrywa do napastnika gości. Takie straty bolą ale nie zrezygnujemy z dalszej nauki ,a wiadomo, że każdy robi błędy niestety największe konsekwencje są po stratach obrońców i bramkarzy ,bo za nimi już nikogo nie ma do pomocy .Trzy minuty później tracimy kolejnego gola, centra z boku boiska z rzutu wolnego i pomimo dobrego krycia przez naszych zawodników piłka spada na nogę jednego z zawodników Wisły, który ją lekko trąca ,a ta wpada do siatki. Do końca pierwszej połowy mecz staje się wyrównany ,niestety tuż przed gwizdkiem kończącym pierwsza część kolejny raz mylimy się w polu karnym oddając piłkę z czego korzystają gospodarze. W drugiej połowie pierwsze minuty dla Wisły, nie możemy odebrać piłki jesteśmy spóźnieni do pressingu po prostu gramy źle. Wreszcie po kwadransie budzimy się i ruszmy do przodu .Coraz mocniej atakujemy ,tworzymy składne akcje, a co najważniejsze już na połowie przeciwnika przechwytujemy wiele piłek .Na dziesięć minut przed zakończeniem spotkania strzelamy bramkę po zespołowej akcji , a rozpoczął ją znowu Aleks ,który ładnie złapał centrę na przed polu i szybkim wznowieniem uruchomił nasz zespól. Po drodze dziewięć podań między naszymi zawodnikami piłka wpada w pole karne ,Pato zgrywa na dwunasty metr ,a Kapi mierzonym strzałem koło prawego słupka strzela drugiego gola. Rzucamy się do ataków ostatnia akcja meczu ,rzut wolny z prawej strony boiska jakieś 40 metrów przed bramką, wszyscy nasi zawodnicy w polu karnym w tym Aleks. Franek Szymański zagrywa na szósty metr w zamieszaniu piłkę wybija jeden z obrońców z Płocka ,do wybitej piłki startuje Piotr Gurdziel ,który uderzeniem głową kieruje futbolówkę do bramki. Koniec tego emocjonującego spotkania brawo dla zawodników za wiarę i walkę do końca .
Wisła Płock-STF 3;3
skład ;
Sawicki, Gurdziel (bramka), Haber, Kossak, Janiczek 06r. (46min. Kalbarczyk), Janik, Szymański, Bojańczyk (bramka) Ślazewicz (asysta) (65min.Mchalski),Kuc (46min.Domżalski), Cichocki (bramka,asysta)


                                                                                         2004 B

W ramach 11 kolejki podejmowaliśmy zespół UKS Irzyk. Spotkania z tym
zespołem zawsze są ciekawe bo drużyna Irzyka chce grać w piłkę. Nie inaczej
było tym razem. Początek spotkania należał zdecydowanie dla nas.
Parafrazując klasyka "15 minut wzór a potem... było trochę gorzej".
Rzeczywiście pierwsze fragmenty były szybkie i kombinacyjne w naszym
wykonaniu dlatego wygrywaliśmy 2:0 ,najpierw po atomowym uderzeniu z
dystansu Kacpra Wieczorka ,a następnie po koronkowej akcji trójki: Figurski,
Wieczorek, Sternicki. Ten ostatni popisał się zimną krwią pod bramką rywali
i ze spokojem minął w sytuacji 1x1 bramkarza Irzyka. Druga połowa to dużo
słabsza gra w naszym wykonaniu. Bez problemu błędy w naszej
defensywie wykorzystali goście szybko doprowadzając do remisu. Sytuacja nie
wyglądała dobrze tym bardziej, że po dwóch żółtych kartkach straciliśmy
naszego kapitana Kacpra Wieczorka. Gdy wydawało się, że mecz zakończy się
remisem w zamieszaniu po rzucie rożnym najlepiej odnalazł się Oliwier
Stynwak i ustalił wynik meczu na 3:2 dla Championa. Za pierwszą połowę
należą się Championom brawa. Druga natomiast mocno do poprawy.

• Kusyk Bartosz
• Pawlak Stanisław
• Pham Ngoc Hieu Hoc
• Sternicki Paweł
• Wierczorek Kacper
• Wiśniewski Antoni
• Figurski Wiktor
• Janiszewski Kacper
• Kucicki Julian
• Michalski Kacper
• Petsch Jan
• Sawicki Aleks
• Stynwak Oliwier


Komentarze

Komentarze